Bortniczuk: "Proszę uwierzyć w nasz rozsądek. Jeśli wszyscy się zgodzą, będziemy namawiać do wyborów za rok"

To nie jest aż tak poważna decyzja. Poza tym przyjęcie poprawki to nie jest przesadzenie z automatu, że wybory odbędą sie 10 maja. Proszę uwierzyć w nasz zdrowy rozsądek - przekonywał Dominikę Wielowieyską Kamil Bortniczuk. Dodał, że jego klub będzie namawiał PiS do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej i przesunięcia wyborów, jeśli "nie zrealizuje się scenariusz pozytywny".
Zobacz wideo

Wiceminister funduszy i polityki regionalnej był gościem "Wyborów w TOKu". Tematem audycji były zmiany w Kodeksie wyborczym, które PiS nad ranem zgłosił jako poprawki do "tarczy antykryzysowej". Ich wprowadzenie umożliwia głosowanie korespondencyjne osobom na kwarantannie i ponad 60-letnim.

Bortniczuk bagatelizował zarzuty, że wprowadzenie zmian odbyło się niezgodnie z regulaminem Sejmu. - Te zmiany nie wpływają na proces wyborczy w sposób zasadniczy ,a jedynie ułatwiają pewnej grupie uczestnictwo. Wpłyną pozytywnie na frekwencję - tłumaczył.

Wielowieyskiej jednak to nie przekonało. - Nie wolno robić takich rzeczy. Nie widzę możliwości obrony tego. Po prostu trzeba posłom taką poprawkę wcześniej zgłosić. Mieliście głosować nad "tarczą", a wskakujecie z poprawką do Kodeksu wyborczego - mówiła dziennikarka.

- Jeśli pani nie widzi możliwości obrony, to może pani felieton o tym zrobić, a nie pyta mnie o zdanie. Ja mówię o tym, jak przedstawiono to posłom głosującym - odparował wiceminister.

- To nie jest aż tak poważna decyzja. Poza tym przyjęcie poprawki to nie jest przesadzenie z automatu, że wybory odbędą się 10 maja. Proszę uwierzyć w nasz zdrowy rozsądek - dodał.

Tłumaczył, że zmiany będą potrzebne w sytuacji, gdy zrealizuje się "scenariusz pozytywny" i epidemię uda się szybko opanować. - Wybory nie są teraz najważniejsze. W połowie kwietnia Polska powinna wrócić do normalnego funkcjonowania. Dzieci powinny wrócić do szkół, studenci na uczelnie, znaczna część społeczeństwa do pracy. Ale nawet jeśli ten scenariusz zrealizujemy, to wciąż są grupy, które powinniśmy chronić w sposób szczególny, bo są narażone na powikłania koronawirusa. Te grupy to osoby objęte kwarantanną i osoby starsze. Stąd te zmiany - podsumował.

- Jeżeli będzie zgoda całej klasy politycznej na to, żeby wybory odbyły się za rok, to my będziemy przekonywać naszych partnerów ze Zjednoczonej Prawicy, żeby wykorzystując obecne regulacje prawne zawarte w Konstytucji i w ustawie o stanie klęski żywiołowej, jeżeli za kilka tygodni nie zrealizuje się ten maksymalnie pozytywny scenariusz dotyczący walki z koronawirusem - dodał.

Audycji "Wybory w TOKu" możesz słuchać w naszej aplikacji >>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM