Notariusze mają dość. Nie chcą, by dalej posługiwano się sformułowaniem, że ktoś jest czyimś notariuszem

Chodzi o wypowiedzi polityków, m.in prezydenta Andrzeja Dudy, że nie będzie notariuszem rządu PiS. Przedstawiciele tego zawodu mają dość Nie chcą, by politycy w taki sposób odnosili się do ich profesji. Napisali list otwarty.
Zobacz wideo

Notariusze wystosowali list otwarty do polityków i przedstawicieli mediów. Apelują w nim o powstrzymanie się od używania określenia „notariusz kogoś lub czegoś” w odniesieniu do działań polityków, szczególnie w kontekście rozpoczynającej się kampanii prezydenckiej.

"Posługiwanie się tym określeniem jest krzywdzące zarówno dla samej instytucji notariatu, jak i polskich notariuszy oraz przyczynia się do budowania nieprawdziwego wizerunku osób wykonujących ten zawód" - napisali w liście. Dowodzą w nim, że ich praca wiąże się z bezstronnością i zaufaniem publicznym. "Przekazywanie lub chociażby sugerowanie opinii publicznej, że notariusz działa bezrefleksyjnie lub, co gorsze, w czyimkolwiek interesie i podpisuje dokumenty, kierując się interesem jednej ze stron, godzi nie tylko w nas i nasz zawód, ale także w prestiż państwa, które powołało notariuszy do pełnienia roli gwarantów bezpiecznego obrotu prawnego" - napisali w swojej uchwale.

- Od pewnego czasu Krajowa Rada Notarialna zauważyła zwiększoną częstotliwość używania sformułowania "notariusz kogoś lub czegoś" przez polityków i przedstawicieli mediów. Ten błędny przekaz stał się na tyle nagminny, że rada - jako reprezentant polskiego notariatu - nie mogła nie zareagować - mówi rzecznik rady, Szymon Kołodziej. I dodaje, że notariusz to osoba zaufania publicznego. - Główną cechą tego zawodu jest bezstronność. Notariusz - przy dokonywanych czynnościach - ma obowiązek zadbać o zabezpieczenie interesów obu stron umowy oraz poinformować o konsekwencjach prawnych zawieranych umów - dodaje Kołodziej. Podkreśla przy tym, że notariusze nie są zależni od żadnej ze stron transakcji.

Oburzenie notariuszy nie dziwi językoznawcy, prof. Pawła Nowaka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. - Mówienie o kimś jako o notariuszu kogoś lub czegoś wskazuje, że taka osoba pisze to, co ktoś dyktuje. A w przypadku notariuszy tak przecież nie jest. To może boleć. Jest to bowiem uwłaczające i bardzo niesprawiedliwe, bo tak naprawdę w etymologii słowa notariusz jest słowo "pisać", a nie "notować" - mówi prof. Paweł Nowak. Jak dodaje, to negatywna etykietka językowa - nieuzasadnione kategoryzowanie i szufladkowanie konkretnego zawodu.

W opinii językoznawcy, negatywne wypowiedzi polityków odnoszące się do notariuszy nie są wyjątkiem. Dotyczy to także innych zawodów prawniczych. O sędziach dziś mówi się "kasta", o adwokatach - niejednokrotnie  "złodzieje" i ""kłamcy".  Wszystko w ramach narzuconej odgórnie narracji, noszącej momentami cechy propagandy.

DOSTĘP PREMIUM