Trudna sytuacja Ukraińców w Polsce w związku z koronawirusem. Co z wizą czy pozwoleniem na pracę, które niedługo stracą ważność?

Fundacja "Nasz wybór" uruchomiła specjalną infolinię dla Ukraińców w Polsce, którzy w związku z epidemią koronawirusa muszą stawić czoła nowym problemom. A jest mnóstwo. Niektórzy chcą wrócić do domu, ale nie mają jak. Są i tacy, którym nagle wypowiadane są umowy najmu mieszkań.
Zobacz wideo

Jednym z podstawowych problemów pracujących w Polsce Ukraińców są wizy i pozwolenia na pobyt czasowy, które właśnie się skończyły albo lada moment ich ważność wygaśnie. - Dostajemy sygnały od ludzi, że nie wiedzą, jak mają działać dalej. Nie jeżdżą autobusy, nie latają samoloty, są otwarte tylko trzy przejścia graniczne z Ukrainą, ale są to przejścia wyłącznie dla samochodów - mówi prezeska fundacji "Nasz wybór" Myrosia Keryk.

Zaangażowany w sprawy Ukraińców w Polsce Krzysztof Stanowski zwraca z kolei uwagę, że choć na razie nie ma odgórnych decyzji w sprawie osób przebywających na terytorium Polski bez ważnych wiz, to nieoficjalnie wiadomo, że Straży Granicznej zaleca się podchodzenie do każdego przypadku indywidualnie oraz stosowanie pouczeń, bez wystawiania mandatów.

Poprosiliśmy o potwierdzenie tych informacji Urząd ds. Cudzosiemców oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przekazano nam jedynie, że w związku z zawieszeniem bezpośredniej obsługi klientów w urzędach wojewódzkich, wszystkie wnioski dotyczące legalizacji pobytu cudzoziemców w Polsce mogą być składane za pośrednictwem poczty. Aby uniknąć nielegalnego pobytu, cudzoziemcy, którzy nie mogą opuścić terytorium Polski mogą składać wnioski o przedłużenie wizy lub o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy ze względu na okoliczności wymagające krótkotrwałego pobytu. Urząd zaznacza również, że składając wnioski ważne jest aby dokonać tego w czasie legalnego pobytu w Polsce. Wówczas pobyt cudzoziemca w czasie postępowania administracyjnego będzie uznawany za legalny.

Koronawirus w Polsce. Ukraińcy nie mają jak wrócić do domu

Do fundacji "Nasz wybór" docierają również sygnały od Ukraińców, którzy chcieliby wrócić do domu, ale nie mają jak. Część z nich koczuje na dworcu autobusowym w Warszawie. Jeśli już pojawia się propozycja dowiezienia do granicy, kierowcy żądają nawet 500 zł za przejazd (wcześniej bilet kosztował do 150 zł). - Ludzi nie stać na takie kwoty, nie mają skąd wziąć pieniędzy. Część z nich, w związku z epidemią, straciła pracę. Wypowiadane są im umowy najmu mieszkania, bo nie mają pieniędzy na czynsz. Nie mają dokąd pójść - podkreśla Myrosia Keryk.

Panikę wywołała też informacja ze strony władz Ukrainy o zamknięciu granic od wtorku 17 marca.  - Niektórzy zrozumieli, że wszyscy mają wracać na Ukrainę, nawet jeśli mają prawo legalnego pobytu w Polsce. Szerzą się fake newsy, ludzie często nie mają dostępu do informacji. Jest dużo obaw i strachu - przyznaje prezeska fundacji "Nasz wybór".

Koronawirus. Ograniczenia na Ukrainie

Tymczasem Ukraina wprowadza swoje ograniczenia. Od wtorku 17 marca wstrzymany zostaje ruch autobusowy, kolejowy i lotniczy między miastami i obwodami - to decyzja ukraińskiego rządu. Wprowadzono też zakaz zgromadzeń powyżej 10 osób.

Zawieszone ma być również kursowanie metra w Kijowie, Charkowie i Dnieprze. Busami po Ukrainie będzie mogło jeździć do 10 pasażerów, a w trolejbusach, autobusach i wagonach tramwajowych - do 20. Zamykane są kluby, muzea, restauracje. Otwarte mają być jedynie sklepy spożywcze, apteki, stacje paliw, placówki bankowe i ubezpieczeniowe.

Do tej pory na Ukrainie odnotowano 7 przypadków zarażenia. Jedna osoba zmarła. 

Specjalna infolinia

Na uruchomioną przez fundację "Nasz wybór" infolinię cudzoziemcy mogą dzwonić pod numer 727 - 805 - 764 codziennie między 10 a 15. Można też pisać na adres: konsultacje@ukrainskidom.pl. Fundacja "Nasz wybór" i Ukraiński Dom w Warszawie zbierają sygnały i starają się pomóc w zgłaszanych im przypadkach.

Aplikacja TOK FM. Pobierz i testuj.

DOSTĘP PREMIUM