Agent Tomek wyszedł z aresztu. Poręczenie majątkowe wpłacili rodzice byłego posła PiS

Tomasz K., były poseł PiS i były agent CBA, podejrzany w śledztwie dotyczącym działalności stowarzyszenia Helper, wyszedł w piątek z aresztu - potwierdził we wtorek rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Paweł Sawoń. Było to możliwe po wpłaceniu poręczenia majątkowego w kwocie 500 tys. zł.
Zobacz wideo

Taką możliwość dał podejrzanemu Sąd Okręgowy w Białymstoku swoim postanowieniem z 3 marca, gdy zajmował się zażaleniem obrońcy na areszt zastosowany wobec Tomasza K. Sąd zdecydował wówczas, że jeżeli do 30 kwietnia podejrzany wpłaci 500 tys. zł poręczenia majątkowego, będzie mógł opuścić areszt tymczasowy.

W uzasadnieniu sąd okręgowy ocenił wówczas, że o ile nie było błędu w rozumowaniu sądu pierwszej instancji przy ocenie podstaw do zastosowania aresztu, to w tej sprawie prawidłowy bieg czynności procesowych można również zagwarantować sięgając - w sposób skuteczny - po środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym, w tym poręczenie majątkowe.

Żona Tomasza K. mówiła po decyzji sądu okręgowego dziennikarzom, że nie dysponuje takimi pieniędzmi, by wpłacić kaucję. Mówiła o publicznej zbiórce, którą rzeczywiście rozpoczęła w internecie. Do wtorku udało się na tym koncie zebrać jednak jedynie nieco ponad 3 tys. zł.

Prok. Sawoń powiedział PAP, że poręczenie wpłacili rodzice Tomasza K. Dzięki temu w piątek opuścił on areszt.

Agent Tomek aresztowany

Głównym wątkiem postępowania, które w Białymstoku prowadzone jest od 2016 roku, po przejęciu z olsztyńskiej prokuratury okręgowej, jest wyjaśnienie nadużyć finansowych związanych z prowadzeniem w latach 2011-2017 domów opieki dla seniorów na Warmii i Mazurach. Prowadziło je olsztyńskie stowarzyszenie Europejskie Centrum Wsparcia Społecznego Helper, korzystając z państwowych dotacji.

Według ustaleń śledztwa, część z tych pieniędzy miała zostać przywłaszczona lub wykorzystana niezgodnie z przeznaczeniem. Zarzuty przedstawiono dotąd w sumie prawie 40 osobom.

Tomasz K., który przez pewien czas kierował Helperem, gdy zrezygnowała z tego jego żona (również z zarzutami karnymi w tej sprawie), podejrzany jest o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przywłaszczenie - wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami - ok. 10 mln zł. Ponadto zarzuty dotyczą oszustw w związku z nienależnym przyznaniem ponad 39 mln zł dotacji, a także tzw. prania pieniędzy. To w tym ostatnim wątku 19 lutego zarzuty Tomaszowi K. rozszerzono o kolejne i w związku z nimi skierowano wniosek o areszt, który dzień później zastosował białostocki sąd rejonowy.

W listopadzie, po postawieniu mu głównych zarzutów, wobec Tomasza K. stosowane były przez prokuraturę tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze, w tym 500 tys. zł poręczenia majątkowego, którego on jednak wówczas nie wpłacił.

Sprawa willi w Kazimierzu

O dawnym agencie CBA w ostatnim czasie zrobiło się głośno po materiale "Superwizjera" TVN. Tomasz K. w rozmowie z dziennikarzami, opowiadał o kulisach postępowania dotyczącego tzw. willi Kwaśniewskich w Kazimierzu. Były agent - który brał udział w tej operacji - mówił dziennikarzom, że składał nieprawdziwe notatki służbowe. Przekonywał, że działał na polecenie przełożonych - Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.  - Miałem wytworzyć przeświadczenie, że dom w Kazimierzu Dolnym należy do Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Moje notatki i złożone zeznania są efektem nacisków ze strony moich byłych przełożonych - mówił reporterom TVN24 był funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Aplikacja TOK FM. Pobierz i testuj.

DOSTĘP PREMIUM