Recykling lekiem na całe śmieciowe zło? Sprawdzamy, co się dzieje z odpadami, gdy stracimy je z oczu

- W internecie są filmy pokazujące, jaką radością jest rozpakowywanie paczki przez pół godziny, żeby w końcu wyjąć z niej dany sprzęt. Dla mnie to porażka naszego modelu konsumpcji - mówi Konrad Nowakowski z Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań. Co się dzieje ze śmieciami, które wyrzucamy? I czy to wyłącznie nasza sprawa?
Zobacz wideo

Najpierw rozprawmy się z mitem, na który powołuje się wiele osób uważających, że segregowanie odpadów nie ma sensu. Nie, nasze posortowane w domu śmieci nie są na powrót mieszane w śmieciarce. Zgodnie z przepisami odpady muszą być odbierane od nas selektywnie, a przedsiębiorcy mają na to kilka sposobów: śmieciarka może mieć w środku kilka pojemników, odbiór różnych frakcji może odbywać się w różne dni tygodnia lub tego samego dnia, ale o różnych godzinach.  

Odebrane już spod naszych domów lub z altanek śmietnikowych worki jadą do sortowni odpadów. Tam się je selekcjonuje i usuwa wszelkie nieodpowiednie elementy. Jak tłumaczy Konrad Nowakowski z Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań, w procesach zautomatyzowanych po ewentualnej wstępnej ręcznej preselekcji odpadów zastosowanie mają różne technologie przeznaczone do poszczególnych materiałów np. separatory wiroprądowe dla metali nieżelaznych czy separatory elektromagnetyczne dla żelaza. Szczególną rolę pełnią też separatory optyczne, które umożliwiają nie tylko rozróżnianie materiałów, ale także ich kolorów. Zadaniem każdego separatora jest automatyczne wydzielenie ze strumienia odpadów danej frakcji, określonego rodzaju materiału.

Choć - jak zaznacza specjalista - skuteczność systemów automatycznych jest duża, jest ona uzależniona m.in. od jakości wsadu. Przykład? Wyrzucacie odpady "bio" w torbie foliowej? Taką możliwość dopuszcza np. Warszawa, ale tak naprawdę nie ma to sensu, ponieważ i tak będą one musiały zostać usunięte przez pracowników sortowni. Dlatego najlepiej po prostu wyrzucać je wprost z kubła na śmieci lub korzystać z worków kompostowalnych. Dzięki temu owy wsad będzie zdecydowanie lepszej jakości i łatwiej ulegnie przetworzeniu. 

To jednak dopiero wierzchołek systemu. Wydaje się wam, że sprawa plastiku jest mniej skomplikowana? Nic bardziej mylnego. Tworzywa sztuczne dzielone są na różnego rodzaju polimery, a butelki PET - nawet na kolory. Podobnie dzieje się przy szkle i metalach...

Tu może pojawić się więc pytanie: po co w ogóle segregować śmieci, jeśli maszyny i pracownicy sortowni też mogą to zrobić? Z bardzo prostego powodu. Poszczególne frakcje nie mogą być zabrudzone. Nie oznacza to, że opakowanie po jogurcie musimy umyć, ale weźmy na przykład papier: co się stanie jeśli  wrzucimy go do zmieszanych "zmieszanych"? Będzie zatłuszczony i brudny. A wtedy z recyklingu nici. 

Skrzynki, polary, a nawet namioty. Co może powstać z wyrzuconego do śmieci plastiku?

Nowakowski zaznacza, że nie każde opakowanie z tworzywa sztucznego nadaje się do recyklingu lub umożliwia wytworzenie produktu o pierwotnym przeznaczeniu. Z gorszych jakościowo plastików produkowane są np. skrzynki, palety, różnego rodzaju pojemniki. Plastikowa butelka może być też wykorzystana w sposób, którego sobie nawet nie wyobrażamy. Powstają z nich bowiem nie tylko polary - o których wszyscy słyszeli - ale także filtry do odkurzaczy, podkładowe, wodoodporne folie budowlane, a nawet namioty. - Nie muszą to być wyroby estetyczne, a funkcjonalne. Taki plastik dzięki recyklingowi ma drugie życie - tłumaczy specjalista.

Dlaczego jednak z butelki nie zawsze powstanie kolejna butelka? Nowakowski wyjaśnia, że problemem jest kosztowny proces czyszczenia, którym należy poddać tworzywa przeznaczone do przechowywania produktów spożywczych. - Ktoś w plastikowej butelce po wodzie może trzymać np. benzynę. A opakowania wyrobów spożywczych muszą spełniać bardzo wysokie standardy. Procesy doczyszczania są bardzo drogie, stąd stosowanie prostszych rozwiązań i tworzenie z surowców wtórnych przedmiotów już niekoniecznie do celów spożywczych - podkreśla. 

