Fizyk: Pożar lasów w Czarnobylu to ostatnia rzecz, jaką powinniśmy się martwić w Polsce

W naszym kraju problemem jest pandemia koronawirusa i ostatnią rzeczą, którą powinniśmy się martwić, to pożar lasów niedaleko Czarnobyla - przekonywał w TOK FM fizyk, Dariusz Askamit.
Zobacz wideo

4 kwietnia w strefie wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej wybuchł pożar. Po 10 dniach strażakom udało się zwalczyć otwarty ogień. Niektóre odcinki wciąż jednak się tlą. Polskie władze zapewniają, że ten pożar nie niesie zagrożenia dla naszego kraju. - Odpowiem krótko i twardo, żeby nie budzić paniki. W naszym kraju problemem jest pandemia koronawirusa i ostatnią rzeczą, którą powinniśmy się martwić, to pożar lasów niedaleko Czarnobyla. Może gdybyśmy byli w Kijowie, to trzeba byłoby się martwić, czy wzrost promieniowania tła jest duży, czy mały. Jednak w Polsce to absolutnie nie ma żadnego znaczenia - przekonywał w TOK FM Dariusz Aksamit, fizyk medyczny, popularyzator nauki.

Jednak w internecie pojawiło się nagranie, które rzekomo symuluje chmurę, która wytworzyła się w wyniku pożaru. Na filmie widać, że zahacza ona Polskę, między innymi Podkarpacie czy Mazowsze. Ekspert ocenił, że owszem, symulacja jest rzetelna, ale aby ją dobrze zrozumieć, trzeba wziąć pod uwagę skalę zjawiska. - Po pierwsze, musimy wytłumaczyć, czym jest bekerel, czyli jednostka miary aktywności promieniotwórczej. Ten niebieski kolor chmury z filmu, który dociera nad Polskę, oznacza przedziały ułamkowe tej jednostki. A pamiętajmy, że istnieje promieniowanie naturalne. Jeśli siedzimy w domach, szczególnie na niższych kondygnacjach, to otacza nas radioaktywny gaz radon. Średnio w Polsce stężenie radonu wynosi 50 Bekereli na metr sześcienny powietrza. Niech to będzie punkt odniesienia. Spotykamy się z tym, czy tego chcemy, czy nie - wyjaśniał naukowiec.

 

Podkreślał, że warto w takich sprawach dmuchać na zimne, jednak w tym przypadku to dmuchanie "na coś lodowatego".

Apel ministra środowiska

- Pojawiające się w sieci informacje o zagrożeniu radiacyjnym są nieprawdziwe i szkodliwe, nie powtarzajcie ich - zaapelował do internautów w niedzielę na Twitterze minister klimatu Michał Kurtyka. Podkreślił, by w czasie walki z koronawirusem nie odciągać służb od pracy.

- Sytuację w Polsce monitoruje 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu, blisko 60 różnego rodzaju stacji pomiarowych. Nie wskazują one nic niepokojącego - zauważył minister.

- Proszę was zatem o niepowtarzanie szkodliwych i nieprawdziwych informacji na ten temat. Państwo polskie walczy dziś z koronawirusem. Nie odciągajmy służb od pracy, korzystajmy ze sprawdzonych źródeł informacji, takich jak strony internetowe Ministerstwa Klimatu czy Państwowej Agencji Atomistyki - zaapelował szef resortu klimatu.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM