Kary grzywny dla szefowej Kancelarii Sejmu. Musi zapłacić kilka tysięcy złotych

Szefowa Kancelarii Sejmu ma zapłacić dwie grzywny po 3 tysiące złotych za to, że nie ujawniła list poparcia do KRS. Sędzia Paweł Juszczyszyn podjął też w piątek decyzję o wezwaniu do ujawnienia list ministra Zbigniewa Ziobrę. Kancelaria Sejmu zapowiedziała odwołanie od decyzji o ukaraniu Agnieszki Kaczmarskiej.
Zobacz wideo

Jak donosi z sądu w Olsztynie reporter TOK FM Michał Janczura, sędzia Paweł Juszczyszyn zdecydował, że szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska ma zapłacić dwie grzywny po 3 tysiące złotych za nieprzedstawienie list poparcia do KRS. Jedna grzywna jest za to, że nie przesłała list do sądu, druga za nieprzedstawienie ich w Kancelarii Sejmu. 

- Kancelaria Sejmu doręczyła wszystkie dokumenty, co do których nie było przeszkód prawnych; nieobecność w piątek w Olsztynie szefowej Kancelarii Sejmu Agnieszki Kaczmarskiej była usprawiedliwiona; uważamy grzywny za nieuzasadnione, Kancelaria Sejmu będzie składać zażalenie - tak o decyzjach sądu mówił dziś dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu -  Andrzej Grzegrzółka.

Sama Kaczmarska zapewniała sejmowego reportera TOK FM Rocha Kowalskiego, że odwoła się od decyzji sądu. Dodała, że wszystkie kandydatury uzyskała wymaganą liczbę podpisów.

Prócz ukarania szefowej Kancelarii Sejmu, sędzia Juszczyszyn wydał w piątek zarządzenie, w którym wezwał ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę do przesłania sądowi w ciągu tygodnia (od daty doręczenia) "oryginałów lub urzędowo poświadczonych odpisów dokumentów w postaci korespondencji pomiędzy Marszałkiem Sejmu RP i ministrem sprawiedliwości w sprawie potwierdzenia statusu sędziego osób, które poparły kandydatów na członków KRS". Sąd podkreślił, że dokumenty mają być przesłane "bez jakiejkolwiek ingerencji w ich treść, w szczególności bez anonimizacji danych w nich zawartych".

Po godzinie 10 w Sądzie Okręgowym w Olsztynie rozpoczęła się rozprawa, podczas której sędzia Paweł Juszczyszyn planował przesłuchanie szefowej Kancelarii Sejmu. Agnieszka Kaczmarska, zgodnie z zapowiedzią, nie pojawiła się w sądzie. Nie było też żadnego jej pełnomocnika. 

Wobec braku przedstawiciela kancelarii sędzia Juszczyszyn zreferował, że w sprawie chodzi o umowę pożyczki, jaką z firmą udzielającą szybkich pożyczek zawarła bezrobotna Joanna S. z Lidzbarka Warmińskiego. Kobieta wzięła 2 tys. zł pożyczki, firma naliczyła jej drugie tyle prowizji. Gdy kobieta przestała spłacać pożyczkę firma pożyczkowa sprzedała jej dług kancelarii zajmującej się odzyskiwaniem długów, a ta firma wystąpiła do sądu. Sąd w Lidzbarku uznał, że kobieta ma spłacić 943 zł., odstąpił od spłaty prowizji, uznając ją za rażąco wysoką.

Joanna S. odwołała się od wyroku, bo chciała rozłożenia spłaty 943 zł na raty, a sąd tego nie uczynił.

Juszczyszyn podał, że chce zbadać listy poparcia do KRS, ponieważ sędzia, który wydał w tej sprawie wyrok w pierwszej instancji, rozpoznawał sprawę sam, a był on powołany przez prezydenta na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

Sędzia Juszczyszyn: Nie było podstaw do odmowy wglądu w listy do KRS

Paweł Juszczyszyn zreferował też historię odmowy wydania mu list przez Kancelarię Sejmu. Pełnomocnik powoda zapytany, co sądzi o postawie Kancelarii Sejmu, odpowiedział, że brak było podstaw prawnych do odmowy dla sądu wglądu w listy poparcia do KRS.

Przypomnijmy, Kancelaria Sejmu nie chce opublikować list poparcia, zasłaniając się m.in. decyzją Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Jego prezes Jan Nowak (były radny Prawa i  Sprawiedliwości) miał nie zgodzić się na ujawnianie list ze względu na ochronę danych osobowych. 

Sędzia Juszczyszyn podkreślił jednak podczas piątkowej rozprawy, że w jego opinii decyzja prezesa UODO nie może mieć znaczenia dla przedstawienia list poparcia w postępowaniu przed sądem powszechnym. - Listy poparcia do KRS są informacją publiczną - powiedział sędzia Juszczyszyn.

Podczas rozprawy sędzia Juszczyszyn poinformował, że prosił o udostępnienie list poparcia do KRS podpisanych przez obywateli i sędziów. - Sąd oczekiwał także przedstawienia oświadczeń o wycofaniu takiego poparcia złożonych przez obywateli i sędziów - podał. 

Nieobecność szefowej Kancelarii Sejmu

Jak tłumaczyła w czwartek dziennikarzom Agnieszka Kaczmarska - w tym samym czasie co rozprawa w Olsztynie, w Sejmie odbywa się posiedzenie komisji regulaminowej, spraw poselskich i immunitetowych, na której ma przedstawić informacje w sprawie Straży Marszałkowskiej.

Na pytania, czy posiedzenia sejmowej komisji nie można przełożyć, szefowa Kancelarii Sejmu odpowiedziała:  "Organ, jakim jest przewodniczący komisji, wezwał mnie - nie mam możliwości”. Przypomnijmy, że przewodniczącym owej komisji jest Kazimierz Smoliński, poseł PiS.

Również rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie poinformował już w czwartek, że pismo szefowej Kancelarii Sejmu, w którym zapowiada, iż nie będzie obecna na rozprawie - wpłynęło już do sądu. Jak wskazał - nie ma ono jednak wpływu na zaplanowane na piątek czynności. 

Ujawnienie podpisów do KRS

Przesłuchanie szefowej Kancelarii Sejmu jest konsekwencją decyzji podjętej przez Pawła Juszczyszyna jeszcze w listopadzie. Sędzia nakazał wówczas ujawnienie Kancelarii Sejmu list poparcia pod kandydaturami do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Kancelaria - na czele której stoi właśnie Agnieszka Kaczmarska - do dziś list nie upubliczniła. Część ekspertów już wcześniej zaznaczała, że w związku z niewykonaniem postanowienia sądu Kaczmarska powinna liczyć się z grzywną, która może wynieść 3 tys. zł. Urzędniczka nie komentowała tego podczas czwartkowej rozmowy z dziennikarzami.

Sędzia próbował zapoznać się dokumentami osobiście - w Kancelarii Sejmu. W tym celu we wtorek przyjechał do Warszawy (z Olsztyna). Na miejscu okazało się jednak, że prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki cofnął mu delegację. Powołując się na tę decyzję, urzędnicy sejmowi nie zezwolili Juszczyszynowi na wgląd do akt.

Przypomnijmy, że to właśnie sprawa podpisów pod kandydaturą Nawackiego budzi największe kontrowersje. Sędzia i członek KRS publicznie przyznał, że sam się na tej liście podpisał, a kilku sędziów z Olsztyna - przed głosowaniem - wycofało dla niego swoje poparcie. Ostatecznie więc nie wiadomo, czy Nawacki zdołał zebrać poparcie pod swoją kandydaturą do KRS i między innymi to chce sprawdzić sędzia Paweł Juszczyszyn.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM