Koronawirus. Ministerstwo potwierdza śmierć ponad 20 kolejnych osób. Rośnie też liczba zakażonych

Nowe dane na temat koronawirusa w Polsce. Resort zdrowia poinformował o kolejnych 23 ofiarach śmiertelnych i ponad 200 nowych przypadkach zakażeń.
Zobacz wideo

O kolejnych osobach zmarłych resort zdrowia poinformował w komunikacie, po godzinie 18. "Z przykrością informujemy o śmierci 23 kolejnych osób zakażonych koronawirusem. Jest to: 12 osób z woj. mazowieckiego, 4 osoby z woj. kujawsko-pomorskiego, 3 osoby z woj. śląskiego i po jednej osobie z woj. wielkopolskiego, woj. podlaskiego, woj. pomorskiego i woj. świętokrzyskiego. Większość to osoby starsze z chorobami współistniejącymi" - czytamy w krótkiej informacji. 

Tym samym łączna liczba ofiar koronawirusa w Polsce wzrosła do 159.

Ministerstwo podało też informacje o nowych zakażeniach. Jest 205 kolejnych potwierdzonych przypadków. Dotyczą one: 

- 67 osób z woj. mazowieckiego,

- 42 osób z woj. łódzkiego,

- 18 osób z woj. małopolskiego,

- 18 osób z woj. podlaskiego,

- 16 osób z woj. wielkopolskiego,

- 15 osób z woj. śląskiego,

- 12 osób z woj. podkarpackiego,

- 5 osób z woj. zachodniopomorskiego,

- 4 osób z woj. lubuskiego oraz 4 osób z woj. świętokrzyskiego,

- 3 osób z woj. opolskiego,

- 1 osoby z woj. pomorskiego.

Łącznie zatem liczba potwierdzonych przypadków koronawirusa w Polsce wzrosła do 5205.

Przypomnijmy, w porannym komunikacie w środę (8 kwietnia) informowano o siedmiu nowych ofiarach koronawirusa.

Koronawirus. Najgorszy dzień w trakcie epidemii

We wtorek liczba potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem wzrosła o 435. Ponadto Ministerstwo Zdrowia poinformowało o śmierci aż 22 osób - to największy dobowy przyrost zgonów od początku epidemii w Polsce. Zmarli pacjenci mieli od 38 do 86 lat. Część z nich miała choroby współistniejące. 

W poniedziałek (6 kwietnia) Ministerstwo Zdrowia informowało o 311 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem oraz o śmierci 13 kolejnych osób. W niedzielę resort zdrowia informował o śmierci kolejnych 15 osób zarażonych koronawirusem. O 475 zwiększyła się też liczba potwierdzonych testami zakażeń - to największy dobowy przyrost odnotowany w Polsce od początku epidemii.

Koronawirus. Zakaz wychodzenia z domu i inne obostrzenia

Na razie ani rządzący, ani eksperci nie precyzują, kiedy skończy się epidemia koronawirusa. W poniedziałek (6 kwietnia) w Sejmie premier Mateusz Morawiecki informował, że szczyt choroby wciąż jeszcze przed nami. Jak mówił, przyjdzie on "może w maju, może w czerwcu". 

W Polsce od kilku tygodni obowiązują liczne obostrzenia dotyczące m.in. przemieszczania się. Najnowsze obowiązuję od wtorku 31 marca. Premier i minister zdrowia ogłosili wówczas zamknięcie między innymi hoteli, bulwarów, parków czy sklepów budowlanych. Osoby poniżej 18 roku życia od tamtej pory nie mogą bez obecności opiekuna przebywać poza domem. Ograniczenia dotknęły też sklepy spożywcze - w sklepie mogą przebywać tylko 3 osoby na kasę lub stanowisko do płacenia. Od 1 kwietnia obowiązkowej kwarantannie zostają też objęci wszyscy, którzy mieszkają z osobą kierowaną na kwarantannę. Premier zapowiedział też, że sklepy, drogerie, apteki w godz. 10-12 będą dostępne wyłącznie dla osób powyżej 65. roku życia.

Od wtorku (24 marca) obowiązują obostrzenia dotyczące przemieszczania się. Obywatele - jak mówił szef rządu - mogą wychodzić z domu tylko w sprawach naprawdę pilnych, jak np. wyjście do sklepu, apteki czy na spacer z psem. Ograniczono też zgromadzenia - do maksymalnie dwóch osób. Nowe obostrzenia obowiązują na razie do 11 kwietnia. Za ich łamanie grozić będzie kara nawet do 5 tys. zł. 

Wcześniej - w piątek (20 marca) premier Morawiecki ogłosił wprowadzenie w Polsce stanu epidemii. Taka sytuacja daje ministrowi zdrowia szerokie uprawnienia. Może on ustanowić m.in. obowiązkowe szczepienia oraz zakaz funkcjonowania określonych instytucji i zakładów pracy. Rząd wprowadził też znacznie wyższe kary za nieprzestrzeganie kwarantanny. Grzywnę podniesiono z do 30 tys. zł.

W środę minister zdrowia Łukasz Szumowski sugerował, że nie należy spodziewać się na razie rozluźnienia obostrzeń. -  Gdybyśmy zrezygnowali z obostrzeń na czas Świąt Wielkanocnych, mielibyśmy o 10-30 proc., a nawet o 50 proc. więcej zachorowań - ocenił w radiowej Trójce . Poinformował, że w środę lub w czwartek będzie informacja ws. przedłużenia restrykcji.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny