Ojciec Gużyński o polskim Kościele w czasach pandemii: W szczególny sposób ma kłopot z sytuacjami nieregularnymi

- Jak się zdarza sytuacja nieregularna, to księża - i także niestety księża biskupi - wpadają w pewnego rodzaju konfuzję, panikę, a czasem nawet sięgają po nonsens. Niestety z czymś takim mieliśmy po trosze do czynienia - ocenił w TOK FM ojciec Paweł Gużyński, który komentował działania Kościoła w związku z koronawirusem.
Zobacz wideo

Ojciec Gużyński przebywa obecnie w Holandii. Pytany przez prowadzącego Pierwsze śniadanie w TOK-u Piotra Maślaka, czy odprawia msze święte z udziałem wiernym - odparł, że tak. Zaznaczył jednak, że sytuacja w Rotterdamie, w którym się znajduje, jest dość specyficzna. - Katolików jest tu raptem 14 procent. Do naszej kaplicy przychodzą na co dzień dwie-trzy osoby, plus nas siedmiu, to jest 10 osób, więc tłumu nie ma. Choć oczywiście przed kaplicą wszelkie potrzebne urządzenia dezynfekcyjne są - wskazał dominikanin.

Dopowiedział też, że Eucharystia jest wiernym podawana na rękę, aby nie doprowadzić do kontaktu palców z wargami, który przy "normalnym" rozdawaniu komunii jest nieunikniony. - Minimalizujemy to. Kapłan trzyma patenę z konsekrowanym chlebem i każdy sobie po ten chleb sięga - doprecyzował ojciec Gużyński.

Redaktor Maślak pytał swojego gościa, jak odebrał apel abpa Stanisława Gądeckiego z ubiegłego tygodnia, aby w kościołach odprawiano więcej mszy świętych (by rozłożyć liczbę wiernych na różne godziny). 

- Dla mnie to było symptomatyczne, (...) że Kościół w Polsce w szczególny sposób ma kłopot z tzw. sytuacjami nieregularnymi - odparł ojciec Gużyński. Wyjaśniał, że księża najlepiej radzą sobie wtedy, kiedy wszystko "idzie normalne". - Dziecko rodzi się, ochrzcimy je, potem wyślemy na katechezę, potem dostaje bierzmowanie, zawiera sakramentalny związek małżeński. (...) Ale jak się zdarza sytuacja nieregularna, to księża - i także niestety księża biskupi - wpadają w pewnego rodzaju konfuzję, panikę, a czasem nawet sięgają po nonsens. Niestety z czymś takim mieliśmy po trosze do czynienia - ocenił dominikanin.

Zdaniem ojca Gużyńskiego, jeżeli walczymy z pandemią (tak, jak obecnie), to należy zachować "wszystkie zasady rozumu, które nam przyjdą do głowy i mogą pomóc w tej sytuacji". - A całą resztę naprawdę trzeba zostawić panu Bogu, on sobie poradzi - dodał.

Koronawirus. Wiara w czasach pandemii

Redaktor Maślak, w rozmowie z ojcem Gużyńskim przytoczył dwa cytaty z Ewangelii. Pierwszy - z Przypowieści Salomona: "Zaufaj Panu z całego serca i nie polegaj na własnym rozumie" i drugi - z Listu do Filipian: "Przestańcie się martwić o cokolwiek. Raczej w każdej sprawie, gdy się modlicie i prosicie, z wdzięcznością przedstawiajcie swoje potrzeby Bogu". - Który z tych wersetów jest bardziej adekwatny na trudne czasy koronawirusa? - pytał dominikanina.

- Ten, który bardziej akcentuje kwestie zaufania. Moje doświadczenie, chociaż jest małe, ale jakoś potwierdza to, co różni wielcy przez wieki w różnych tradycjach religijnych podkreślali - że wiara jest przede wszystkim zaufaniem komuś. To jest rzecz kluczowa - odpowiedział gość TOK FM. - A to zaufanie, którym ludzie wierzący obdarzają pana Boga, dla nich jest fundamentalnym doświadczeniem religijnym. I jeżeli mamy kontekst taki, jaki jest w tej chwili - czyli pandemia - to tym bardziej ono jest ważne - dopowiedział.

Ojciec Gużyński przywołał też pytanie, które zadała mu ostatnio pewna osoba. Dotyczyło ono tego, w jaki sposób odpowiedzieć 10-letniemu dziecku, które pyta: "dlaczego pan Bóg do tego wszystkiego dopuszcza, gdzie on jest, dlaczego tak się dzieje?". - Dzieci potrafią zadawać bardzo celnie pytania, które nazywamy "pytaniami granicznymi" - skomentował dominikanin. Dopytywany, co poradziłby odpowiedzieć 10-latkowi - odparł: "Podpowiadałem rodzicom, żeby szukali analogii w relacjach ze swoim dzieckiem". - Czyli, jeżeli nam ufasz, jako mamie i tacie, a wiesz, że różne sytuacje w życiu się zdarzają i trzeba sobie z nimi radzić, to tak samo obdarzamy zaufaniem kogoś większego niż my - wyjaśniał ojciec Gużyński.

Na koniec dominikanin przytoczył jeszcze jeden cytat z Ewangelii: "Nie człowiek dla szabatu, lecz szabat dla człowieka". - To powinno być gdzieś głęboko w sercu arcybiskupa [Gądeckiego - red.] i wiernych, a jednak nie jest. Ludzie mają swoje lęki i jak formalnie czegoś nie wypełnią, to się źle z tym czują, ale to jest objaw pewnej dewiacji religijnej, niestety - podsumował.

Przypomnijmy, od niedzieli w Polsce obowiązuje zakaz zgromadzeń, w których udział bierze więcej niż 50 osób - dotyczy to także mszy w kościołach. Po informacji o wprowadzeniu tego obostrzenia (w sobotę 14 marca) przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki w orędziu wygłoszonym za pośrednictwem stacji telewizyjnych zaapelował o korzystanie z dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej mszy świętej i przeżywania jej za pośrednictwem środków społecznego przekazu. 

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM