Koronawirus a bezdomni. "Cudownie, że są instrukcje, szkoda, że nie ma maseczek"

Kto jest bohaterem? Ten, co pomaga bezdomnym na ulicy, czy ten kto zamknął swoją placówkę? - pytała w TOK FM Adriana Porowska.
Zobacz wideo

Adriana Porowska z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej od początku kryzysu związanego z koronawirusem w Polsce alarmowała, że cała sytuacja bardzo oddziałuje na osoby w kryzysie bezdomności.  – Na początku nie mieliśmy żadnych wytycznych, jak mamy funkcjonować w tej sytuacji. Okazało się, że media społeczne są nasza siłą i jakoś się nami zainteresowano. W nocy z soboty na niedzielę dostaliśmy wytyczne – wskazywała Porowska.

Przyznawała jednak, że to niespecjalnie rozwiązuje problemy na przykład jej ośrodka. – Nasze placówki od lat były niedoinwestowane. W moim schronisku przebywa 80 mężczyzn. Połowa jest w podeszłym wieku, ma obciążenia zdrowotne. Druga połowa pracuje, często w usługach: piekarniach, sklepach etc. Musiałam podzielić ośrodek, wydzieliłam te osoby, które nie powinny się teraz kontaktować ze światem. Normalnie nawet podwórko mam podzielone taśmą na pół, żeby panowie się nie spotykali – mówiła działaczka społeczna.

Koronawirus a bezdomni. "Nie mamy żadnych zabezpieczeń"

Jak wskazywała, za wytycznymi nie poszła konkretna pomoc. – Nie mamy żadnych zabezpieczeń. Nie pomyślano, żeby dostarczyć nam środki dezynfekujące. Ja mogę zrobić zbiórkę i pewnie znajdzie się wielu ludzi dobrej woli, tylko gdzie ja to kupię? Przecież to są teraz straszne pieniądze. Cudowanie że wysłano mi instrukcje z sanepidu, szkoda tylko, że nie mamy maseczek czy ubrań ochronnych – podkreślała Adriana Porowska.

Dodała, że Siostra Małgorzata Chmielewska uruchomiła ludzi i szyją maseczki dla jej ośrodka. – Takie z podwójnej bawełny, gdzie w środek wkładamy ręcznik papierowy jako filtr. Tylko czy ja to mogę przekazać pracownikom, skoro to nie ma żadnych atestów? To jest siła mojej woli plus modlitwa i to jest jakiekolwiek zabezpieczenie. To tak działa – mówiła działaczka.

Dodała, że nie wie, czy teraz bohaterami są ci, którzy zamknęli swoje ośrodki, czy jednak ci, którzy próbują normalnie funkcjonować. – Ja mam u siebie jedno wolne miejsce. Jednak nie wiem, czy bezpiecznie mogę przyjąć kogoś z zewnątrz. To może być nosiciel, przemieszczał się po mieście. Taka osoba nie ma gdzie przejść kwarantanny. Rozwiązaniem byłby test, tylko nie ma do nich dostępu – wskazywała Porowska.

Koranwirus. RPO napisał list w sprawie bezdomnych

Losem osób w kryzysie bezdomności zainteresował się też Rzecznik Praw Obywatelskich. - W związku z epidemią koronawirusa gwałtownie pogorszyła się sytuacja schronisk – podnosił w liście do ministerstwa rodziny Adam Bodnar. Wskazywał, że brak jest dodatkowych środków na materiały higieniczne, załamały się też dotychczasowe procedury pozyskiwania taniej żywności. Zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marleny Maląg, o podjęcie we współpracy z organizacjami pozarządowymi, pilnych działań wspierających ich działalność w tym obszarze.

MRPiPS ma 30 dni, by odpowiedzieć na pismo rzecznika.

DOSTĘP PREMIUM