Wiceprezes LOT o przejęciu Condor Air: KE nie musi tego oceniać. Profesjonalni doradcy prawni już to zrobili

Lufthansa nie wyklucza, że złoży skargę do Komisji Europejskiej ws. przejęcia przez Polską Grupę Lotniczą niemieckiego Condor Air. Chodzi o zastosowanie niedozwolonej pomocy publicznej. Michał Fijoł, członek zarządu PLL LOT ds. handlowych tłumaczył w TOK FM, dlaczego nie widzi potrzeby, aby KE opiniowała transakcję.
Zobacz wideo

Polska Grupa Lotnicza, właściciel LOT, przejmuje największą niemiecką wakacyjną linię lotniczą Condor Air, która popadła w kryzys wraz z upadkiem grupy Thomas Cook.

Według niemieckiego dziennika "Sueddeutsche Zeitung" Lufthansa nie wyklucza złożenia skargi do Komisji Europejskiej, zarzucając polskiemu przewoźnikowi, że dokonał zakupu z zastosowaniem niedozwolonej pomocy publicznej. 

Prowadzący program Maciej Głogowski pytał więc, czy do transakcji potrzebna jest jeszcze zgoda lub opinia Komisji Europejskiej. Zdaniem Michała Fijoła, członka zarządu PLL LOT ds. handlowych, nie ma takiej potrzeby. 

- Po obu stronach zaangażowane były zarówno banki inwestycyjne, jak i profesjonalni doradcy prawni (...). Według naszych opinii do realizacji transakcji potrzebne są w tej chwili zgody urzędów antymonopolowych, przede wszystkim niemieckiego i liczymy, że ta transakcja zostanie później skonkludowana - wyjaśniał.

Dziennikarz zwrócił uwagę, że "to fajnie nie wydać ani złotego, bo to z kredytu od państwowych banków, i zarządzać inną linią". - Nie, to w żadnym razie nie jest tego rodzaju uczucie. (...) Nie ma tu mowy o żadnej pomocy publicznej. Nie musi tego oceniać Komisja Europejska. Profesjonalni doradcy prawni ocenili tę transakcję, patrzyli na nią również z tej strony i tego rodzaju ryzyka nie zostały tam dostrzeżone. A poza tym, o jakiej pomocy publicznej może być tutaj mowa? Polska Grupa Lotnicza została wyposażona w środki po to, aby dokonywać tego rodzaju transakcji na rynku lotniczym. LOT jest z boku tej transakcji. Jest spółką siostrą Condora - podsumował gość TOK FM. 

Przejęcie Condor Air. Firma nie ma długów, ale...

Prowadzący program Maciej Głogowski pytał Michała Fijoła, czym okupiony jest sukces, jakim nazywane jest przejęcie niemieckiego przewoźnika. - Trzeba zapłacić, zarządzać, na pewno są to wyzwania. To nie jest jak wejście do sklepu i kupienie modelu - zauważył dziennikarz. 

Gość TOK FM tłumaczył, że LOT jest jedną z najszybciej rozwijających się linii lotniczych na świecie, która od 2016 roku podwoiła swoje obroty oraz flotę. - Od dawna przyglądaliśmy się rynkowi, analizowaliśmy różne opcje, w szczególności w obszarze Europy Środkowej i Wschodniej, szukając takiej okazji. W tej chwili właśnie taka okazja się trafiła. Rentowne aktywa, działające na bardzo bogatym rynku - zachwalał planowane przejęcie Condor Air oraz podkreślał, że niemiecka firma nie ma długów ani zobowiązań, ponieważ po upadku Thomasa Cooka została wydzielona z turystycznego imperium w ramach procedury tarczy ochronnej.

- Poodcinane zostały wszystkie stare zobowiązania. Natomiast faktycznie rząd Hesji przyznał we wrześniu Condorowi 380 mln euro kredytu pomocowego, który musi być spłacony w ciągu 6 miesięcy, czyli do 15 kwietnia. I to jest właśnie część transakcji. Condor prowadzi sprzedaż biletów i w związku z tym zbiera fundusze na to, aby spłacić zaciągnięte długi - zapewniał Michał Fijoł.

Wirus w Chinach. Zawieszenie lotów odbije się na finansach LOT-u?

W związku z epidemią koronawirusa w Chinach PLL LOT do końca lutego zawiesił połączenia z Pekinem. Jak mówił Michał Fijoł, niewykluczone jest, że konieczne będzie wydłużenie tego okresu. 

- Jesteśmy w kontakcie ze stosownymi instytucjami, które zajmują się pilnowaniem ,a by ta epidemia była pod kontrolą (...) A dodatkowo też obserwujemy działania innych linii lotniczych, więc będziemy stosownie, elastycznie działać - zapewnił oraz dodał, że decyzji o przedłużeniu można spodziewać się w każdej chwili.  

Zdaniem Fijoła zawieszenie lotów do stolicy Chin nie odbije się jednak na wynikach finansowych spółki.  - Lot lata do Stanów Zjednoczonych, Kanady, szeregu krajów w Azji. Wykonuje codziennie blisko 400 rejsów. Rejsy do Pekinu to tylko mała część tych operacji. Lataliśmy do Pekinu raz dziennie (w jedną i drugą stronę - red). Należy to widzieć w tym szerszym obrazku i stosownie również ocenić wartość tych lotów dla nas - mówił gość TOK FM, podkreślając, że loty do Pekinu stanowią zaledwie 0,5 proc. operacji lotniczych LOT-u w skali działania całej siatki. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj całej rozmowy w aplikacji TOK FM. Dowiedz się, w jaki sposób LOT radzi sobie z uziemieniem Boeingów 737 MAX oraz czy przejęcie Condor Air przyniesie korzyści polskim pasażerom: 

DOSTĘP PREMIUM