Rodzina w izolacji - najpierw podporządkowanie, potem konflikt. Psycholog grupy o tym, co dzieje się między nami a naszymi bliskimi

Zamknięci w czterech ścianach, zdani wyłącznie na swoje towarzystwo, z limitowanym wychodzeniem na zewnątrz - tak wygląda teraz życie rodzin. Do tego wysoki poziom lęku, podsycany jeszcze przez kolejne zagrożenia i informacje. Psychologia grupowa jest w stanie opisać zjawiska, do jakich wtedy dochodzi.
Zobacz wideo

Jerzy Dmuchowski, superwizor psychoterapii oraz superwizor treningu grupowego Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, jeden ze współtwórców polskiej szkoły psychologii grupowej, opowiadał w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u o tym, co się dzieje w rodzinach podczas sytuacji długotrwałego zagrożenia.

Jego zdaniem obecnie - kiedy towarzyszy nam wysoki poziom niepokoju związany z epidemią koronawirusa - celem grupy czy rodziny będzie obniżenie poziomu strachu. - Czyli sprawienie czegoś, żebyśmy się mniej bali. Takimi sposobami na to obniżenie lęku będzie podporządkowanie się osobie czy osobom, które są postrzegane jako autorytety. W rodzinie to pewnie będzie głowa rodziny - tłumaczył. Co dzieje się dalej? Głowę rodziny czy lidera zaczyna się postrzegać w sposób nieco odbiegający od rzeczywistości. - Jest on widziany jako nadmiernie silny, nadmiernie mądry, nadmiernie przebiegły, kompetentny, a jednocześnie taki życzliwy nam, nastawiony na nas, chcący nam zapewnić bezpieczeństwo - wymieniał ekspert. 

Zmienia się jednak także nasze zachowanie jako członków grupy czy rodziny. - Stajemy się jakby słabsi, niż w istocie jesteśmy. Myślimy jakoś gorzej niż zwykle. Jesteśmy niepewni, zagubieni, krusi. Mamy potrzebę bycia poprowadzonym, bycia ukojonym, bycia kołysanym. I gdzieś tam żywimy przekonanie, że jeżeli tylko się podporządkujemy temu liderowi czy głowie rodziny, jeżeli się damy poprowadzić, to wszystko będzie dobrze, to znajdziemy bezpieczeństwo, przetrwamy, jakoś sobie damy radę z tym wszystkim - wskazywał gość TOK FM. Dodał, że będzie to czas, kiedy grupa będzie unikała wewnętrznego konfliktu, a jej członkowie we wzajemnych podobieństwach uzyskiwać będą poczucie bezpieczeństwa. 

Narodziny konfliktu

Sytuacja zmieni się jednak, jeśli stres będzie trwać zbyt długo. Wtedy opisane wcześniej sposoby okażą się niewystarczające do obniżania poziomu lęku. 

- I wtedy zaczyna się rodzić konflikt. To, co było tłumione do tej pory, czyli jakaś irytacja, rozdrażnienie, gniew, wrogość zaczyna się wydobywać na powierzchnię i zaczynamy się ze sobą spierać, różnić się, konfliktować. Kultura grupy się zmienia na taką waleczną. Jest dużo niechęci, złości, irytacji. I wtedy właśnie to staje się sposobem na radzenie sobie z lękiem - wyjaśniał Jerzy Dmuchowski, podkreślając, że nie jest wówczas ważne, o co się kłócimy, ale po prostu to, by się spierać. - Bo to jest to, co daje bezpieczeństwo - ocenił.

W jaki sposób powinien zachować się w takiej sytuacji mądry lider? - Lider stoi jakby nad tym konfliktem. On też w dalszym ciągu daje bezpieczeństwo. On się w ten konflikt nie włącza. On jakby panuje nad tym wszystkim. Daje temu jakąś ramę (...). On tego nie będzie podsycał i też grupa nie tego od niego oczekuje. Oczekuje od niego, żeby on nad tym czuwał. Żeby był ponad konfliktem, żeby się w niego nie włączał - przekonywał specjalista.

Etap "konfliktu" nie jest jednak ostatnim, który przechodzi grupa w sytuacji długotrwałego zagrożenia. Co stanie się potem? Jak wyjaśnia ekspert, prawdopodobnie rodzina po jakimś czasie wróci do sposobów zachowania, które obrała na początku. - Wróci do tego bycia grzecznym, miłym, podporządkowanym. Ten konflikt, ta różnorodność wygaśnie - zaznaczył. A potem znów zapewne pojawi się konflikt. 

Co gość TOK FM radzi polskim rodzinom, które spędzą w izolacji od innych osób jeszcze sporo czasu? 
- Gdyby to miała być jedna rada, to bym myślał o tym, żeby ze sobą rozmawiać, żeby starać się utrzymać
autentyczną rozmowę - podsumował psychoterapeuta. 

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Koronawirus w Polsce. Rodzina w izolacji, czyli od podporządkowania do konfliktu
Zaloguj się
  • Bronislaw Banach

    Oceniono 4 razy 4

    Opinia calkowicie sluszna ale dotyczy glownie panstwa jako takiego a mniej rodzin ! Polacy chca miec wodza ktory powie jak żyć i co jest dla ludzi najlepsze nawet jak wódz jest glupcem ! Chca zeby ktos za nich zdecydowal ! To samo jest w Rosji

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX