Pacjentka, u której podejrzewano koronawirusa krytykuje procedury. "Tacy jesteśmy przygotowani"

- Tacy jesteśmy w mediach przygotowani, całodobowa infolinia, kursy mycia rąk, ale koronawirus od 15 ma wolne - mówi na umieszczonym przez siebie w internecie filmiku pacjentka, u której podejrzewano zakażenie koronawirusem. Opisała ona procedury, jakie przeszła po trafieniu do szpitala.
Zobacz wideo

Anna Morawska trafiła do szpitala w Krotoszynie po powrocie z USA i Włoch. Miała objawy charakterystyczne dla zakażenia koronawirusem.  Trafiła do izolatki.

Jak opowiedziała w nagraniu pacjentka, we wtorek, po 21 dniach od powrotu z północnych Włoch i po kilku dniach od powrotu ze Stanów Zjednoczonych, udała się do lekarza internisty z kaszlem, bólem mięśni i dusznością. Ten skierował ją na izbę przyjęć Szpitala Powiatowego w Krotoszynie.

 Według jej relacji, po przyjęciu do szpitala przez dwie godziny leżała na kozetce w kurtce "łapiąc każdy oddech", a personel szpitala dzwonił do kilkunastu szpitali zakaźnych z zapytaniem, czy zostanie w nich przyjęta. Wszystkie - według niej - odmówiły. Ostatecznie szpital w Krotoszynie odizolował pacjentkę, pobrał próbkę na obecność koronawirusa i wysłał ją do Warszawy. W dniu, w którym próbka została pobrana, powiedziano jej, że laboratorium przyjmuje próbki tylko do godziny 15. Pacjentka czekała 88 godzin na wynik badania na obecność koronawirusa.

O tym, że wynik jest ujemny, dowiedziała się w sobotę 30 minut po zamieszczeniu filmu. W nagraniu zastrzegła, że nie ma nic do zarzucenia personelowi krotoszyńskiego szpitala, narzekała natomiast na procedury, które szpital był zobowiązany wypełniać. Zwróciła się do rządzących: "Mamicie Polaków na temat naszej cudownej sytuacji w Polsce, dzielicie nas na gorszy i lepszy sort, ale okłamywać nas w temacie przygotowania służby zdrowia na realny problem, jakim jest koronawirus, jest na pierwszym miejscu w rankingu obłudy".

Film ma na Facebooku ponad 100 tys. udostępnień. 

Odnosząc się do opisanej przez pacjentkę sytuacji, rzecznik MZ Wojciech Andrusiewicz stwierdził, że zawiódł szpital w Krotoszynie. Jak powiedział, każdy szpital w Polsce ma wytyczne, jak postępować w przypadku osób z podejrzeniem zakażenia koronawirusem, tymczasem szpital w Krotoszynie nie przestrzegał żadnych z procedur.

"Po pierwsze, jeśli pacjentka dociera do szpitala, mówi o objawach, powinna być skierowana do odrębnego pomieszczenia, żeby uniknąć zarażenia innych osób. Od razu jest przeprowadzany wywiad epidemiologiczny - kiedy był kontakt z osobą zarażoną, czy w ogóle taki kontakt był, czy osoba przebywała w miejscach, w których występują zarażenia koronawirusem. Ta wizyta powinna być w ciągu ostatnich 14 dni. Tutaj, w tym szpitalu, po wywiadzie epidemiologicznym nie powinno być żadnych wątpliwości, że pacjentka nie kwalifikuje się na oddział zakaźny pod kątem obserwacji możliwego zarażenia koronawirusem. Nie było takiej potrzeby, żeby pacjentkę tak kwalifikować" - oświadczył.

Dodał, że według standardu wyznaczonego przez Głównego Inspektora Sanitarnego, okres wylęgania koronawirusa wynosi 14 dni. "Jeśli ten termin jest przekroczony, nie powinniśmy być kwalifikowani jako pacjent z podejrzeniem zakażenia koronawirusem" - stwierdził.

Rzecznik MZ podkreślił, że zawiódł personel, który wprowadził niepokój u pacjentki. Poinformował też, że w ministerstwie uruchamiany jest specjalny zespół monitorujący prawidłowość wszelkich procedur związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych dla osób, które mogą być podejrzane o zarażenie koronawirusem.

Na pytanie o to, jak długo czeka się na wynik badania na obecność koronawirusa i czy 88 godzin to nie jest zbyt długo, Andrusiewicz wyjaśnił, że standardowo czeka się 18 godzin, natomiast w przypadku pacjentki z Krotoszyna nie była badana jedna próbka, tylko więcej, stąd wynik był później. "Nie było to jakąkolwiek winą Państwowego Zakładu Higieny" - zaznaczył.

Pytany, czy laboratoria przyjmują próbki do badania do godziny 15, odpowiedział, że w tej chwili laboratorium PZH działa 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. "Tak jest od kilku dni, wcześniej działało do godziny 22. Nie ma takiej możliwości, że laboratorium przyjmuje próbki do 15. Jest to nieprawda" - podał.

Podczas sobotniej konferencji główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas poinformował, że w Polsce nadal nie ma żadnego potwierdzonego przypadku choroby wywołanej koronawirusem.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (48)
Pacjentka, u której podejrzewano koronawirusa krytykuje procedury. "Tacy jesteśmy przygotowani"
Zaloguj się
  • Gambit szachowy

    Oceniono 11 razy 9

    Z uwagą wysłuchałem wypowiedzi pani Ani, to co mówiła powinno być natychmiast przedstawione ministrowi zdrowia. Powinni tego słuchać na odprawie służbowej odpowiedzialni za ten stan rzeczy ponieważ ci ludzie nie wiedzą co się dzieje czytając to co dostali do przeczytania od skryby PiS aby tylko uspokajać suwerena. Na szczęście pani Ania nie jest chora na koronawirus ale co to by było gdyby była???!!.

  • villk

    Oceniono 10 razy 6

    Polska nie jest przygotowana na epidemie , brakuje miejsc w szpitalach , laboratoriów i przed wszystkim brakuje wyobraźni

  • prizes szatni hotelowej

    Oceniono 9 razy 5

    Dowiadujemy się z pierwszej ręki jak to wygląda" w praniu" wypowiedzi tak Ministra Zdrowia jak i szefa rządu innych uspokajaczy to są wszystko kpiny zagrożenia koronawirusem wychodzi szydło z worka jak jesteśmy przygotowani- w ogóle to są półśrodki zamiatanie sprawy pod dywan oni liczą, że problem się" rozlmydli".

  • marudna.maruda

    Oceniono 8 razy 4

    W oczekiwaniu na wyniki pacjentka zajmowała izolatkę, która zapewne przydałaby się innym. Co się na denerwowała, to jej. Na dobrą sprawę powinna oskarżyć laboratorium o straty w zdrowiu psychicznym.

  • tojamiszokienka1

    Oceniono 7 razy 3

    To nagranie powinno zostać upublicznione we wszystkich serwisach informacyjnych. Niech pisowski rząd i ich prezydent się tłumaczy

  • Dzbanski Andrzej

    Oceniono 7 razy 3

    Nie tylko laboratorium pracuje do 15. Sprawdzie sanepid, biuro wojewody, biuro prezydenta, burmistrza, wójta w okresie jeszcze nie ogłoszonej epidemi, ale tuż przednią. Zamiast przygotowywać się na najgorsze, testować rozwiązania to idziemy do domu i przytulamy 500+. Potem będzie płacz i zgrzytanie zębów gdy to poleci lawinowo.

  • robertes777

    Oceniono 2 razy 2

    Wszystko zależy od ludzi - jak z samarytaninem. Jeżeli lekarz będzie myślał o prywatnej praktyce, a pielęgniarka o kolejnej herbatce (moja żona jest pielęgniarką, przepraszam te zapracowane) to choćby przepisy były najlepsze wszystko będzie kulało. Czy to jest sprawa szpitali, czy sądownictwa, czy policji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX