Europarlament znów o Polsce. "Jasny sygnał, że z Polską PiS jest problem"

Europosłowie po raz kolejny zajmą się tematem praworządności w Polsce. W Strasburgu będą dziś (11 lutego) debatować o ostatnich wydarzeniach w naszym kraju związanych ze zmianami w sądownictwie. - PE chce zwrócić uwagę, że sprawa jest bardzo istotna - wyjaśniała w TOK FM prof. Renata Mieńkowska-Norkiene.
Zobacz wideo

Ostatni raz eurodeputowani debatowali o działaniach polskiego rządu niecały miesiąc temu. Posiedzenie upłynęło pod znakiem awantur między polskimi europosłami.

Teraz PE postanowił wrócić do tematu z inicjatywy frakcji liberałów z ugrupowania Odnowić Europę, do której należą między innymi deputowani z partii Emmanuela Macrona. O dyskusję o praworządności zawnioskowali tuż po tym, jak prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę dyscyplinującą sędziów. Jak tłumaczył słowacki europoseł liberałów Michal Szimeczka - to znak, że kryzys rządów prawa w Polsce się nasila. Debatę ma otworzyć wiceszefowa Komisji Europejskiej Viera Jourova. Czeska komisarz w udzielonym niedawno wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel" stwierdziła, że zmiany w sądownictwie "to nie reformy, a nalot dywanowy".

Jak oceniła w TOK FM profesor Renata Mieńkowska-Norkiene z Wydziału Nauk Politycznych UW, dzisiejsza debata to jasny sygnał: PE chce pokazać, że z Polską jest poważny problem, a PiS pozwala sobie na łamanie europejskiego prawa. - To w UE bardzo istotna sprawa - mówiła prof. Mieńkowska-Norkiene.

Ekspertka podkreśliła, że ustawa kagańcowa godzi w podstawowe zasady Unii Europejskiej. - Łamie traktaty, w których mowa jest o tym, że sędziowie mają zapewnić stosowanie prawa europejskiej. Godzi też w Kartę Praw Podstawowych, w której zapisano, że każdy obywatel ma prawo do bezstronnego sądu. To się nie wydarzy przy tej nowej ustawie – przekonywała rozmówczyni Piotra Maślaka. 

Prof. Mieńkowska-Norkiene wyjaśniała też, czym może się skończyć taka debata. - Zazwyczaj przyjmuje się apele czy rezolucje, które co do zasady są aktami bez mocy prawnej, ale mają istotne skutki w sensie lobbingowym - mówiła profesor. Jak wyjaśniała, PE ma bardzo silny mandat w UE i może wywrzeć nacisk na instytucje, które mogą zastosować surowsze środki. - Komisja Europejska może uzyskać silniejszy mandat, aby skierować sprawę do TSUE czy powiązać wypłatę środków z UE ze stanem praworządności w danym kraju - oceniła ekspertka.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM