Straszenie lekarzy prokuratorem, wulgaryzmy w kolejce po chleb, hejt wobec ludzi w kwarantannie. Epidemia sprawia, że puszczają nam nerwy

Dyskusja o hejcie rozgorzała po samobójczej śmierci lekarza zarażonego koronawirusem. Epidemia, związany z nią strach i niepewność co do tego, co nas czeka, może w niektórych z nas wyzwalać agresję. Jak sobie radzić z tym zjawiskiem?
Zobacz wideo

Hejtu w związku z koronawirusem m.in. w internecie jest coraz więcej. Pojawia się także na ulicy - choćby atak na Wietnamkę w Łukowie na Lubelszczyźnie, która miała usłyszeć m.in.: "Spie...j, k..., Chinko jeb...! Masz koronawirusa, jesteś z Chin!". Agresja jest czymś, co w opinii psychologów może się nasilać. Bo sytuacja, w której się znaleźliśmy, jest coraz trudniejsza. Siedzimy w domu, zamknięci w czterech ścianach. I nikt nie wie, ile to potrwa.

Mieszkaniec małej miejscowości, który czeka na wynik testu na obecność koronawirusa: "Z jednej strony wielu znajomych dzwoni, pisze, pyta, jak mi pomóc. Wiedzą, że muszę siedzieć w domu, nie mogę wychodzić. Zrobili mi zakupy. Z drugiej jednak są i tacy, którzy mówią, że ściągnąłem na nich zarazę, że przeze mnie zachorują też inni, że powinienem gdzieś wyjechać, by ich nie narażać. To bardzo boli. Przecież to nie moja wina, że miałem kontakt z osobą, która była we Włoszech. Nie mam objawów, ale to może nic nie znaczyć. Ludzie, opamiętajmy się, sami możecie nawet nie wiedzieć, kiedy i gdzie się zarazicie!".

Kilka dni temu dowiedzieliśmy się o samobójstwie wybitnego profesora Wojciecha Rokity, u którego wykryto koronawirusa. Profesor niedawno wrócił ze Szwajcarii. W internecie wylała się na niego fala hejtu i nienawistnych komentarzy na przykład o tym, że wiedział, iż wrócił z zagranicy, a chodził i mógł zakażać. Pretensji i wyrzutów było wiele - sprawę ma zbadać prokuratura. Paula Duda, znajoma profesora, zamieściła w internecie bardzo poruszający wpis. "Wyobraźcie sobie całą falę hejtu na swój temat. W dodatku nieuzasadnioną. Listy, telefony, wiadomości, pogróżki. Przez kilka dni, z wielu stron. Ile może znieść człowiek? To prawda, że nic nie rani jak słowa" - napisała.

Posłuchaj, co powiedziała w rozmowie z Anną Gmiterek-Zabłocką:

Lekarka z oddziału zakaźnego: "Jest ciężko, bardzo ciężko. A będzie zapewne coraz ciężej, bo spodziewamy się wzrostu liczby chorych. Już w tej chwili widzimy w ludziach ogromne emocje, w tym agresję. Zdarza się, że dzwonią do nas, by zamówić karetkę do przewiezienia chorego na test. Gdy słyszą, że my nie mamy takiej karetki, zdarzają się wulgaryzmy, a nawet straszenie prokuratorem. Bywają komentarze, że jesteśmy nieludzcy, że nie chcemy pomóc. Ludzie zapominają, że teraz jest taki czas, że musimy się postarać wszyscy siebie rozumieć. A nie wzajemnie się oskarżać. To niezwykle ważne. Podstawą musi być empatia, po każdej ze stron".

Dr Iwona Gryniuk-Toruń jest psycholożką w Specjalistycznej Poradni Psychoprofilaktyki i Terapii Rodzin w Lublinie; wykłada też w Wyższej Szkole Ekonomii i Innowacji, a dziś - w sytuacji kryzysu związanego z epidemią koronawirusa - pomaga telefonicznie tym, którzy tej pomocy potrzebują.

Jej zdaniem wiele reakcji ludzi, z którymi mamy obecnie do czynienia, wynika z lęku i przerażenia. Z jednej strony część z nas jest nastawiona pozytywnie, chcemy wspierać i pomagać innym. Ale spora część społeczeństwa potrzebuje jasnych wytycznych, zasad, nakazów, ograniczeń. To ci, którzy najbardziej boją się o siebie i swoje rodziny. To oni mogą hejtować i krzywdzić innych, głównie w internecie. - Te osoby mogą się czuć jak wilk w potrzasku, który się tak boi, że potrafi sobie nawet odgryźć nogę - mówi pani psycholog.

Ekspedientka, sklep spożywczy: "Do sklepu można wchodzić pojedynczo. Zdarzają się awantury i pretensje, że ludzie muszą stać na dworze, że przed nimi godzina czekania, bo jest kolejka. Oczywiście, większość klientów rozumie nasze ograniczenia, ale nie wszyscy. Niektórzy od razu mają negatywne nastawienie. Do wszystkiego. Łącznie z tym, że zdarzają się pretensje, że na półkach czegoś brakuje - np. makaronu czy jajek".

W ocenie dr Gryniuk-Toruń najważniejsze jest uruchamianie w ludziach głęboko skrywanych wartości. - Na pewno jeśli ktoś nas hejtuje, my nie odpowiadajmy tym samym. Hejtowanie hejtujących to nakręcanie spirali agresji i przemocy. Lepiej rozmawiać, tłumaczyć - wskazuje. - Warto mówić o tym, że w sytuacji zagrożenia lęk, negatywne emocje, stres są czymś, co może się pojawić. To normalne. Każdy inaczej reaguje na takie sytuacje i każdy ma do tego prawo. Ktoś, kto jest w sytuacji zagrożenia, może się zachowywać jak dziecko, które wpadło w panikę. Taki maluch często pluje, gryzie, krzyczy - tłumaczy pani doktor. Jej zdaniem osobie, która używa niewłaściwego języka, jest agresywna, można powiedzieć: "Nie rób tego. Wiem i rozumiem, że się boisz. Ale zachowując się w ten sposób, krzywdzisz innych, zupełnie bez powodu".

Mama trójki dzieci: "Od kilku dni jesteśmy przeziębieni, gorączka, kaszel, wymioty u najmłodszej córki. Lekarka przez telefon powiedziała, że może powinniśmy zrobić testy na koronawirusa. Ale mieszkamy w małej miejscowości - na pewno nie chciałabym, aby przyjechał do mnie ten zespół mobilny, by pobrać wymazy. Bałabym się, co powiedzą sąsiedzi. Nie miałabym tu życia - to mała miejscowość. Jeśli dzieciom się nie poprawi, będziemy musieli pojechać do szpitala zakaźnego na testy. Sami pojedziemy, bez wzywania karetki".

W rozmowach z tymi, w których jest największy lęk, ważne jest przyznanie: "Tak, teraz jest ciężko. Rozumiem, że się boisz, ale będziemy wracać do normalności. Ta chwila za jakiś czas nadejdzie". Dr Iwona Gryniuk-Toruń podkreśla, że w rozmowach z osobami o dużym potencjale lęku warto mówić o tym, że je rozumiemy i wspieramy. - Trzeba być jak mądry rodzic, który pomaga dzieciom opanowywać lęk, strach czy złość - mówi psycholog. Jak podkreśla, dziś najważniejszy jest rozsądek - u każdego i we wszystkim. Rozsądek w myśleniu, rozsądek w działaniu, rozsądek w podejmowaniu decyzji.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM