Przez wieki kobiety w Kościele miały "być cicho". Czy teraz jest czas na kapłaństwo kobiet? "Już nie ma odwrotu"

- W latach 60. XX nie było ani jednej kobiety, która miałaby doktorat z teologii katolickiej, a w tej chwili są setki na całym świecie. Kobiety mają bardzo dużą wiedzę teologiczną i nie można im wmawiać pewnych rzeczy. Już nie ma odwrotu - mówił w TOK FM teolog Sebastian Duda, który postuluje utworzenie diakonatu kobiet.
Zobacz wideo

Według dr. Sebastiana Dudy, filozofa i teologa, redaktora kwartalnika "Więź" oraz członka zespołu Laboratorium "Więzi", pierwszym krokiem w stronę kapłaństwa kobiet w Kościele katolickim mogłoby być wyświęcanie kobiet na diakonów. Pisał o tym w tekście pt.: "Przyzywanie ducha. O kapłaństwie innym niż męskie", gdzie zamieścił tezę, że kobiety diakoni, równe mężczyznom w apostolskiej godności, mogłyby uczestniczyć w sprawowaniu Eucharystii.

Po synodzie amazońskim zorganizowanym w Rzymie w ubiegłym roku mogło się wydawać, że jest bliżej niż kiedykolwiek wcześniej do takiej zmiany. Wstępnie pomysł wyświęcania kobiet na diakonów poparli biskupi z regionu Amazonii, którzy argumentowali, że skoro kobiety na co dzień kierują wieloma parafiami w Amazonii, warto je włączyć w oficjalne kościelne struktury.

Diakon w Kościele katolickim nie może odprawiać mszy, spowiadać ani udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Może jednak przewodniczyć nabożeństwu, udzielić ślubu i komunii i poprowadzić pogrzeb. Jest to jeden z trzech stopni sakramentu święceń, obok tych na księdza i na biskupa. 

Pomysłowi sprzeciwił się jednak papież Franciszek, który stanowczo oświadczył 12 lutego w adhortacji apostolskiej, że nie będzie wyświęcania kobiet na diakonów. Jak napisał "Takie spojrzenie faktycznie ograniczyłoby perspektywy, poprowadziłoby nas do klerykalizacji kobiet, pomniejszyłoby wielką wartość tego, co już dały" oraz że „kobiety wnoszą swój wkład do Kościoła, na swój własny sposób, kontynuując siłę i czułość Maryi, Matki”.  

Posłuchaj też: Nie będzie żonatych księży w Kościele katolickim >>>

Skąd ten mizoginizm w Kościele katolickim?

Jak wskazuje gość TOK FM, zezwolenie na wyświęcanie kobiet na diakonów to będzie duża zmiana i potrzeba czasu, aby Kościół do niej dojrzał, ale kiedyś to nastąpi.

Dr Sebastian Duda przyznał, że kościół chrześcijański charakteryzuje się mizoginizmem. Jak dodał, nie było tak od początku, bo jak możemy przeczytać w Nowym Testamencie, Chrystus otaczał się kobietami. - One były przy nim, chodziły z nim, były jego uczennicami, co nie było typowe w kontekście starożytnego świata, jaki znamy. Kobiety generalnie nie cieszyły się wielką estymą społeczną, miały wyznaczone inne role przez mężczyzn. Nawet poruszanie się po mieście samotnej kobiety w tamtym czasie nie było przyjęte. A w otoczeniu Jezusa pojawiły się kobiety i to już jest pewna rewolucja - opowiadał religioznawca, dodając, że właśnie kobiety przekazały podstawową prawdę chrześcijaństwa, bo to one były pierwszymi świadkami pustego grobu po zmartwychwstaniu Jezusa.

Jak mówił, jeszcze we wczesnochrześcijańskich gminach kobiety pełniły ważne funkcje, często też funkcje przywódcze, co poświadcza Nowy Testament, a pod koniec I w. nagle Kościół zaczął odnosić się do kobiet z niechęcią.  - Mamy kobietę diakona, mamy kobietę apostołkę, mamy kobietę, która naucza i nagle pod koniec I w. to się kończy. Jest jakaś reakcja patriarchalna, zaczynają  dominować mężczyźni, a kobiety są pozbawiane stopniowo ról przywódczych - opowiadał teolog. Jak dodał: - We wczesnochrześcijańskich wspólnotach te kobiety są bardzo głośno, trochę przeszkadzają w zebraniach, modlitwach, Paweł nakazuje, żeby były cicho. I te słowa "bądźcie cicho" w odniesieniu do kobiet później stały się podstawą chrześcijańskiego mizoginizmu w ciągu wieków - opowiadał teolog w TOK FM.

