Panika w sprawie koronawirusa to przeszłość. Pozostał strach. "To zdrowe"

- Boimy się wszyscy koronawirusa i jest to zrozumiałe oraz zdrowe, bo dzięki temu jesteśmy bardziej ostrożni. Najważniejsze teraz to wiedzieć wszystko o tym, jak uniknąć zakażenia - przekonywała w TOK FM dr Helena Chmielewska-Szlajfer z Akademii Leona Koźmińskiego.
Zobacz wideo

Liczba osób zakażonych koronawirusem w Polsce codziennie wzrasta. Zanotowano już ponad pół tysiąca przypadków, nie żyje już siedem osób. Jednak zdaniem dr Heleny Chmielewskiej-Szlajfer z Akademii Leona Koźmińskiego, Polacy mają już za sobą etap panikowania. - Ona opadła jakiś tydzień temu. To było widać po tych masowych zakupach papieru toaletowego czy makaronu. Jednak teraz już tego nie ma, kiedy zapewniono nas, że tych towarów nie zabraknie. Coraz bardziej oswajamy się z tą sytuacją i w ramach niej mamy poczucie - ograniczonej - ale jednak sprawczości - mówiła ekspertka.

W jej opinii kluczowej jest odróżnienie paniki do strachu. - Boimy się wszyscy i jest to zrozumiałe oraz zdrowe, bo dzięki temu jesteśmy bardziej ostrożni. Pamiętajmy jednak, że nie możemy iść w ekstremum w żadną stronę - podkreślała dr Helena Chmielewska-Szlajfer.

Koronawirus w Polsce. Nie tylko solidarność jest potrzebna

Ekspertka chwaliła też podejście do całego kryzysu naszego społeczeństwa. - Bo sytuacja wymaga od nas nie tylko solidarności, ale też mobilizacji. Wcześniej ludzie mieli ten luksus, że nie było takiej potrzeby. Zdarzały się tylko krótkie zrywy jak po śmierci Jana Pawła II czy po katastrofie samolotu w Smoleńsku. Teraz będzie to dłuższy proces i ludzie muszą się dostosować do nowych warunków. To jest coś nowego i daje nam możliwość wykazania się. I w wielu przypadkach to się dzieje - podkreślała gościni TOK FM.

Jej zdaniem pandemia koronowirusa wymusi też pewne zmiany systemowe. - Już widać pewne jaskółki tych procesów. Chodzi o sposób redystrybucji dóbr czy zabezpieczenie ludzi na umowach śmieciowych. Dochodzi też do przewartościowania tego, kto pełni kluczowe role w społeczeństwie. Teraz widać jak ważni są lekarze, pielęgniarki, ale też sklepikarze czy śmieciarze. Być może zaczniemy inaczej myśleć o tym, jak trzeba finansować ten system - zaznaczała dr Chmielewska-Szlajfer.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM