"Dajcie nam szansę was uratować. Jeśli chorych będzie za dużo, nie damy sobie rady"

Dajcie nam szansę was uratować - mówi doktor K.J. (nie chce podawać nazwiska) - anestezjolog i specjalista medycyny ratunkowej, członkini zespołu karetki "S", która udziela pomocy pacjentom z podejrzeniem COVID-19. - Jeśli zaczniemy spotykać się na grillach i chodzić do sklepów, zakażenie będzie się roznosić i prędzej czy później w szpitalach zacznie się selekcja - ostrzega. Doktor J. pracuje w województwie dolnośląskim i zachodniopomorskim.
Zobacz wideo

Anna Wacławik-Orpik: Musiała pani podpisać lojalkę, że nie będzie rozmawiać z dziennikarzami?

K.J.: Nikt mi lojalki nie kazał podpisywać. Konstytucja nie zabrania wolności słowa, a dekrety niższe rangą od Konstytucji nie mają zastosowania. Nie można zabronić ludziom mówienia prawdy. Położna ze szpitala w Nowym Targu, dyscyplinarnie wyrzucona za pokazanie swoich rąk i maseczki, nie mówiła nieprawdy i nikogo nie obrażała. Sąd zapewne przywróci ją do pracy.

Ministerstwo zabroniło konsultantom krajowym wypowiadania się na temat sytuacji w służbie zdrowia. Czemu ma służyć to zarządzenie?

Może ktoś, kto ogląda wyłącznie telewizję publiczną, ma inny pogląd na rzeczywistość, niż ktoś, kto tak jak my, jest w oku cyklonu? Nasze wypowiedzi mogą zaburzać ogląd rzeczywistości i wzbudzać panikę. Bo z mojej perspektywy sytuacja nie wygląda najlepiej.

Dla kogo?

Dla wszystkich - dla lekarzy i pacjentów. Ja pracuję w pogotowiu. Nasze środki ochrony osobistej są niewystarczające. Praktycznie każdy pacjent, do którego jedziemy, może być bezobjawowym nosicielem wirusa lub już chorować na COVID-19. Z powodu niedoborów ubiorów ochronnych dochodzi do paraliżu całych szpitali, oddziałów, zespołów ratownictwa medycznego. Są na 14 dni wyłączeni z pracy z powodu kwarantanny. Nagle może się okazać, że lekarzy, pielęgniarek, ratowników zabrakło z powodu braku środków ochrony osobistej. Służby zdrowia nie stać na to - żeby, mając i tak skromne środki, tracić personel na kwarantannach z powodu braku środków ochrony osobistej: kombinezonów, fartuchów, rękawiczek, gogli, maseczek.

Na stronie Ministerstwa Zdrowia wciąż jest informacja, że nie zaleca się używania masek na twarz przez zdrowych ludzi.

Ciekawe, co to według ministerstwa znaczy "osoba zdrowa"? Dziś już każdy z nas jest potencjalnie nosicielem choroby. Maseczka chroni nos i usta przed wtargnięciem wirusa do organizmu. Ale też zabezpiecza przed przenoszeniem wirusa na zewnątrz organizmu. Może ministerstwo się obawia, że społeczeństwo zacznie się tych maseczek masowo domagać? Ale skąd je brać, skoro sztuka kosztuje dziś w aptece 20 złotych, a potrzeba minimum jednej dziennie? Gdyby na każdym rogu ulicy rozdawano maseczki, moglibyśmy wszyscy z nich korzystać i prosić innych, by je nosili, bo w ten sposób chronią pozostałych, swoje rodziny i siebie samych.

Zarządzenie ministerstwa jest wygodne, ale przekłamane. Wczorajsze posiedzenie Sejmu było zaprzeczeniem zaleceń Ministra Zdrowia, bo wszyscy posłowie otrzymali maski i rękawiczki.

Pojawili się też w internecie maseczkowi negacjoniści, autorzy różnych teorii o "czasie ochrony maseczki" itp.

Chirurg podczas operacji używa jednej maseczki przez kilka godzin. To chroni sterylność pola operacyjnego przed kichnięciem, prychnięciem, kaszlem. Każda maseczka założona przez obywatela chroni otoczenie przed tym samym - jego prychnięciem i kichaniem. Gdzie tu miejsce na negowanie celowości noszenia maseczki?

"Zdrowy" młody człowiek, który jest nosicielem wirusa, to potężne zagrożenie dla osoby, która ma 80 lat. Dla takiej osoby kichniecie w jej obecności może okazać się śmiertelne.

Nawet szalik zasłaniający usta jest lepszy niż nic. Oczywiście za każdym razem trzeba go uprać, tak jak i inne maseczki własnej roboty z materiału - w minimum 60 stopniach, inaczej mogą stanowić zagrożenie dla użytkownika. Chirurgiczne (fizelinowe) są jednorazowe, trzeba je wyrzucić po użyciu.

Jaka jest skala epidemii w Polsce? Czy w ogóle mamy szansę ją poznać?

Więcej ludzi choruje, niż to wykazujemy. Testów jest za mało, więc w statystykach dzisiaj jesteśmy "zieloną wyspą". Na pewno nie mamy szansy poznać skali - pod uwagę brane są tylko zgony ze szpitali zakaźnych. Niektórych nie zlicza się do statystyk - jak pacjentki z sepsą, gdzie COVID-19 powinien się znaleźć jako choroba wyjściowa, bo z pewnością przyczynił się do jej śmierci.

Jak pani ocenia kolejne ograniczenia dla nas wprowadzane przez władze?

Zarządzenia o ograniczaniu przemieszczania się, akcja "zostań w domu" są słuszne. To pozwoli spłaszczyć krzywą przyrostu zachorowań. Być może będziemy chorować rok albo dwa, ale to pozwoli służbie zdrowia uniknąć dokonywania selekcji. "Selekcja" to słowo, które pewnie jeszcze nigdy w telewizji nie padło.

Ale sądzę, że olbrzymia odpowiedzialność jest po stronie społeczeństwa. Jeśli nie posłuchamy, jeśli zaczniemy spotykać się na grillach i chodzić do sklepów, zakażenie będzie się roznosić. Będzie tylu zakażonych, że nie wystarczy miejsc szpitalach i nie wystarczy respiratorów. Dojdzie do selekcjonowania pacjentów - jak we Włoszech. Siedząc w domu, pozwalacie mi normalnie pracować. Dbacie o mnie, ale przede wszystkim o siebie, bo ja mogę nieść pomoc, gdy ktoś dostanie zawału, udaru lub złamie nogę.

Drugi apel - by wzywając karetkę, dokładnie informować dyspozytorów. Zdarza się, że ktoś wzywa pomoc do pacjenta z udarem, a na miejscu okazuje się, że pacjent jest kaszlący i ma wysoką gorączkę albo że któryś z domowników wrócił z Włoch. Jeśli o tym nie wiemy, tracimy ochronę, bo do pacjenta z udarem nie ubieramy się w specjalne stroje ochronne. Nigdzie nie jest powiedziane, że pacjent z zawałem lub udarem nie może być chory na COVID-19.

Jaki scenariusz przewiduje pani dla Polski?

Wszystko zależy od tego, jak będą zachowywać się ludzie. Nie wychodźcie niepotrzebnie, dajcie nam szansę was uratować. Jeśli chorych będzie za dużo, nie damy sobie rady.

Czy z medycznego punktu widzenia wybory 10 maja to dobry pomysł?

Pomysł, byśmy w maju szli do urn wyborczych, jest po prostu straszny. Wiadomo, że najbardziej karnie na wybory pójdą ci najstarsi. Oby to się nie skończyło urnami w zakładach pogrzebowych. Który z zakaźników twierdzi, że to się skończy przed 10 maja? Nie słyszałam żadnego.

Obecnie, po kontakcie z pacjentką, czeka pani na wynik badania, a koledzy są w kwarantannie. Pani jest już na emeryturze, nie musi pani się narażać.

Faktycznie nigdy wcześniej nie byłam zmuszona jako lekarz do takich decyzji. Mogłabym sobie powiedzieć, że jestem w strefie zagrożonych, że mogę to przeczekać w domu. Ale moja służba jest misją, nie chcę się chować za jakieś paragrafy tylko dlatego, żeby siebie chronić. Czuję odpowiedzialność, bo trzeba jak najszybciej okiełznać tę epidemię. Nie może tego zrobić krawcowa ani szewc. Musi to zrobić służba zdrowia.

[Wynik badania okazał się negatywny. Dr J. i jej koledzy z zespołu wrócili do pracy].

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (11)
Lekarka karetki: Dajcie nam szansę was uratować, zostańcie w domach
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 2 razy 2

    W Irlandii jedna czwarta zarazonych to lekarze. Zakaznosc wirusa wuhan musi przerazac, szczegolnie tych ktorzy sa narazeni z racji wykonywanego zawodu najbardziej. Nie istnieja dowody kliniczne na to, iz dym z grilla i chroni przed infekcja. Ludzie wytrzymajcie do jasnej cholery

  • Miroslaw Karas

    Oceniono 3 razy 1

    Maski można odkazić w 70 % alkoholu. Wlać alkohol do słoika wrzucić używaną maske, zakręcić wiało. Potrząsnąć by się dobrze namoczyła. Wyjąć maskę i wysuszyć na powietrzu przez godzinę.

  • janek23011949

    0

    Kochani lekarze ,pielęgniarki szacun za wasze poświęcenie ale nie darujcie tego rządowi ,który Was ''olał'' jak walczyliście o godne zarobki .177mln ministra rolnictwa wydane na premie i nagrody w 2019 roku ,ile to maseczek, kombinezonów czy respiratorów .Ale to im się należało

  • Polak

    Oceniono 4 razy 0

    Bezzebny stary kawalerze weź pod rozwagę to co powiedziała fachowiec w tej dziedzinie wybory to tragedia jak dojdzie do utraty władzy to ty pierwszy odpowiesz za swój szaleńczy pomysł i nie będzie ze ty nie byłeś w rządzie każdy wie że to wyłącznie ty parłeś do wyborów.

  • hipo krater

    Oceniono 6 razy 0

    W Polsce z epidemią jest tak samo, jak u Ruskich. Tam niewielu ma koronę. Wszyscy chorują na zapalenie płuc, a umierają przewlekłe chorzy , a nie zarazeni na zakaźną chorobę.

  • Jacek Żoch

    Oceniono 1 raz -1

    No i patrzcie takie WHO się nie zna zupełnie www.who.int/emergencies/diseases/novel-coronavirus-2019/advice-for-public/when-and-how-to-use-masks
    A może to nasz wredny rząd ma tam macki
    Tak wiem, że np Chińczycy mają inne zdanie. Może i mają racje. Ale od podobno poważnego medium w takiej sytuacji należało by jednak oczekiwać, aby nie publikowało przynajmniej bez komentarza takich informacji.
    Bo czym to się różni od zażywania witaminy C ...
    Nie wiem, jak jest z maseczkami chirurgicznymi, ale kiedyś oglądałem program naukowy, w którym mówiono, że część czynności wykonywanych podczas operacji to rytuał nie mający żadnych naukowych podstaw, ale każdy boi się to zmienić

  • bzbz666

    Oceniono 3 razy -1

    We Francji używają teraz wojskowych śmigłowców, żeby zmniejszyć tłok w szpitalach - tzn. szybko przewożą ciężko chorych do szpitali w tych regionach, gdzie zachorowań jest jeszcze mało. W Polsce PiS uznał, że polskiemu wojsku nie trzeba kupować śmigłowców transportowych.

    Starożytni barbarzyńcy czcili swoich kacyków, składając na ich grobach ofiary z ludzi. Kaczyński uczci swojego bliźniaka, składając mu w ofierze tysiące Polaków, którzy uduszą się na ciężkie zapalenie płuc. A może dziesiątki tysięcy. A jak mu dobrze pójdzie, to może setki tysięcy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX