Koronawirus w Polsce. Rząd przedłużył ograniczenia

Rząd zdecydował się przedłużyć większość ograniczeń, które wprowadzono w związku z epidemią koronawirusa. Galerie handlowe, kina, teatry, zakłady fryzjerskie będą zamknięte do 19 kwietnia. Decyzja dotyczy też limitu osób w kościołach i sklepach.
Zobacz wideo

- Ograniczenia, które wprowadziliśmy sprawdzają się nieźle. Gdybyśmy ich nie stosowali, to bylibyśmy w zupełnie innym miejscu. Analizy potwierdzają naszą strategię działania. Pojawiła się szansa na przejęcie kontroli nad rozprzestrzenianiem się koronawirusa - mówił premier Mateusz Morawiecki. 

Koronawirus w Polsce. Ograniczenia przedłużone

Premier poinformował, że do 19 kwietnia zamknięte pozostaną galerie handlowe, kina, teatry czy zakłady fryzjerskie. Także do tej daty utrzymany zostanie limit osób w kościołach i sklepach. 

Minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział, że od 16 kwietnia w całym kraju zostanie wprowadzony obowiązek zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej. 

Z kolei co najmniej do 26 kwietnia zamknięte pozostaną szkoły. Premier dodał, że w związku z tym przedłużony zostanie zasiłek opiekuńczy dla rodziców. Na kolejne dwa tygodnie wydłużono  też wstrzymanie międzynarodowego ruchu lotniczego i kolejowego. Do tej daty przedłużono też kontrole sanitarne na granicach i obowiązkowe kwarantanny. Ograniczenia imprez masowych i zgromadzeń obowiązują do odwołania. Rząd zarekomendował, żeby najbliższe święta spędzać w jak najwęższym gronie bliskich. Przesunięto też egzaminy w szkołach. 

- Po świętach przedstawimy plan powrotu do nowej rzeczywistości gospodarczej - poinformował premier. 

Koronawirus w Polsce. Szczyt zachorowań nadal przed nami

Minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiadał już w czwartek rano, że pewne ograniczenia zostaną przedłużone, pojawią się też nowe, ale nie będą one "drastyczne". 

Na razie ani rządzący, ani eksperci nie precyzują, kiedy skończy się epidemia koronawirusa. W poniedziałek (6 kwietnia) w Sejmie premier Mateusz Morawiecki informował, że szczyt choroby wciąż jeszcze przed nami. Jak mówił, przyjdzie on "może w maju, może w czerwcu".  - Gdybyśmy nie wprowadzili obostrzeń, mielibyśmy obecnie pięć razy więcej przypadków zachorowań na koronawirusa, czyli 25 tys. - oszacował w czwartek w rozmowie w Polskim Radiu, minister zdrowia Łukasz Szumowski. 

Koronawirus w Polsce. Czego nie wolno?

W Polsce od kilku tygodni obowiązują liczne obostrzenia dotyczące m.in. przemieszczania się. Premier i minister zdrowia ogłosili 31 marca zamknięcie między innymi hoteli, bulwarów, parków czy sklepów budowlanych. Osoby poniżej 18 roku życia od tamtej pory nie mogą bez obecności opiekuna przebywać poza domem. Ograniczenia dotknęły też sklepy spożywcze - w sklepie mogą przebywać tylko 3 osoby na kasę lub stanowisko do płacenia. Od 1 kwietnia obowiązkowej kwarantannie zostają też objęci wszyscy, którzy mieszkają z osobą kierowaną na kwarantannę. Premier zapowiedział też, że sklepy, drogerie, apteki w godz. 10-12 będą dostępne wyłącznie dla osób powyżej 65. roku życia. W ostatni piątek wprowadzono na polecenie premiera zakaz wstępu do lasów, co wielu ekspertów uważa za niezgodne z prawem. 

Od wtorku (24 marca) obowiązują obostrzenia dotyczące przemieszczania się. Obywatele - jak mówił szef rządu - mogą wychodzić z domu tylko w sprawach naprawdę pilnych, jak np. wyjście do sklepu, apteki czy na spacer z psem. Ograniczono też zgromadzenia - do maksymalnie dwóch osób. Nowe obostrzenia obowiązują na razie do 11 kwietnia. Za ich łamanie grozić będzie kara nawet do 5 tys. zł. 

Wcześniej - w piątek (20 marca) premier Morawiecki ogłosił wprowadzenie w Polsce stanu epidemii. Taka sytuacja daje ministrowi zdrowia szerokie uprawnienia. Może on ustanowić m.in. obowiązkowe szczepienia oraz zakaz funkcjonowania określonych instytucji i zakładów pracy. Rząd wprowadził też znacznie wyższe kary za nieprzestrzeganie kwarantanny. Grzywnę podniesiono z do 30 tys. zł.

DOSTĘP PREMIUM