Życie na zbiorowej kwarantannie. "Najgorsza jest niepewność i świadomość, że nie jesteśmy zabezpieczeni przed chorobą"

Pani Ewa wróciła z zagranicy. Zgodnie z decyzją rządu, musi przejść kwarantannę. Zdecydowała się na kwarantannę zbiorową - nie chciała bowiem zakazić najbliższych. Przymusową izolację kończy pod koniec tygodnia, wtedy będzie mogła wrócić do domu.
Zobacz wideo

TOK FM: Pani Ewo (imię zmienione na prośbę naszej rozmówczyni, która obawia się hejtu i wytykania palcami), gdzie pani w tej chwili przebywa i z jakiego powodu?

Przebywam na kwarantannie zbiorowej, w ośrodku kwarantanny. Jestem na skraju dużego lasu, w ośrodku, w którym normalnie szkolą się wolontariusze. Wróciłam z zagranicy pięć dni temu. Mogłam mieć tam kontakt z osobami zarażonymi. Mieszkam z tatą, który jest chory, dlatego zdecydowałam się na przyjazd tutaj, żeby nikogo nie zarazić, w trosce o najbliższych.

Ile osób jest z panią? co to za miejsce?

W ośrodku przebywa 55 osób, mieszkamy w pokojach wieloosobowych. W moim pokoju są razem ze mną cztery osoby. Na przyjazd do ośrodka zdecydowałam się sama. Byłam przekonana, że kwarantanna polega na całkowitej izolacji od innych osób, że pokoje będą jednoosobowe. Na miejscu okazało się, że jest zupełnie inaczej. I nie chodzi tu o to - jak mi zarzucają jakieś osoby w mediach społecznościowych - że oczekuję komfortu. Chodzi po prostu o zasady kwarantanny.

Jakie macie tam państwo warunki?

Nasz pokój jest mały, mamy pojedyncze i piętrowe łóżka, swoją łazienkę. Nie wszyscy mają jednak tak dobrze. Są też pokoje, które nie mają swoich łazienek. Jesteśmy w różnym wieku.

Jak z jedzeniem, posiłkami, lekami? 

Dostajemy posiłki, łącznie trzy. Pomocny dla nas jest lokalny Ośrodek Pomocy Społecznej, który został załatwiony przez jednego z opiekujących się nami pracowników ośrodka. Pracują tutaj dwie osoby, mówiono że przyjedzie ktoś do pomocy, wojsko albo ktoś wysłany przez sanepid, jednak tak się nie stało. Temperaturę mierzymy sobie sami, mamy jeden termometr, jeden środek dezynfekujący dla wszystkich. Na śniadanie dostajemy ser, warzywa, wędlinę i dżem, to samo na kolację. Obiady mamy dwudaniowe, codziennie inne.

Jak organizujecie sobie czas? Co robicie?

Przebywamy razem, jesteśmy razem w pokoju, rozmawiamy, wychodzimy na wyznaczony teren na spacer, oglądamy telewizję i gramy w gry planszowe. Rozmawiamy o strachu; o tym, że widzimy osoby fotografujące nas zza bramy, które traktują nas jak niebezpieczne okazy w maseczkach. Dziś czytaliśmy wiadomości, które dostaliśmy od sąsiadów czy osób na FB, hejtujących nas za przyjazd do kraju, wyzywających nas od nosicieli zarazy.

Jak widzę osoby nas fotografujące, to dziwię się i nie rozumiem tego, przecież jesteśmy w tej samej sytuacji. Wpisy, które czytam na Facebooku, są przykre, ale tłumaczę sobie to tym, że ludzie są wystraszeni boją się tego, co będzie, tego co nas wszystkich czeka.

Czy zrobiono wam testy na obecność koronawirusa?

Nie zrobiono nam testów. Nie robi się ich, jeśli nie ma się już wszystkich objawów. Był z nami chłopak, którego kilka dni temu zabrała karetka z gorączką. Czekaliśmy na wynik, czy jest zarażony, jednak test nie został wykonany. Drugi chłopak został poinformowany o tym, że na pokładzie jego samolotu jedna osoba była zarażona, też liczył na testy.

Czy na miejscu jest lekarz, psycholog? Czy są potrzebni?

Na korytarzu wisi kartka z numerem telefonu do psychologa. Czy są potrzebni? Tak. Ludzie są przestraszeni, niektórzy nie radzą sobie z tym strachem. Każdy reaguje inaczej - jedni płaczą, inni stają się nerwowi.

Jaka jest kondycja psychiczna Pani i innych osób?

Jest nam ciężko, najgorsza jest niepewność i świadomość, że nie jesteśmy w żaden sposób zabezpieczeni przed chorobą, że jeśli się okaże, że ktoś z nas jest chory lub chora, to zarażony może być właściwie każdy i każda z nas. Jadąc tu nie zdawałam sobie sprawy, że moje samopoczucie zmieni się tak diametralnie. Łudziłam się, że jadę do miejsca, w którym będę mogła czuć się bezpiecznie i sama nie będę stwarzać zagrożenia innym. Niestety, tak nie jest. Choć chcę zaznaczyć, że osoby, które opiekują się nami starają się, robią wszytko żebyśmy czuli się jak najlepiej.

Jak wygląda Pani kontakt z rodziną, bo wiem, że w miejscu, w którym przebywacie jest słaby zasięg internetu?

To prawda. Kontakt z rodziną jest bardzo trudny, ale mam. Nie ma tu WIFI, a zasięg sieci komórkowych rzeczywiście jest bardzo słaby. Wspieramy się tu nawzajem w ośrodku, to dla nas bardzo ważne, czuje się pewną wspólnotę w niedoli.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (70)
Jak wygląda życie na zbiorowej kwarantannie?
Zaloguj się
  • hipo krater

    Oceniono 38 razy 22

    Super . I takim sposobem hoduje się nosicieli, którzy niezbadani , zostaną rozpuszczeni po 2 tyg.i rozjadą się" po świecie " , pójdą do swoich rodzin , różnośc chorobę, bo brak objawów, przecież o niczym nie świadczy. , Bezobjawowo, można zarażać ponad 30 dni. Panstwo z tektury.

  • aazz67

    Oceniono 27 razy 19

    Ludzie,którzy chcieli ochronić innych wpakowali się w niezłe g..no. Pokoje wieloosobowe ??? Jeden termometr ?? No ale 2 miliardy na TVP się znalazły....

  • Sebastian Manka

    Oceniono 22 razy 18

    Nie zazdroszczę. Współczuję i życzę tym ludziom, żeby przeszli tę kwarantannę obronną ręką, wzmocnieni. Co do hejty, to aż trudno mi sobie wyobrazić jak można być nieludzkim. Ci ludzie wrócili do swojego kraju, chcą jak najszybciej połączyć się z bliskimi. Jak można ich za to winić?

  • Adam Hernes

    Oceniono 26 razy 18

    Ci ludzie sami zdecydowali się na zamknięcie w ośrodku kwarantanny. To powinny być pokoje jednoosobowe. Jaki sens jest ich trzymać w grupach. Żeby się zarażali?

  • endrju1521

    Oceniono 24 razy 16

    Rządząca grupa przestępcza, ma swoje priorytety !

    Dla nich, najważniejsze są samolociki...

  • muczacza7

    Oceniono 23 razy 15

    To takie malowanie trawy, bylejakość, aby tylko, "śmiało, zmieścisz się". Coś jest robione, każdy przyklepuje, zatwierdza, bo jego to nie dotyczy, nie zarazi się.
    Ta zaraza nigdy się nie skończy, jak będą takie warunki. Przecież każda z tych osób powinna być już dawno po testach. Wczorajsze wyniki z niedzieli, gdzie stwierdzono tylko 43 nowe przypadki też jest zastanawiające. Czyżby laboratoria miały wolne?

  • zwyklaosoba

    Oceniono 18 razy 14

    Państwo z kartonu. Kwarantanna zamiast zapobiegać epidemii staje się miejscem wzajemnych zakażeń. To chyba idioci organizowali.

  • titta

    Oceniono 20 razy 14

    Czyli co? Jak ktos jest chory, to zaraza innych. Nawet nie wiadomo na co chory. Kwarantanna sie konczy, mozna wracac do domu.
    To po co ta kwarantanna?
    Czy naprawde steruja tym ludzie, ktorzy uczyli sie w szkole tylko po to, aby dostac ocene?
    Reszta sie nie liczy, bo jakos bedzie?

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 17 razy 13

    Czyli umieszczono wszystkich bez testu czekając, który pierwszy zachoruje...Świetna kwarantanna.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX