Do Polski dotarł sprzęt z Chin. W innych krajach okazało się, że nie spełnia on norm. GIS: Miejmy nadzieję, że będzie działał

Do Warszawy - największym samolotem świata - przywieziono z Chin maseczki, kombinezony i przyłbice dla służb medycznych. Problem polega jednak na tym, że zarówno Holandia, jak i Finlandia stwierdziły wcześniej, że sprzęt, który zamówiły i sprowadziły z Chin, nie nadaje się do użytku w szpitalach. Nie spełniał on norm zagwarantowanych w dołączonych do niego certyfikatach i tym samym nie był zgodny z zamówieniem. O kontrole sprzętu Agata Kowalska pytała Jana Bondara, rzecznika GIS.
Zobacz wideo

W programie Analizy Agata Kowalska pytała rzecznika Głównego Inspektoratu Sanitarnego - Jana Bondara - czy wobec sytuacji, która miała miejsce 29 marca w Holandii i 11 kwietnia w Finlandii - rozpoczęto już sprawdzanie jakości dostawy dla Polski. - Tutaj oczywiście ten sprzęt dopiero przyleciał, więc ciężko mi ocenić jak to tam wyjdzie w użytkowaniu. Ważne, że jest, ważne, że trafi do szpitali - odparł gość TOK FM. 

Przerwała mu jednak prowadząca. - No nie, ważne, żeby (sprzęt - red.) działał. Chyba zgodzi się pan ze mną? - zapytała. 

- I miejmy nadzieję, że będzie działał. Zobaczymy. Jeśli będą jakieś sygnały, na pewno będą reakcje. Natomiast nie zakładajmy samych złych scenariuszy - przekonywał Jan Bondar. 

Prowadząca program zwróciła jednak uwagę, że wspomniane przez rzecznika GIS sygnały, można sobie wyobrazić jako zakażenia osób, które będą ich używać. 

- Kadra medyczna w Polsce umie się sprzętem posługiwać, wie, jakie są wymagania i na tę chwilę nie ma żadnych informacji, żeby mówić, że ten sprzęt nie spełnia jakichś (norm - red.) jakości - przekonywał gość TOK FM. 

Kto sprawdzi jakość sprowadzanego do Polski sprzętu?

Dziennikarka zwróciła uwagę, że Chiny dziennie produkują 600 tysięcy maseczek, których mogą używać medycy. - Reszta to są maseczki nienadające się do pracy w szpitalu zakaźnym. W związku z tym, z samej matematyki wynika, że skoro Chiny obsługują część Europy i Ameryk, i oczywiście Azję, to po prostu nie ma szans, żeby dostarczyły tyle maseczek medycznych, ile obiecują. Więc jeszcze raz zapytam, czy sanepid, czy jakaś inna służba, jest w ogóle przeznaczona do tego, żeby ewentualnie jakość tego sprzętu, atesty sprawdzać? - pytała Agata Kowalska rzecznika GIS. 

Jan Bondar tłumaczył, że nie jest to rola inspektoratu sanitarnego. - Sprzętem medycznym w Polsce zajmuje się urząd rejestracji leków i wyrobów medycznych właśnie. Myślę, że jeśli będą jakieś sygnały czy wątpliwości co do jakości tego sprzętu, to zostanie to sprawdzone. Na pewno nikt nie chce kadry medycznej narażać. Natomiast na tę chwilę najważniejsze jest to, że ten sprzęt jest, bo to jest - myślę - kluczowa rzecz - powtórzył. 

- Wie pan, to tak jakbyśmy gaśnice sprowadzili z Chin. Nie działałyby, ale byśmy się cieszyli, że mamy cały samolot gaśnic - stwierdziła w odpowiedzi prowadząca. 

Rzecznik GIS oponował jednak, że nie czas jeszcze na spekulacje co do jakości sprzętu, który "dopiero wylądował". Nie zgodziła się z tym jednak dziennikarka, przypominając o doświadczeniach wspomnianych krajów, które zbadały jakość zrealizowanych zamówień. 

- Ja myślę, że w Polsce są odpowiednie instytucje, które to sprawdzą. Między innymi specjaliści od sprzętu medycznego, którzy certyfikują ten sprzęt i tak dalej, czy jest to zgodne z tą klasyfikacją. To nie jest akurat moja rola, więc tu nie czuję się ekspertem - tłumaczył rzecznik oraz powtórzył, że jest przekonany, iż jeśli pojawią się jakieś wątpliwości, to "odpowiednie badanie można błyskawicznie zrobić i sprawdzić, upewnić się". - Tym bardziej, że jest to sprzęt, który trafia - już nie chcę mówić do pierwszej linii frontu - natomiast trafia do tych pracowników medycznych, którzy są faktycznie narażeni, więc jakość tego sprzętu oczywiście ma ogromne znaczenie - przekonywał. 

- Troszeczkę mnie pan zasmucił, ale rozumiem, że ci żołnierze na froncie będą się zastanawiać czy działają te karabiny, czy nie działają - stwierdziła Kowalska. 

- Nie, nie. Ten sprzęt na pewno ma wszelkie możliwe certyfikaty i dokumentację - podkreślił. 

- Ja wiem, że na papierze wszystko się zgadza, bo w Holandii i w Finlandii też na papierze się zgadzało. Ale potem musieli dymisjonować jednego ministra i wezwać szpitale do zwrotu wszystkich maseczek - przypomniała dziennikarka. 

- Więc pomni doświadczeń innych krajów na pewno zwrócimy na to uwagę - zapewnił Jan Bondar. 

- To bądźmy dobrej myśli - jak zwykle w Polsce - a nuż się uda. Miejmy nadzieję. Wszyscy - podsumowała prowadząca. 

Posłuchaj w aplikacji TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM