"Susza zakrada się po cichu. W Polsce nie jesteśmy na nią przygotowani"

- Susza przychodzi do nas powoli. To kumulujące się zjawisko, które rozpoczęło się właściwie jeszcze w zeszłym roku - bo on był suchy i 2018 rok też. Przyroda nie pozwala naszemu systemowi hydrologicznemu się odnowić i to jest zasadniczy problem - mówił w TOK FM hydrolog i hydrodynamik prof. Paweł Rowiński.
Zobacz wideo

Zima 2019/2020 była najcieplejsza od początku prowadzenia pomiarów i jednocześnie bardzo sucha. W Warszawie poziom Wisły na wysokości bulwarów wynosił w miniony wtorek ledwie 72 centymetry, a prognozy na najbliższe dni mówią o 66, a nawet 62 centymetrach (w piątek 17 kwietnia). To rekordowo mało jak na wczesną wiosnę. Zdaniem wielu ekspertów, tak złej sytuacji hydrologicznej nie było jeszcze nigdy.

- Sytuacja jest nieciekawa jak na tę porę roku, ale prognozy zwykle są obarczone dużym błędem, więc pozostawmy sobie jakąś nadzieję, że nie będzie tak źle - komenmtował w TOK FM prof. Paweł Rowiński, hydrolog, hydrodynamik, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk.

Ekspert wyjaśniał, że susza hydrologiczna - z jaką mamy obecnie do czynienia - jest takim etapem, gdy obniża się poziom w rzekach oraz poziom wód gruntowych. To wszystko jest poprzedzone niskimi opadami deszczu i śniegu, których w ostatnich tygodniach, a nawet miesiącach było jak na lekarstwo.

"Susza zakrada się po cichu"

Prof. Rowiński porównał zjawisko suszy do koronawirusa. - Zakrada się po cichu. To nie jest tak, jak z powodziami, gdzie wszystko dzieje się przy blasku fleszy, przy kamerach. (...) Susza przychodzi do nas powoli. To jest takie kumulujące się zjawisko, które rozpoczęło się właściwie jeszcze w zeszłym roku, bo zeszły rok był suchy. 2018 rok też był suchy. I przyroda nie pozwala naszemu systemowi hydrologicznemu się odnowić. I to jest zasadniczy problem - wyjaśniał w rozmowie z Piotrem Maślakiem. I przyznał, że prognozy, które zapowiadają bezdeszczowy kwiecień oraz ciepłe lato nie napawają optymizmem, wprost przeciwnie - "wywołują sytuację bardzo groźną".

Zdaniem Rowińskiego, problem potęguje fakt, że Polska nie inwestuje w rozwój gospodarki wodnej. O tym, jak mówił profesor, należało myśleć już od wielu lat, bo teraz na niektóre działania może być za późno. - Każda inwestycja, która się dzieje na odcinku rzecznym czy na jeziorach trwa. My jesteśmy po prostu nieprzygotowani do zatrzymywania wody. W Polsce zatrzymuje się jakieś 6,5 procent wody - oceniał.

Polska jak Egipt?

Gość TOK FM przypomniał też, że w czasie ubiegłorocznej suszy często porównywano Polskę do Egiptu - biorąc pod uwagę średnią dostępność wody. - Chodzi o taką magiczną liczbę 1,6 miliona litrów wody na mieszkańca na rok. To jest taka wartość, która mówi o pewnym bezpieczeństwie zasobów wodnych. W Polsce ta liczba jest już przekroczona, mamy tej wody mniej - podał ekspert. Co więcej, jak dodał, plasujemy się pod tym względem w ogonie Unii Europejskiej - jesteśmy trzeci od końca, a za nami - jeśli chodzi o zasoby wodne - jest tylko Cypr i Malta. - Egipt znajduje się mniej więcej w tej samej sytuacji, co Polska - mówił ekspert.

Jakie będą konsekwencje tych zaniedbań? Susza, jak powiedział gość TOK FM, powoduje cały szereg skutków bezpośrednich i pośrednich. Bezpośrednie to po prostu zmniejszona dostępność do wody w danym środowisku. - Oczywiście nie jesteśmy obszarem subsaharyjskiej Afryki, więc nie będzie tak, że ludzie kompletnie nie będą mieli dostępu do wody, ale pamiętamy, co się działo w zeszłym roku w Skierniewicach na przykład. Więc ta susza może lokalnie powodować takie niebezpieczne zjawiska - zaznaczył Rowiński.

Ale jest też cała paleta innych konsekwencji braku wody, z których często nie zdajemy sobie sprawy. Gość TOK FM wskazał m.in. na erozję gleby, czyli spadek jej jakości, co może być szczególnie dotkliwe w rolnictwie. Kiepskie plony mogą z kolei spowodować wysokie ceny produktów na sklepowych półkach.

- Głównym dramatem, z którym teraz walczymy, jest epidemia. Wszyscy wiemy, że wirus nie lubi wysokiej temperatury ani tego, żeby było sucho. Ale my chcielibyśmy, żeby jednak deszcz padał. Bo o ile w ogródkach sobie jeszcze poradzimy - możemy podlać je konewką, o tyle w rolnictwie sprawa zaczyna być bardzo kłopotliwa - mówił prof. Rowiński.

Całej rozmowy z ekspertem możesz posłuchać w Aplikacji TOK FM! 

DOSTĘP PREMIUM