Odpowiedzialność producentów

Recykling to jednak nie wszystko. Po pierwsze, prawie niczego nie da się przetwarzać w nieskończoność, a co więcej, do nieskończoności jest w przypadku recyklingu bardzo daleko. - Wiele wyrobów ma teoretyczną określoną możliwość "zawracania". Jesteśmy jednak daleko od tego, by przetwarzać je 4-6 razy. W przypadku tworzyw sztucznych dobrze jest, kiedy uda się to dwukrotnie - zaznacza Nowakowski, zwracając uwagę na niewystarczające ekoprojektowanie opakowań. Jego zdaniem odpowiedzialność za opakowanie powinna spoczywać nie tylko na konsumentach, którzy mają je segregować, ale także na producentach, którzy powinni sięgać po te odpowiedniej do recyklingu jakości.

Podobnie wygląda nie tylko sytuacja z plastikiem, ale także z papierem. Wykorzystywany siódmy raz papier ma już bardzo krótkie włókna, które trzeba "uszlachetnić" surowcem pierwotnym. To zresztą generalna zasada produkcji z odzysku. - Surowce wtórne traktujemy jako dodatek lub robimy opakowania wielowarstwowe, tak że na zewnątrz wyglądają one jak "nowe", a ich wnętrze, części konstrukcyjne wykonujemy z surowców odzyskanych - tłumaczy specjalista. 

Musi być popyt na recyklingowane produkty

Według Nowakowskiego sytuacja w recyklingu nie wygląda najgorzej. Ale aby rozwój branży był opłacalny, na produkty wytworzone w procesie odzysku musi być popyt. A nie jest to proste, bo - jak podkreśla - często produkcja z materiałów wtórnych jest droższa niż w przypadku materiałów pierwotnych. 

- Ludzie muszą wiedzieć, że producent chce im dostarczyć towar najlepszej jakości niezależnie od tego, czy jest on z surowców pierwotnych, czy wtórnych. Bez akceptacji społecznej towarów z surowców wtórnych wszyscy będą chcieli mieć wszystko z materiałów pierwotnych, więc wszystko będzie jednorazowe - uważa specjalista.

Choć jego zdaniem daleko jest jeszcze w Polsce do mody na produkty z odzysku, coraz więcej osób dostrzega wartość tworzenia produktów z materiałów wtórnych. - Pojawia się akceptacja społeczna, a za tym idzie zrozumienie przedsiębiorców, którzy zaczynają wprowadzać tego rodzaju wyroby i jeszcze zaczynają to komunikować jako wartość dodaną - stwierdza Nowakowski i zwraca uwagę na rozszerzoną odpowiedzialność przedsiębiorców, do której, według niego, powinniśmy dążyć. - Nie: "sprzedaj i zapomnij", tylko: pomyśl, żeby coś z tych odpadów ciekawego zrobić. Jeśli chcemy więcej przetwarzać, powinna pojawić się świadomość społeczna zmuszająca przedsiębiorców do szerszego spojrzenia na ich wyroby. Tak, aby projektowali je już z myślą o przydatności do recyklingu - podkreśla. 

Nowakowski zwraca również uwagę na planowaną na przyszły rok ustawę wdrażającą unijną dyrektywę o gospodarce w obiegu zamkniętym. Jego zdaniem zmusi ona właśnie producentów do skupienia się na ekoprojektowaniu swoich wyrobów. - Przedsiębiorca, który wprowadza wyroby nienadające się do recyklingu, powinien płacić duże pieniądze za to, że trzeba je będzie spalić - tłumaczy kierunek oraz wskazuje, że problemem może być też postrzeganie kupowanych rzeczy przez Polaków. - Zagadką jest, czy jesteśmy w stanie patrzeć na wyroby inaczej. Czy zaakceptujemy zmianę tych wyrobów, opakowań na bardziej przyjazne środowisku? Czy jesteśmy w stanie kupować napoje w opakowaniach wielokrotnego użytku? Czy pogodzimy się z tym, że jeśli chcemy mniej płacić za odpady, to musimy wytwarzać ich mniej? - zastanawia się i podkreśla, jak bardzo konsumpcyjnym społeczeństwem się staliśmy.

- Są nawet filmy w internecie pokazujące, jaka to radość dla konsumenta, kiedy przez pół godziny rozpakowuje paczkę, żeby w końcu wyjąć z niej dany sprzęt. Dla mnie to nie jest radość. To jest porażka naszego modelu konsumpcji. Musimy przejść transformację, my jako Kowalscy, a wtedy biznes też pójdzie tym tropem. Bo my wszyscy jesteśmy tak naprawdę częścią systemu przetwarzania odpadów - podsumowuje Nowakowski.

Aplikacja TOK FM. Słuchaj i testuj przez dwa tygodnie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM