Strajk ostrzegawczy w kopalniach PGG. Górnicy szykują też manifestację w Warszawie

Związkowcy z Polskiej Grupy Górniczej po fiasku mediacji z władzami spółki w sprawie podwyżek zamierzają zorganizować najpierw 2-godzinny strajk ostrzegawczy, referendum strajkowe, a 28 lutego manifestację w Warszawie.
Zobacz wideo

Spór między zarządem Polskiej Grupy Górniczej a stroną społeczną trwa od miesięcy. Dziś (5 lutego) zapadła decyzja o strajku i protestach. To wynik braku porozumienia z zarządem PGG m.in. w kwestii podwyżek. Dokument  podpisało wszystkich 13 górniczych organizacji związkowych działających w największej polskiej spółce wydobywczej.

Na 17 lutego górnicy zapowiedzieli dwugodzinny strajk ostrzegawczy w kopalniach i zakładach PGG. Tydzień później - 25 lutego - we wszystkich zakładach i kopalniach spółki przeprowadzone zostanie referendum strajkowe. Na koniec miesiąca - w piątek 28 lutego - górnicy szykują protest w Warszawie. 

Od piątku (31 stycznia) w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej trwa pogotowie strajkowe. W poniedziałek (3 lutego) w kopalniach zorganizowano tzw. masówki, w trakcie których związkowcy rozmawiali z załogą o sytuacji w spółce.

Żądania górników: podwyżki i "czternastki"

Związkowcy domagają się 12-procentowych podwyżek. Spór dotyczy także wysokości nagrody rocznej (czyli tzw.14. pensji). - Jest coraz gorzej. Wszystko drożeje, a nasze wypłaty niestety stoją, a nawet maleją. 14 pensja jest okrojona nawet o 85 procent - mówił w rozmowie z reporterką TOK FM Darią Klimzą jeden ze związkowców.

Spór trwa nieprzerwanie od 20 listopada 2019 roku. Związkowcy mówią, że nie widzą już sensu w kolejnych spotkaniach z zarządem na ten temat. 

Do kolejnego spotkania w ramach mediacji płacowych w PGG ma dojść w piątek (7 lutego). Związkowcy przewidują, że zakończy się ono podpisaniem protokołu rozbieżności, co ma otworzyć stronie społecznej drogę do organizacji referendum strajkowego i legalnych protestów. 

Blokada torów: "Nie wjedzie tu żaden ruski węgiel"

31 stycznia górnicy z "Sierpnia 80" blokowali tory kolejowe prowadzące do Elektrowni Łaziska. Protestowali w ten sposób przeciwko importowi zagranicznego węgla do Polski.

Na tory wyszło około 200 związkowców. - Nie wjedzie tu żaden ruski węgiel. Dziś blokujemy elektrownię, ale jak będzie trzeba, przyspawamy do torów pociągi na przejściach granicznych, a transporty z Rosji będziemy wysypywać - zapowiedział przed Elektrownią Łaziska jeden z protestujących Rafał Jedwabny. Jak dodał, kopalnia Bolesław Śmiały w Łaziskach Górnych ma pełne zwały, a znajdująca się za płotem elektrownia sprowadza węgiel wagonami, choć taśma pomiędzy kopalnią a elektrownią może go dostarczyć bez dodatkowych kosztów.

Jak informowaliśmy we wrześniu ubiegłego roku, węgiel sprowadzany jest do Polski przede wszystkim z Rosji (13,5 mln ton). Na kolejnych miejscach są Stany Zjednoczone (1,53 mln ton), Australia (1,47 mln ton), Kolumbia (1,46) oraz Mozambik (0,55 mln ton).

Problemy w PGG

W opublikowanym w ubiegłym tygodniu raporcie Najwyższa Izba Kontroli oceniła, że restrukturyzacja PGG nie spełniła oczekiwań, a spółka nie jest przygotowana do okresu dekoniunktury. Izba wskazała też na nieprawidłowości związane z wyceną majątku wnoszonego do PGG z dawnej Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego. Według NIK, nieprawidłowości te mogły wpłynąć na zafałszowywanie podawanych przez spółkę wskaźników finansowych. Firma oraz resort aktywów państwowych nie podzieliły zdania Izby w tym zakresie.

Śląscy posłowie Koalicji Obywatelskiej chcą, by kondycję PGG i całego sektora węglowego omówiła na specjalnym posiedzeniu sejmowa Komisja ds. Energii i Skarbu Państwa. Złożenie wniosku o zwołanie takiego posiedzenia zapowiedział podczas środowej konferencji prasowej w Katowicach lider śląskich struktur Platformy Obywatelskiej poseł KO Wojciech Saługa. Jego zdaniem, w posiedzeniu powinni wziąć udział nie tylko przedstawiciele nadzorującego górnictwo Ministerstwa Aktywów Państwowych, ale także prezes NIK Marian Banaś.

W ocenie posła Saługi, ustalenia NIK potwierdzają, że miliardowe kwoty przeznaczane w ostatnich latach z budżetu na restrukturyzację górnictwa zostały zmarnowane. - Zmarnowaliśmy czas koniunktury, nie dostosowaliśmy górnictwa na gorsze czasy, dodatkowo pojawia się zarzut kreatywnej księgowości- wyliczał Saługa, apelując do rządu o informacje dotyczące faktycznej kondycji górnictwa węgla kamiennego i planowanych działaniach naprawczych. Poseł wskazał także, że nierealizowane są niektóre dotyczące górnictwa projekty z Programu dla Śląska, jak np. instalacja zgazowania węgla, produkcji wodoru czy szersze wykorzystanie metanu z kopalń.

Uczestniczący w konferencji posłów KO związkowiec Andrzej Chwiluk z likwidowanej kopalni Makoszowy za kluczowe dla branży uznał jednoznacznie określenie, jak w kolejnych latach ma wyglądać polska energetyka i na jakich surowcach będzie oparta. Przypomniał, że Komisja Europejska w tym zakresie dała sygnał do "zielonej" zmiany. - Zaklinanie rzeczywistości, że nas to nie będzie dotyczyło, jest po prostu oszukiwaniem zwykłych górników (...). Albo wsiądziemy do pociągu Unii Europejskiej i pojedziemy, razem ze wszystkimi krajami szukając rozwiązania, albo zostaniemy w ogonie i po raz kolejny będziemy żałować tego, że nie wykorzystaliśmy tego czasu - ocenił Chwiluk, który w przeszłości przewodniczył Związkowi Zawodowemu Górników w Polsce.

Poseł KO Krzysztof Gadowski zwrócił uwagę na słabe wyniki finansowe górnictwa w ub. roku. Jak mówił, dużą stratę odnotowała m.in. spółka Tauron Wydobycie, PGG po 11 miesiącach ub. roku miała zysk rzędu 100 mln zł, a Jastrzębska Spółka Węglowa zmuszona została do sięgnięcia po 700 mln zł z rezerw na wypadek dekoniunktury, zaś giełdowa wartość JSW spadła w ciągu roku o ok. 60 proc.

Poseł zaapelował o podanie precyzyjnych informacji na temat importu węgla przez spółki-córki firm Skarbu Państwa. - Oczekujemy, że wicepremier Jacek Sasin jednoznacznie i czytelnie przedstawi, jakie spółki Skarbu Państwa i ich spółki-córki (...) przywoziły węgiel do Polski, gdzie ten węgiel trafiał i w jakich ilościach w latach 2016-2019 - powiedział Gadowski, informując, że wśród importerów były też podmioty związane ze spółką, będącą akcjonariuszem Polskiej Grupy Górniczej. W tym samym czasie przed kopalniami PGG urosły zwały nieodebranego przez energetykę krajowego węgla. Według posła, roczna wielkość importu węgla z Rosji to blisko połowa rocznego wydobycia węgla w kopalniach PGG.

We wtorek wicepremier Jacek Sasin zapowiedział w radiu RMF FM, że spółki Skarbu Państwa nie będą już importować węgla.

PGG powstała w 2016 roku w celu przejęcia majątku i zobowiązań bankrutującej Kompanii Węglowej. Ma osiem oddziałów kopalnianych i pięć zakładów. Jest największą spółką węglową w Unii Europejskiej.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM