Szkoła z TVP nadal w ogniu krytyki. Ekspertka: Dajemy się władzy robić w konia

Telewizja wypuściła coś, co do czego, nikt nie ma wątpliwości, że jest fatalne. Jednak hejt i wyśmiewanie idą na te osoby, które wzięły w tym udział. Pewnie popełniły błąd. Mówienie o tych fatalnych lekcjach ostatecznie odwraca uwagę od ważnych problemów - mówiła w TOK FM nauczycielka Anna Dzierzgowska.
Zobacz wideo

TVP w związku z sytuacją epidemiczną w całym kraju uruchomiła we współpracy z MEN nowe programy edukacyjne i poradnikowe. Jednak pojawia się w nich sporo wpadek, a sam poziom produkcji budzi wiele do życzenia. W szkolnej skali ocen od 1 do 6, Przemysław Staroń, Nauczyciel Roku 2018 (wyróżnienie przyznawane przez MEN i tygodnik "Głos Nauczycielski", oceniał dla TOK FM program TVP na 1. Sama telewizja jednak broni swojego programu i atakuje. - Te same media, które wspierały nauczycieli w walce o lepsze wynagrodzenia, dziś na podstawie jednostkowych pomyłek stygmatyzują ich – czytamy w oświadczeniu TVP.

Szkoła z TVP. "Ktoś wpuścił te panie w maliny"

Anna Dzierzgowska, nauczycielka z Wielokulturowego Liceum Humanistycznego w Warszawie, komentując lekcje przygotowane przez TVP oceniła, że znów "dajemy się robić w konia władzy". – Telewizja wypuściła coś, co do czego, nikt nie ma wątpliwości, że jest fatalne. Jednak hejt i wyśmiewanie idą na te osoby, które wzięły w tym udział. Pewnie popełniły błąd. Mówienie o tych fatalnych lekcjach ostatecznie odwraca uwagę od ważnych problemów – mówiła Dzierzgowska. Przekonywała, że nie można na podstawie lekcji w TVP wyciągać wniosków o wszystkich nauczycielach w Polsce. – Jaki odsetek one stanowią. Wiadomo, że coś tu jest nie tak. Jednak ktoś to wyreżyserował, wyemitował i nie sprawdził. Wpuścił te osoby w maliny – dodawała.

Gościni TOK FM podkreślała, że nie chce bronić nauczycielek, które na antenach TVP popełniały rażące błędy. - Trzeba swoją złość kierować na prawdziwych winnych, czyli rządzących. W zeszłym roku strajkowaliśmy, ale nam nauczycielom nie chodziło tylko o pieniądze. Chodziło też o warunki naszej pracy, sposób kształcenia czy pozycję zawodu. W sytuacji kryzysu wychodzą największe wady systemu. Nie chciałabym mimo wszystko, żeby na naszą pracę patrzeć z perspektywy tylko tych mitycznych pań z TVP, nauczyciele są bardzo różni  – tłumaczyła ekspertka.

Matura 2020 w maju? "Umieram ze strachu"

Dzierzgowska odniosła się też do perspektywy przeprowadzania w kwietniu i w maju egzaminów po szkole podstawowej i matur. Rządzący nadal nie podjęli decyzji o ich odwołaniu w perspektywie epidemii koronawirusa w Polsce. - Ja umieram ze strachu w związku z tym, że każą nam je przeprowadzić. Jestem przerażoną taką perspektywą. Nic nie wskazuje, żebyśmy w maju byli bezpieczni – podkreślała.

W całej Polsce trwa zdalny próbny egzamin ósmoklasisty. Wielu uczniów miało problemy z zalogowaniem. CKE w czwartek zaczęło przeprowadzać zdalną próbną maturę i też doszło do sporej wpadki. Uczniom udostępniono arkusze z 2015 roku. – Jeżeli to ma być test, przed ewentualnymi egzaminami zdalnymi, to niestety nie za bardzo to wyszło. Takich egzaminów nie da się przeprowadzić zdalnie. Egzamin ósmoklasisty i matury trzeba przełożyć. I należy podjąć te decyzje szybko, żeby uczniowie wiedzieli, na czym stoją. Trzymanie ich w niepewności to okrutna zabawa – oceniał Anna Dzierzgowska.

DOSTĘP PREMIUM