Sędzia Paweł Juszczyszyn będzie w poniedziałek w Luksemburgu. Na wysłuchaniu przed TSUE

Sędzia Paweł Juszczyszyn jedzie w poniedziałek do Luksemburga na wysłuchanie przed TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej - dowiedziała się reporterka TOK FM Anna Gmiterek-Zabłocka. Złożył też już wniosek do pierwszej prezes Sądu Najwyższego o wznowienie postępowania, w ramach którego został zawieszony.
Zobacz wideo

Nieuznawana przez Sąd Najwyższy Izba Dyscyplinarna zdecydowała o zawieszeniu olsztyńskiego sędziego i obniżeniu mu wynagrodzenia o 40 procent. Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie, Maciej Nawacki (jednocześnie członek neo KRS - przyp. red.) od razu oświadczył, że odsunie sędziego od orzekania; zabrano mu akta wszystkich prowadzonych spraw. Sędzia Juszczyszyn nie ma wyznaczanych wokand. Wszystko to wydarzyło się w związku z jego decyzjami orzeczniczymi. Orzekając w sądzie odwoławczym, miał bowiem wątpliwości dotyczące sędziego, który orzekał w I instancji, a tym samym czy sąd był prawidłowo obsadzony. Dlatego zażądał ujawnienia list poparcia kandydatów do neo KRS.

Jak ustaliliśmy, sędzia przychodzi do sądu niemal codziennie, a raz w tygodniu składa pismo z informacją, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem i nie mogła go zawiesić. Domaga się też przywrócenia do orzekania.

Sędzia w poniedziałek będzie w Luksemburgu, z innymi sędziami, na wysłuchaniu przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Izby Dyscyplinarnej. TSUE ma się zajmować wnioskiem Komisji Europejskiej o tymczasowe zawieszenie działalności izby jako organu, który działa niezgodnie z prawem. Chodzi o zastosowanie tzw. środków zabezpieczających. Gdyby do tego doszło, Izba Dyscyplinarna nie mogłaby działać, bo groziłoby to najprawdopodobniej surowymi karami finansowymi.

- Jedziemy do Luksemburga, by rozmawiać z dziennikarzami i z europejskimi sędziami o tym, co się w Polsce dzieje. M.in. o tym, że zagrożeniem dla niezawisłości i niezależności sędziowskiej jest nie tylko Izba Dyscyplinarna, ale też nowe przepisy, zawarte w tzw. ustawie kagańcowej - mówi sędzia Paweł Juszczyszyn. - Chcemy zaapelować do Europy, by również w tej sprawie zaczęła działać - dodaje nasz rozmówca.

Nie jest tajemnicą, że sędziowie i inni prawnicy z Polski chcą też przekonać TSUE, by zajął się nie tylko Izbą Dyscyplinarną, ale też zapisami tzw. ustawy kagańcowej, która wprost uderza w niezależność sądów i niezawisłość sędziów. Jest nawet petycja w tej sprawie

Sędzia Paweł Juszczyszyn, który wcześniej w zasadzie nie udzielał się medialnie i wygłaszał jedynie krótkie oświadczenia, teraz zmienił podejście. Z naszych informacji wynika, że zacznie udzielać wywiadów; ma też uczestniczyć w Kafejkach Prawnych czy spotkaniach organizowanych przez organizacje pozarządowe.

Jak mówi, zmieniły się okoliczności. - Nie chciałem udzielać wywiadów jako sędzia, w sprawach, które prowadziłem. Teraz ich nie prowadzę, dlatego zmieniłem swoją postawę i zaczynam się więcej udzielać publicznie - tłumaczy sędzia. Sędziowie mają obawy, że Komisja Europejska odstąpi od działań w sprawie ustawy kagańcowej w zamian za to, że Polska np. ustąpi w kwestiach klimatycznych.

Paweł Juszczyszyn podjął też działania w swojej sprawie. Z naszych informacji wynika, że wspólnie z pełnomocnikami złożył już wniosek do pierwszej prezes Sądu Najwyższego o wznowienie postępowania, w ramach którego został zawieszony. Chcą, by postępowanie zostało przeprowadzone przed Izbą Karną, a nie Izbą Dyscyplinarną, która nie jest sądem. Powołują się m.in. na uchwałę trzech izb Sądu Najwyższego i oczywiście na orzeczenie TSUE.

Na tym nie koniec. Wiemy, że sędzia złożył też w Sądzie Najwyższym powództwo o ustalenie nieistnienia stosunku służbowego dwóch członków Izby Dyscyplinarnej (Adam Tomczyński i Ryszard Witkowski). Powództwo trafiło do Izby Pracy Sądu Najwyższego. Mówiąc wprost, chodzi o stwierdzenie, że sędziowie ci nie są umocowani prawnie, by pracować  w sądzie dyscyplinarnym.

- Mogę powiedzieć, że zespół obrońców pana sędziego pracuje nad tym, by każdą ścieżkę prawną wykorzystać, by pan sędzia mógł realizować swoje obowiązki wobec społeczeństwa i wobec państwa polskiego i by mógł orzekać - mówi jeden z pełnomocników, adwokat Mikołaj Pietrzak. O szczegółach mówić nie może, bo obowiązuje go tajemnica adwokacka. Dodaje jednak, że sędzia ma nie tylko takie prawo, ale i obowiązek. - A ci, którzy mu to uniemożliwiają w istocie tamują wymiar sprawiedliwości w Polsce i dopuszczają się co najmniej deliktu dyscyplinarnego, jeżeli nie przestępstwa - dodaje mec. Pietrzak.

DOSTĘP PREMIUM