"Ministerstwo powinno wysilić się na większy poziom konkretu. Egzaminów nie robi się w trzy tygodnie"

- Można założyć, że jest data "A", data "B" czy data "C" i w zależności od rozwoju sytuacji zdecydujemy się na konkretny termin. Uczniowie powinni wiedzieć, na jaki harmonogram pracy się przygotować - mówiła w TOK FM o przełożonych egzaminach Iga Kazimierczyk, szefa Fundacji Przestrzeń dla Edukacji.
Zobacz wideo

W czwartek premier Mateusz Morawiecki poinformował, że zarówno egzaminy ósmoklasistów, jak i tegoroczne matury zostają przełożone. Na kiedy? Na razie nie wiadomo. Szef rządu podał, że data testów będzie ogłoszona co najmniej trzy tygodnie wcześniej. Zastrzegł jednak, że nie odbędzie się to szybciej niż w czerwcu.

Iga Kazimierczyk z Fundacji Przestrzeń dla Edukacji w audycji Połączenie w TOK FM stwierdziła, że decyzja o przełożeniu egzaminów była w zasadzie jasna od chwili, gdy rząd poinformował o zamknięciu szkół i przedszkoli (tj. 11 marca), i dobrze, że nareszcie została ogłoszona oficjalnie.

"Harmonogram egzaminów powinien być bardziej konkretny"

Ekspertka dziwiła się jednak, dlaczego nie zdecydowano się podać bardziej dokładnego harmonogramu ewentualnych egzaminów, a ograniczono się jedynie do zapowiedzi, że terminy zostaną zakomunikowane trzy tygodnie wcześniej. - Przecież można założyć, że jest data "A", data "B" czy data "C" i w zależności od rozwoju sytuacji zdecydujemy się na konkretny termin. Uczniowie powinni wiedzieć, na jaki harmonogram pracy się przygotować - argumentowała Kazimierczyk.

Szefowa fundacji zaznaczyła też, że przygotowanie egzaminów po ósmej klasie czy testów maturalnych to nie jest rzecz, którą zaczyna się organizować ledwie trzy tygodnie przed. - Wszystkie te sprawy organizacyjne ruszają dużo wcześniej - powiedziała.

Podczas konferencji minister edukacji Dariusz Piontkowski powiedział, że rozumie uczniów - to, że jest im ciężko i odczuwają stres związany z obecną sytuacją. Kazimierczyk z jednej strony doceniła szefa MEN za te słowa i za to, że "w końcu" okazał uczniom jakieś zrozumienie. Z drugiej strony apelowała o bardziej szczegółowe informacje. - Ministerstwo powinno wysilić się na jakiś jednak większy poziom konkretu, dlatego że egzaminów nie robi się w trzy tygodnie - komentowała rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego.

Ekspertka zwróciła też uwagę na jeszcze inne słowa Piontkowskiego dotyczące nauki zdalnej. Szef resortu edukacji dziękował nauczycielom, uczniom i rodzicom za to, ze przestawili się na ten internetowy sposób komunikowania. - Wiem, że nie zawsze było łatwo, ale pokazaliśmy, że potrafimy to zrobić - powiedział. Zdaniem Kazimierczyk, Piontkowski powinien powiedzieć raczej "pokazaliście" niż "pokazaliśmy", bo - jak przekonywała - rodzice i nauczyciele nie otrzymali większej pomocy od ministerstwa z wyjątkiem poradnika i przepisów prawa. Cała reszta, jak dodała, była na barkach dyrekcji.

Na koniec Kazimierczyk przewidywała, że uczniowie prawdopodobnie nie wrócą do szkół 26 kwietnia (jak planuje rząd), ale po majówce.

Rząd przedłuża obostrzenia

Oprócz decyzji o przełożeniu egzaminów, premier Morawiecki poinformował w czwartek także o przedłużeniu obecnie obowiązujących obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa do 19 kwietnia. Zapowiedziano też, że od przyszłego czwartku (tj. od 16 kwietnia) zostanie w Polsce wprowadzony obowiązek zakrywania ust i nosa, na przykład maseczką lub chustką

Posłuchaj całej rozmowy - możesz to zrobić w Aplikacji TOK FM!

DOSTĘP PREMIUM