Nazwał naukowców z UMCS "podludźmi" i "lewackim bydłem". Teraz odchodzi z komitetu przy IPN. "Mógł dostać sugestie"

Urzędnik Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, historyk, dr Rafał Dobrowolski kilka miesięcy temu w komentarzu w internecie nazwał dwóch naukowców z UMCS w Lublinie m.in. "podludźmi" i "lewackim bydłem". Zasiadał też w Komitecie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy IPN. Jak ustaliła reporterka TOK FM Anna Gmiterek-Zabłocka Dobrowolski odszedł z komitetu.
Zobacz wideo

Dziś nieoficjalnie wiemy, że dr Rafał Dobrowolski nie będzie już zasiadał w Komitecie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Oficjalnie – sam złożył rezygnację. - Ale nie jest tajemnicą, że mógł dostać takie sugestie. Obecność kogoś takiego w tym komitecie była skandaliczna – mówią nam anonimowo osoby związane z IPN.

- Dobrze się stało, że dr Rafał Dobrowolski, który nie kryje się ze swoimi radykalnymi poglądami, wpisującymi się w nazistowski dyskurs i system wartości, nie będzie dłużej w tym komitecie zasiadał. Powiem więcej, należy żałować, że dopiero teraz uznano, iż członkostwo pana Dobrowolskiego w tym gremium jest niestosowne. Właściwie – lepiej późno niż wcale – mówi prof. Piotr Witek (jeden z tych, których Dobrowolski nazwał "lewackim bydłem" czy "podludźmi").

W piśmie, które Dobrowolski złożył, a o którym IPN nie chce się wypowiadać, napisał, że w Komitecie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zasiadał jako prezes okręgu lubelskiego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, z którym w tej chwili nic formalnie go już nie łączy. "Moja misja jako członka Komitetu została wypełniona" - napisał w oświadczeniu.

O rezygnację Rafała Dobrowolskiego z udziału w pracach komitetu pytaliśmy szefa tej instytucji. Waldemar Podsiadły stwierdził, że nic o tym nie wie. Centrala IPN w Warszawie też nabrała wody w usta – napisano nam: "Organem dysponującym informacjami w sprawie jest dyrektor oddziału IPN w Lublinie". Tyle, że lubelski oddział IPN na dwukrotnie wysłane nasze pytania ... w ogóle nie odpowiedział. A minął już prawie miesiąc.

"Podludzie i lgbtowcy"

Przypomnijmy, historyk, prof. Piotr Witek wspólnie z prof. Tomaszem Kitlińskim Wydziału Filozofii Uniwersytetu Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie kilka miesięcy temu zorganizowali protest przeciwko zaproponowanej przez władze uczelni nowej wersji statutu UMCS. Uznali, że jest niedemokratyczna. Pod jednym z tekstów na ten temat w internecie pojawił się taki komentarz:

"Nie znam się ale gdy widzę że protestują te lewackie degeneraty, lgbtowcy, podludzie jak Kitliński i Witek, to stoję murem za Michałowskim (rektor UMCS - przyp. red.), precz z lewackim bydłem wygonić je do obory, żeby przestali nadal deprawować młodzież. to trza wysłać do obory albo do kanału albo na wysypisko śmieci - tam dla lewackiego gó...na jest miejsce". Profesora Witka taki wpis oburzył. – Po doświadczeniach II wojny światowej, Holocaustu wypisywanie takich rzeczy, które są żywcem wyjęte z propagandy Goebbelsa, to rzecz niewiarygodna– tłumaczył w rozmowie z nami prof. Piotr Witek, który zawiadomił o sprawie prokuraturę.

Narodowiec w IPN

Ta ustaliła, że komentarz zamieścił dr Rafał Dobrowolski, urzędnik marszałka, historyk o poglądach skrajnie prawicowych. W 2011 roku napisał doktorat pod kierunkiem prof. Mirosława Piotrowskiego na KUL pt. "Obóz narodowy w województwie lubelskim w latach 1928−1939”. Na profilu Dobrowolskiego na Facebooku można było znaleźć wpisy o Polsce dla Polaków czy zachęty do głosowania na Ruch Narodowy. Kilka lat temu startował zresztą w wyborach samorządowych właśnie jako kandydat tego ruchu. Od 2017 roku Rafał Dobrowolski był członkiem Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy lubelskim IPN. Komitetu, który ma za zadanie m.in. inicjować opiekę nad miejscami pamięci, brać udział w organizowaniu obchodów ważnych, historycznych wydarzeń czy popularyzować wiedzę historyczną. Zajmuje się również opiniowaniem wniosków o trwałe upamiętnienie miejsc i wydarzeń historycznych, a także wybitnych postaci.

Rafał Dobrowolski, będąc członkiem komitetu przy IPN, jako prezes lubelskiego oddziału Związku Narodowych Sił Zbrojnych (organizacji ściśle kojarzonej ze skrajną prawicą) był m.in. pomysłodawcą dekomunizacji ulicy Lucyny Herc. Zaproponował, by ulicy nadać imię Leonarda Zub-Zdanowicza, cichociemnego, a później podpułkownika w Brygadzie Świętokrzyskiej. To postać mocno kontrowersyjna; są materiały źródłowe mówiące o tym, że Zub – Zdanowicz był dezerterem, a jego formacja mogła kolaborować z Niemcami. Pisał o tym na swoim profilu m.in. Bogdan Borusewicz. 

Jak informowała w lutym lubelska "Wyborcza" prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, uznawszy, że wpis nie był motywowany różnicami narodowościowymi, etnicznymi, rasowymi czy wyznaniowymi, ale przynależnością polityczną, orientacją seksualną i różnicami światopoglądowymi. Pokrzywdzeni złożyli zażalenie do sądu, ale ten "nie dopatrzył się uchybień w postępowaniu prokuratury". Sprawa może być rozpatrywana tylko z powództwa prywatnego. Na chwilę obecną nie wiadomo, czy pokrzywdzeni podejmą takie kroki"

DOSTĘP PREMIUM