Sprawa śmierci Piotra Pawłowskiego. Lekarz pogotowia usłyszał zarzuty

Lekarz pogotowia, który brał udział w akcji ratowniczej Piotra Pawłowskiego, usłyszał zarzuty, między innymi błędu medycznego, który mógł skutkować śmiercią znanego działacza na rzecz osób niepełnosprawnych.
Zobacz wideo

Jak ustaliła Wirtualna Polska, stołeczna prokuratura postawiła dwa zarzuty Jerzemu M., lekarzowi pogotowia. Chodzi o błąd medyczny, którego skutkiem było przyczynienie się do śmierci Piotra Pawłowskiego oraz fałszowanie dokumentacji medycznej. Lekarz, który ma zakaz wykonywania zawodu, nie przyznaje się do winy. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

Pawłowski w październiku 2018 stracił przytomność w swoim mieszkaniu. Reanimacji podjęła się jego żona, zadzwoniła też na pogotowie. Na miejsce przyjechało dwóch ratowników medycznych i właśnie Jerzy M. Według kobiety jej mąż został zbyt późno intubowany. W konsekwencji - jak wykazała sekcja zwłok - doszło do obustronnego obrzęku mózgu spowodowanego niedotlenieniem, któremu można było zapobiec, poprawnie wykonując intubację. Pełnomocnicy rodziny twierdzą, że lekarz praktycznie nie brał udziału w akcji ratunkowej. Pawłowski zmarł kilka dni później.

Piotr Pawłowski był szefem Fundacji Integracja. W wieku 16 lat skoczył do wody "na główkę" i uszkodził kręgosłup. Od tego czasu jeździł na wózku i cały czas pracował na rzecz osób niepełnosprawnych. Za swoje działania został uhonorowany m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, nagrodą im. Andrzeja Bączkowskiego, Medalem Rzecznika Praw Obywatelskich i Medalem Rzecznika Praw Dziecka.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie: 

DOSTĘP PREMIUM