Ojciec Gużyński: Dbajmy tę roślinkę pt. WOŚP. Nie pchajmy do tego polityki, bo to jest nonsens

- Jesteśmy, niestety, w takiej sytuacji, że prawdopodobnie nawet poranna kawa ulega politycznej interpretacji. Jesteśmy zarażeni tym, że każdą rzecz traktujemy partyjnie i to jest fatalne - mówił w TOK FM o. Paweł Gużyński, pytany o krytykę pod adresem Jerzego Owsiaka i WOŚP. Dominikanin przyznał, że wrzucił "ze swojego zakonnego kieszonkowego datek" dla Orkiestry.
Zobacz wideo

28. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zakończył się rekordem. W niedzielę udało się zebrać ponad 115 mln złotych, a to nie koniec, bo licytacje trwają. Ostateczny efekt zbiórki mamy poznać 8 marca. Taki wynik już jednak pokazuje, jak wielką popularnością i poparciem cieszy się inicjatywa Jerzego Owsiaka. Niestety także w tym roku finałowi towarzyszyły próby dyskredytowania inicjatywy i krytyka pod adresem jej twórcy. Widać to było m.in. w mediach publicznych. Krytyczne wypowiedzi słychać też było ze strony ludzi Kościoła. 

Piotr Maślak cytował w TOK FM, za stroną Opoka.org.pl, ks. Romana Balunowskiego: "jeśli zabraknie motywacji, by szerzyć miłość do Boga i bliźniego, może się okazać, że organizator akcji czy indywidualny darczyńca postawi siebie na pierwszym miejscu". 

- To jest przykład wypowiedzi, która jest dość typowa dla wielu duchownych: od razu chce się wskoczyć na najwyższy z możliwych poziomów, żeby darczyńca był kimś, kto wierzy w Boga w niezachwiany sposób. Kimś, kto jest wyrobiony duchowo i dysponuje wieloma cnotami. A pamiętać trzeba, że jeśli WOŚP tworzy bardzo szeroką platformę dla każdego gestu dobra, to jest to potencjał, który należy szanować i którym trzeba się cieszyć. A nie człowiekowi, który wykonał prosty gest dobra, mówić, że jego życie pod tym czy tamtym względem odstaje od Ewangelii, w związku z tym, jego grosik wrzucony do puszki jest parszywy. To nonsens - komentował o. Paweł Gużyński. 

Dominikanin nie ma żadnych wątpliwości, że przesłanie towarzyszące zbiórce Orkiestry jest zgodne z zapisami Ewangelii. I nie widzi podstaw do krytyki ze strony osób wierzących czy hierarchów kościelnych.  - Gdyby to nie była Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, tylko Wielka Katolicka Orkiestra Świątecznej Pomocy, na czele, której stałby biskup, to wszystko byłoby w porządku (rozliczać czy krytykować, powołując się na zapisy Pisma Świętego - red.) - argumentował zakonnik.

Za dużo polityki

Zdaniem o. Gużyńskiego krytyka pod adresem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy doskonale pokazuje jedną z głównych bolączek współczesnej Polski. - Jesteśmy niestety w takiej sytuacji, że prawdopodobnie nawet poranna kawa ulega politycznej interpretacji. Jesteśmy zarażeni tym, że każdą rzecz traktujemy "partyjnie" i to jest fatalne - mówił w rozmowie z Piotrem Maślakiem. Dodał, że dla niego najważniejsze w WOŚP jest to, że akcja buduje "pozytywne mikropołączenia społeczne", których - jako społeczeństwo - bardzo potrzebujemy. 

- Dbajmy więc o tę roślinkę pod tytułem WOŚP i nie narzekajmy, nie kombinujmy. A przede wszystkim nie pchajmy do tego polityki, nie używajmy do interpretacji tego wydarzenia naszych przekonań politycznych, bo to jest nonsens. To, co jest zapoczątkowane przez doświadczenia związane WOŚP, to jest nasz wielki kapitał. Już nie chcę wspominać, że wielki potencjał, który mieliśmy - pod tytułem Solidarność -przemieliliśmy przez naszą nieudolność, codzienną złośliwość i zajadłość. To może tego nie zmarnujemy - powiedział gość TOK FM.

Dominikanin przyznał, że sam też wsparł niedzielny finał WOŚP. - Wrzuciłem ze swojego zakonnego kieszonkowego datek. Miałem prośby, żeby wystawić coś na aukcję, ale siedzę na walizkach, jestem przed przeprowadzką do Rotterdamu, więc nie zdołałem tego zrobić - wyjaśnił dominikanin. 

Całej rozmowy Piotra Maślaka z o. Pawłem Gużyńskim wysłuchasz dzięki aplikacji TOK FM

DOSTĘP PREMIUM