Tradycja przeciw kobietom

Jak mówił redaktor "Więzi", jednym z argumentów przeciw kapłaństwu kobiet w Kościele katolickim jest tradycja, która mówi, że od I w. kobiety nie pełniły funkcji kapłańskich, ale dodał, że istnieją argumenty teologiczne za równością kobiet i mężczyzn. - Pierwszy argument wynika z opisu stworzenia: "Bóg stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę", a św. Paweł w Liście do Galatów mówi, że "nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety" - wymieniał Sebastian Duda i pytał: - Dlaczego nie dopuszczać kobiet do święceń, skoro ta równość jest postulowana przez Biblię?

Religioznawca wyjaśniał, że to przywiązanie Kościoła do kapłaństwa mężczyzn bierze się z interpretacji sakramentów średniowiecznej teologii, według której bardzo ważne są materia i forma sakramentu. Duda tłumaczył: - W Eucharystii musimy mieć ten sam komponent materialny i fizyczny i jeżeli przyjmujemy, że ustanowił ją Chrystus podczas ostatniej wieczerzy, kiedy powiedział do uczniów "Bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje", podając chleb oraz "Bierzcie i pijcie, to jest krew moja", podając wino, to nie można użyć innych składników niż chleb i wino. Sebastian Duda wyjaśniał, że elementem tej materii ustanowienia sakramentalnego Eucharystii było też to, że Jezus Chrystus był mężczyzną w chwili ustanowienia tego sakramentu i tylko mężczyzna-kapłan może wypowiadać słowa konsekracji (czyli powtórzyć je w imieniu Jezusa).

Przykłady posługi kobiet w Kościele

Teolog wymieniał przykłady zaangażowania kobiet w historii Kościoła katolickiego. I tak np. w IV - V wieku kobiety były diakonisami, ponieważ były potrzebne do tego, aby chrzcić kobiety. - Chrzty odbywały się w ten sposób, że zanurzano się nago w misach chrzcielnych. I chodziło o to, aby nie było wzmożenia pożądliwości wśród mężczyzn, którzy by tego dokonywali - tłumaczył gość TOK FM. Przypomniał też o Febe, kobiecie diakonie z kościoła w Kenrach, która została wymieniona w Liście do Rzymian przez apostoła Pawła.

Papieska Komisja Biblijna i Jan Paweł II mówią "nie"

Apostoł Paweł pisał też o apostołach pańskich - Androniku i Junii. - Dla wielu autorów starożytnych to było oczywiste, że Junia to była kobieta. W IV-V w. jej imię zaczęto zmieniać na imię męskie Junias - mówił Duda.

- W 1976 r., kiedy Papieska Komisja Biblijna przygotowała studium na temat możliwości wyświęcania kobiet na kapłanów, stwierdziła, że "diakonos" po grecku to znaczy tyle, co "sługa", zatem nie jest przesłanką do wyświęcania kobiet.

Sebastian Duda przypomniał, że Jan Paweł II stwierdził, że dyskusja na temat kapłaństwa kobiet powinna być zamknięta (dokument z 1994 r. Ordinatio Sacerdotalis mówi, że Kościół nie ma władzy wyświęcania kobiet).

Kobiety na diakonki

Gość TOK FM stwierdził, że skoro po Soborze Trydenckim i Soborze Watykańskim II uważa się, że pełnią kapłaństwa jest bycie biskupem, to nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby kobiety były wyświęcane na diakonki, przewodziły liturgii, czytały Ewangelię, wygłaszały kazania, a nawet wypowiadały słowa konsekracji.

Według Sebastiana Dudy jest to kwestią kształtowania się świadomości w Kościele katolickim. - Jeszcze 40 lat temu w Kościele, także na Zachodzie nie było powszechnej świadomości, że kobiety powinny aspirować do jakiegokolwiek przywództwa w Kościele. Teraz tę świadomość mamy kompletnie inną, co wiąże się z przemianami społecznymi i z tym, w jaki sposób kobiety zaczęły patrzeć na siebie w Kościele. Ta zmiana będzie skutkowała także przemianami w Kościele, ale to się nie dokona od razu - podkreślał redaktor "Więzi".

Duda mówił, że w latach 60. XX nie było ani jednej kobiety, która miałaby doktorat z teologii katolickiej, a w tej chwili są setki na całym świecie. - Kobiety mają bardzo dużą wiedzę teologiczną i nie można im wmawiać pewnych rzeczy, które jeszcze w 1976 roku Komisja Biblijna stwierdziła odnośnie Nowego Testamentu. Już nie ma odwrotu. Jest pytanie, jak to zrobić - mówił teolog.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM