Biedroń: PiS nie wykorzysta wizyty Jourovej. Pokażą, że nie boją się żadnej UE, że Czeszka, nie będzie nam tu po czesku gadała

Wiceszefowa KE zacznie rozmowy z polskimi politykami od spotkań z marszałek Sejmu Elżbietą Witek i marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim. Zdaniem Roberta Biedronia, rządzący nie wykorzystają szansy, jaką niesie wizyta w Polsce Viery Jourovej, bo będą to rozgrywać politycznie.
Zobacz wideo

Wiceszefowa Komisji Europejskiej Viera Jourova rozmawawiać ma na temat praworządności z przedstawicielami polskich władz, RPO i I prezes Sądu Najwyższego. O taki dialog KE apelowała od kilku tygodni, deklarując gotowość do dyskusji o zmianach wprowadzanych przez PiS w sądownictwie. Zwłaszcza że jak podkreśla Bruksela - sytuacja związana z rządami prawa w Polsce budzi jej niepokój. Viera Jourova chce wysłuchać obu stron sporu.

Zdaniem Roberta Biedronia, europosła i kandydata Lewicy na prezydenta, PiS nie wykorzysta szansy, jaką daje wizyta wiceszefowej KE. - Pani Jourova przyjeżdża na rekonesans, chce pokazać, że jest otwarta na dialog. Tyle że PiS nie rozgrywa tej polityki w interesie wspólnotowym, tylko w partyjnym. I tak zostanie przedstawiona to wizyta. Pokażą, że nie boją się żadnej Unii i pani Jourovej, że ona - Czeszka, nie będzie nam tu po czesku gadała. Słychać ten język już dzisiaj, przedstawiciele MSZ starają się sprowadzić tę dyskusję do tego, żeby pokazywać słabości czeskiego systemu sądownictwa. A tutaj chodzi o nasz system, który został całkowicie zniszczony - przekonywał gość Poranka Radia TOK FM. 

W opinii Biedronia PiS ma poważny problem z prowadzeniem polityki europejskiej. - Na korytarzach unijnych widać bardzo wyraźnie, że europarlamentarzyści z PiS są całkowicie zmarginalizowani. Ich głos jest w ogóle niesłyszany - ocenił europoseł i kandydat Lewicy na prezydenta.

Biedroń o wpisie Spurek

Jan Wróbel pytał też swojego gościa o wpis na Twitterze Sylwii Spurek, europosłanki, która dostała się do PE z list Wiosny. Chodzi o wpis przedstawiający obraz Jo Frederiks, na którym widać krowy w mundurach obozowych z przyczepionymi do nich gwiazdami Dawida. 

Robert Biedroń odpowiadał, że kwestie dotyczące Holokaust to "bardzo delikatna materia". - Wszelkie porównania były raczej dyskrecjonalne. Myślę, że powinniśmy przy tym pozostać. Cierpienie zwierząt jest cierpieniem, należy się nad nim zastanawiać, ale trzeba odpowiednio dobierać słowa, moment i porównania. W każdym przypadku. Komentarze do niczego dobrego nie doprowadzą - powiedział.

W kontekście 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz kandydat Lewicy podkreślił, że powinniśmy przede wszystkim zastanowić się nad słowami Mariana Turskiego, który apelował, żeby "nie być obojętnym, bo nagle "jakiś Auschwitz", może spaść z nieba". - Brakuje nam tego 11. przykazania, o którym mówił ocalały. Ta obojętność powinna być tematem czołówek gazet. Nie wyciągnęliśmy lekcji z tego, do czego prowadzi nienawiść. Mamy z nią do czynienia codziennie. Od mowy nienawiści do przestępstw jest bardzo krótka droga. Gorszy sort, specjalne strefy, jakieś naklejki na sklepach, retoryka obcych języków - to są pierwsze akty historii, która już miała miejsce na naszym kontynencie - mówił Biedroń. 

Wyjaśniał też, dlaczego blokuje innych użytkowników mediów społecznościowych. - Często mi się zarzuca, że blokuję hejterów na Twitterze. Ja nie chcę przykład ręki do nienawiści. To samo wmawiano Pawłowi Adamowiczowi, od niego oczekiwano, że będzie znosił hejt. Ile można? - pytał retorycznie kandydat lewicy na prezydenta.  

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM