Na pomoc szpitalom. Fryzjerzy przekazują żele do dezynfekcji, a pani Ela szyje maski. "Sytuacja jest nadzwyczajna"

Fryzjerzy i kosmetyczki z różnych miast w Polsce przekazują lekarzom zapasy swoich maseczek, fartuchy, jednorazowe rękawiczki. Na Facebooku powstała specjalna grupa, na której przedstawiciele szpitali piszą, czego potrzebują. Pomoc oferują też prywatne osoby.
Zobacz wideo

Grupę koordynuje kosmetolog Lucyna Łazarewicz-Lorens z Olsztyna. Cała pomoc odbywa się nieodpłatnie. - Wymieniamy się na bieżąco informacjami, która placówka potrzebuje jakiej pomocy i numery telefonów są przekazywane bezpośrednio do osób zgłaszających zapotrzebowanie - mówi koordynatorka. 

Koronawirus w Polsce. Czego potrzebują szpitale?

Szpitale na utworzonej grupie piszą, czego potrzebują. Dla przykładu placówka w Mińsku Mazowieckim zgłasza pilne zapotrzebowanie na maseczki chirurgiczne, rękawice nitrylowe, gogle ochronne czy płyny do dezynfekcji. Szpital Zachodni w Grodzisku napisał, że najbardziej potrzebne są fartuchy i maseczki. Szpital w Chełmie zgłasza pilne zapotrzebowanie na kombinezony ochronne (300 sztuk), gogle, maski, rękawice, ale też m.in. żele do dezynfekcji. Podobnie placówki w Zielonej Górze czy w Bydgoszczy. Do tego też szpital w Łomży czy pogotowie ratunkowe w Legnicy. Na liście potrzebujących są też Olsztyn, Inowrocław i wiele innych miast.

Koronawirus w Polsce. Pomoc dla szpitali. Jak to działa?

Do pomocy zgłaszają się fryzjerzy, kosmetyczki, kosmetolodzy, fizjoterapeuci, masażyści, tatuażyści. - Apelujemy o przekazywanie tych środków, które mamy na stanie - mówi pani Lucyna, dodając, że na dziś w szpitalach wszystkie przedmioty ochrony osobistej przydadzą się najbardziej. Założyciele grupy apelują, żeby przekazywać swoje paczki pod szpitalami, bez pośredników, aby nie narażać się na próbę oszustwa. A także przede wszystkim, by pamiętać o własnym bezpieczeństwie. Część materiałów już została przekazana - m.in. rękawiczki i środki do dezynfekcji do szpitala zakaźnego w Łańcucie.

Koronawirus w Polsce. Pomoc dla szpitali. Pani Ela szyje maski

Pomoc deklarują nie tylko fryzjerzy czy kosmetyczki. Są też informacje od przedsiębiorców, którzy podejmują decyzję o szyciu maseczek na większą skalę. Dla lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, diagnostów. M.in. zakład odzieżowy z Tarnowskich Gór zadeklarował gotowość do szycia odzieży ochronnej. Podobnie szwalnia z Wrocławia. 

Maseczki szyją też osoby prywatne, głównie dla siebie, ale bywa, że i dla rodziny czy znajomych. Wśród takich osób jest Elżbieta Wąs z Lubartowa pod Lublinem. Uszyła już kilkadziesiąt - ze sterylnych podkładów, które miała w schowku na "czarną godzinę". Jak mówi, gdy była młodsza, dużo rzeczy robiło się samodzielnie. Swetry na drutach czy ubrania szyte na maszynie. Stąd umiejętności, które dziś bardzo się przydają. - Sytuacja jest nadzwyczajna, wyciągnęłam maszynę i szyję - mówi pani Ela. 

Maseczki szyje też posłanka Koalicji Obywatelskiej - Zofia Czernow. Jak informuje na Twitterze, będą one przekazane pracownikom pomocy społecznej, którzy są narażeni na zakażenie, "pracując w terenie i korzystając z komunikacji publicznej".

Koronawirus w Polsce. Minister zapowiada pomoc

Minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział, że do 19 szpitali jednoimiennych trafi w poniedziałek po tysiąc maseczek i kombinezonów oraz odpowiednia liczba okularów ochronnych.  Podkreślił, że szpitale zakaźne będą w pierwszej kolejności zabezpieczone w sprzęt ochrony osobistej. 

DOSTĘP PREMIUM