Prof. Matczak krytycznie o specustawie: "Sejm marnuje swój czas"

- To jest niepotrzebny projekt, bo mamy przepis, dzięki którym można sobie radzić z koronawirusem - profesor Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji UW krytykował w TOK FM specustawę, nad którą pracuje Sejm.
Zobacz wideo

Sejm zajmuje się w poniedziałek rządowym projektem ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.  

Zgodnie z projektem pracodawca, by przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa, będzie mógł polecić pracownikowi wykonywanie obowiązków zdalnie z domu. Projekt wprowadza też m.in. regulacje zapewniające prawo otrzymania dodatkowego zasiłku opiekuńczego dla rodziców zwolnionych od wykonywania pracy z powodu konieczności sprawowania opieki nad dzieckiem, za okres nie dłuższy niż 14 dni, w przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły, do których uczęszcza dziecko.

W uzasadnieniu projektu napisano, iż "przedkładane regulacje wychodzą naprzeciw wszystkim sytuacjom, w których narasta zagrożenie epidemii i rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych u ludzi i wprowadzają niezbędne mechanizmy działania". 

Zdaniem profesora Marcina Matczaka z Wydziału Prawa i Administracji UW , nowe przepisy nie są potrzebne, bo wystarczające są te, które już obowiązują.  

- To jest niepotrzebny projekt, bo mamy przepis, dzięki którym można sobie radzić z koronawirusem. Sejm marnuje swój czas, w którym mógłby rozwiązywać rzeczywiste problemy ludzi, a zajmuje się propagandą - krytykował.   

Prawnik zwrócił uwagę, że wcześniej ministrowie, premier i przedstawiciele GiS nie mówili o potrzebie nowych przepisów. Przypomniał też, że w polskim prawie były już przepisy, które pozwalają organom państwa działać w sposób nadzwyczajny w sytuacji wyjątkowego kryzysu. - Albo wcześniej ktoś nas okłamywał mówiąc, że jesteśmy przygotowani, albo okłamuje się nas teraz, że ta ustawa jest potrzebna - zauważył.  

- To przykład legislacji symbolicznej. To polega na tym, że nie rozwiązuje się problemu, tylko pokazuje się ludziom, że się go rozwiązuje. To jest obliczone na to, żeby powiedzieć ludziom, również za pośrednictwem telewizji publicznej, że rząd działa, troszczy się - kontynuował.  

Wcześniej w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Łukasz Szumowski przedstawili w Sejmie informację ws. koronawirusa. Przedstawiciele rządu i PiS przekonywali, że służby są przygotowane na wypadek pojawienia się w Polsce tej choroby. Opozycja oceniała z kolei, że rząd niewystarczająco informuje, jak zachować się gdyby wybuchła epidemia. 

Z wnioskiem o pilne zwołanie posiedzenia Sejmu ws. koronawirusa zwrócił się w zeszłym tygodniu do marszałek Elżbiety Witek prezydent Andrzej Duda. Uzasadniał, że chce by rząd udzielił informacji społeczeństwu, jaka jest aktualna sytuacja w związku z szerzącą się w Europie epidemią zachorowań wywołanych koronawirusem, jakie działania zostały podjęte oraz w jaki sposób zabezpieczani są Polacy, by w jak najmniejszym stopniu koronawirus dotknął nasz kraj.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM