Polski test na koronawirusa jest gotowy. "Młodzi badacze w ramach wolontariatu pracowali dzień i noc"

- Na rynku zaczęło brakować odczynników. Pomyśleliśmy więc, że dlaczego by nie spróbować opracować własnego testu? - wspomina dr Luiza Handschuh, członkini zespołu, który opracował polski test na koronawirusa.
Zobacz wideo

"Polski test na koronawirusa SARS-CoV-2 gotowy do produkcji! Powstał w poznańskim Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN. To wielki sukces młodych badaczy, którzy w ramach wolontariatu przez ostatnie 3 tygodnie pracowali w laboratorium dzień i noc.

Test bazuje wyłącznie na polskich odczynnikach. Dzięki temu ma być tańszy od zagranicznych odpowiedników. Wniosek o rejestrację już został złożony. Start produkcji w radomskich zakładach Medicofarma jest kwestią dni dzięki dotacji przekazanej przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego" - napisała Polska Akademia Nauk na Facebooku w piątek.

Polski test ma kosztować zaledwie 53 zł (dla porównania: chińskie kosztują ponad 400 zł). Jego współtwórczyni, dr Luiza Handschuh, kierowniczka Pracowni Genomiki w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN, opowiadała w audycji "Światopodgląd" o kulisach pracy naukowców. Okazało się, że wszystko zaczęło się od pomysłu, żeby pożyczyć uczelniany sprzęt sanepidowi.

- Postanowiliśmy wspomóc Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Poznaniu. Wiedzieliśmy, że jest problem z wykonywaniem testów, że zbyt duża liczba pacjentów czeka na wynik zbyt długo. Początkowo mieliśmy tylko wypożyczyć sprzęt, który posiadamy. Potem okazało się, że to nie kwestia sprzętu, tylko tego, że jest za mało ludzi. Uznaliśmy więc, że możemy się włączyć. Na co dzień nie zajmujemy się diagnostyką, natomiast potrafimy wykonywać zaawansowane analizy, więc to nie było dla nas problemem - opowiadała dr Handschuh.

Ze znalezieniem chętnych do pomocy nie było problemu. - 16 marca dowiedzieliśmy się, że taka pomoc jest potrzebna i już następnego dnia w laboratorium pracował zespół wolontariuszy, którzy się zgłosili spośród naszych doktorantów, pracowników naukowych i technicznych. Początkowo zgłosiło się kilkanaście osób, ale w ciągu 2-3 dni ta liczba urosła do ponad 40. W tej chwili w tej, jak ją nazywamy, "wirusowej grupie wsparcia" działa ponad 50 ochotników - mówiła badaczka.

"Poczuwaliśmy się do pomocy państwu"

Wkrótce przed zespołem stanął kolejny problem: na rynku zaczynało brakować współczynników koniecznych do wykonywania testów. - Pomyśleliśmy więc, że dlaczego by nie spróbować opracować własnego testu, który będzie działał na podobnej zasadzie, ale będziemy mogli go sporządzić z odczynników polskich producentów. Dzięki temu uniezależnimy się od dostaw zagranicznych - tłumaczyła dr Handschuh.

- Czemu wy pracujecie jako wolontariusze nad tak fundamentalną i trudną kwestią? - dopytywała Lichnerowicz. Doktor Handschuh uspokoiła ją, że naukowcy nie pracowali zupełnie za darmo, bo otrzymywali pensje z instytutu lub stypendia doktoranckie. Dodała jednak, że musieli porzucić własne projekty i pracowali w nienormowanym czasie pracy.

- Jesteśmy jednostką budżetową, więc skoro państwo nas utrzymuje, to poczuwaliśmy się do tego, że powinniśmy pomóc w sytuacji kryzysowej - podkreślała dr Handschuh.

Całej rozmowy możesz posłuchać w aplikacji TOK FM: 

DOSTĘP PREMIUM