Wędkarze, strzelcy, spadochroniarze, szachiści, działkowcy. Sędziowie o przynależności do związków i stowarzyszeń

To nowy wymóg z tzw. ustawy kagańcowej. Część sędziów o swoich przynależnościach, m.in. do partii politycznych w przeszłości, napisała wprost. Inni zamieścili oświadczenie przygotowane wcześniej przez "Iustitię", że określonych informacji nie ujawnią, bo to niezgodne z Konstytucją czy Europejską Deklaracją Praw Człowieka.
Zobacz wideo

Jeszcze przed wypełnieniem oświadczeń wielu sędziów mówiło, że nowy obowiązek to m.in. łamanie praw człowieka, w tym prawa do poszanowania życia prywatnego, wolności wyznania czy wolności stowarzyszania się. Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia" przygotowało nawet specjalny wzór pisma do złożenia, w którym sędzia odmawiał udostępnienia danych o swojej przynależności do poszczególnych stowarzyszeń, fundacji czy związków, ale też partii politycznych.

Sędziowie argumentowali, że nie chcą, by władza wszystko o nich wiedziała. Np. że należą do jakiegoś związku wyznaniowego, organizacji wspierającej osoby LGBT czy stowarzyszenia osób, które cierpią na jakąś chorobę (np. nowotwory czy stwardnienie rozsiane).

Jakie zatem oświadczenia ostatecznie złożyli i co z nich wynika?

Oświadczeń są tysiące, bo mamy 10 tysięcy sędziów, a do tego dochodzą jeszcze asesorzy sądowi. Przeanalizowaliśmy dane z trzech apelacji. 

Sędziowie do wypełniania oświadczeń podeszli bardzo różnie. Część wypełniła je sumiennie, zaznaczając, że nigdzie nie należeli i nie należą. Spora grupa - kilkadziesiąt procent - wzorowała się na oświadczeniu przygotowanym przez "Iustitię". Oznacza to, że wskazywali wprost, że w ich ocenie oświadczenia naruszają ich prawa, w tym prawo do prywatności. Najczęściej pisali przy tym, że należą do stowarzyszeń sędziowskich - "Iustitii" czy "Themis" - i są z tego dumni.

Pojawiły się m.in. wpisy takie jak ten: "Nie wyrażam zgody na przetwarzanie danych osobowych ujawniających moje poglądy polityczne oraz przekonania religijne lub światopoglądowe. W związku z powyższym odmawiam złożenia oświadczenia" czy taki: "Oświadczam, że gromadzenie danych w wielu przypadkach może być sprzeczne z prawem do ochrony życia prywatnego i rodzinnego, naruszać wolność wyznania, wolność gromadzenia się i stowarzyszania się, a w związku z tym nie powinno mieć miejsca".

Co wiemy z tych oświadczeń, w których coś jednak się znalazło?

Z części z nich wynika, że sędziowie zapisali się do "Iustitii" czy "Themis"... tuż przed wprowadzeniem obowiązku wynikającego z "ustawy kagańcowej". Czyli ewidentnie chcieli podkreślić, że należą do stowarzyszeń, które od kilku lat otwarcie i jawnie sprzeciwiają się łamaniu praworządności przez rządzących. Z oświadczeń wynika, że część sędziów zapisała się do stowarzyszeń w lutym czy marcu 2020 roku.

Widać również, że sędziowie należą do najróżniejszych organizacji i zrzeszeń. Pojawia się więc m.in. Polski Związek Łowiecki, UNICEF, WWF, Wojskowy Klub Sportowy - Sekcja Strzelecka, PZMot, Polski Związek Działkowców. Są też wpisy bardziej nietypowe, jak np. Związek Polskich Spadochroniarzy, Klub Tetryków Górskich, Związek Alpinistyczny Austrii, Klub Szachowy, Klub Morsów, Związek Kynologiczny, Związek Brydża Sportowego czy Polski Związek Wędkarski.

Do tego m.in. MENSA, Stowarzyszenie Wspierania Rozwoju Nauki, PTTK, Stowarzyszenie Tenisa Ziemnego, Stowarzyszenie Miłośników Golfa, Ochotnicza Straż Pożarna, a nawet... Koło Gospodyń Wiejskich. Sędziowie wpisywali również to, do jakich organizacji należeli w przeszłości - jest więc i ZHP, i ZHR, i Szkolne Kasy Oszczędnościowo-Rozliczeniowe.

Część sędziów ujawniła, do jakich należy wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni mieszkaniowych, a także stowarzyszeń edukacyjnych (przy szkołach ich dzieci)

Drużyna zuchowa "Muchomorki"

Jedna z sędzi, która zaznaczyła, że do żadnych zrzeszeń czy partii nie należała, zamieściła odręczny dopisek. "Nie byłam członkiem żadnej partii politycznej. Nie sprawowałam urzędu przed 29.12.1989 roku (o ten czas pyta Ministerstwo Sprawiedliwości - przyp. red.). Miałam wówczas 11 lat i uczęszczałam do SP w Łodzi" - napisała.

Inny z sędziów wspomina, że w dzieciństwie (przepisy nie wskazują, jakiego okresu ma dotyczyć przynależność do stowarzyszenia czy związku - przyp. red.) należał do drużyny zuchów w swojej szkole. "Drużyna zuchowa "Muchomorki" - nie pełniłem w niej żadnej funkcji, ale czasem nosiłem totem z muchomorem i frędzlami" - napisał sędzia. Wskazał też, że był w telewizyjnym "Klubie Niewidzialnej Ręki".

Przynależność partyjna?

Dziś sędzia nie może należeć do partii politycznej, ale wcześniej było to możliwe. Również te dane trzeba było wskazać. Są więc np. sędziowie, którzy byli w Nowoczesnej i pracowali nad jej legislacyjno-prawnymi założeniami. Są również sędziowie, którzy działali na lewicy.

"Prawdopodobnie na początku lat 90-tych byłem przez okres kilku miesięcy członkiem partii Unia Demokratyczna, potem około roku 1992-1993 przez okres kilku miesięcy byłem członkiem Kongresu Liberalno-Demokratycznego. W partiach nie pełniłem żadnej funkcji" - napisała jedna z osób.

Jest grupa sędziów, którzy przed 1989 rokiem należeli do Stronnictwa Demokratycznego, ale również do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Takich wpisów jest sporo - dotyczą m.in. sędziów, którzy już w wolnej Polsce pełnili funkcje prezesów sądów czy przewodniczących wydziałów (a wcześniej mieli krótszy czy dłuższy epizod w PZPR).

- Owszem, byłem w partii. Takie były czasy. Byłem młody, różne były wtedy okoliczności. Ale nigdy nikomu nie zaszkodziłem, na nikogo nie donosiłem, nie mam nic na sumieniu. Poza tym, po 1989 roku byłem "zweryfikowany", przez ponad 30 lat pełnię nienaganną służbę. To, że byłem w partii, nigdy nie było żadną tajemnicą - mówi nam jeden z sędziów z apelacji na wschodzie Polski.

Co wpisywali sędziowie? Oto kilka przykładów:

- "od 1972 do 1986 PZPR - nie pełniłem żadnych funkcji"

- "od 1980 do 29 grudnia 1989 w PZPR"

- "od 1978 do 1990 byłem członkiem PZPR"

- "oświadczam, że od 20.09.1985 byłem kandydatem na członka PZPR. Według mojej wiedzy formalnie nie zostałem członkiem tej partii"

- "od 1977 do 1989 byłem członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, w której pełniłem funkcję I sekretarza"

- "od 1980 lub 1981 (nie pamiętam dokładnie daty) do dnia rozwiązania byłam członkiem PZPR"

- "od 1979 do 1989 byłem członkiem PZPR. Pełniłem funkcję I sekretarza Podstawowej Organizacji Partyjnej przy sądzie i prokuraturze w (...)".

Ale są i takie wpisy:

"Jako jedyny z grona sędziów Sądu Rejonowego w (...) w 1980 roku wstąpiłem do NSZZ Solidarność. Po przeprowadzonej ze mną rozmowie "dyscyplinującej" w dn. 17 grudnia 1981 roku przez ówczesnego prezesa Sądu Wojewódzkiego zadeklarowałem wstąpienie do jednej z funkcjonujących wówczas partii politycznych, jednak nigdy żadnej deklaracji nie złożyłem, nie byłem więc formalnie członkiem ani składek członkowskich nie płaciłem. Po 29 grudnia 1989 roku Pan prof. Adam Strzembosz wręczył mi powołanie do funkcji Prezesa Sądu Wojewódzkiego w (...), którą pełniłem nieprzerwanie przez dwie kadencje" - napisał jeden z sędziów apelacyjnych.

Materiały propagandowe

Sędzia Ryszard Lebioda w rozmowie z TOK FM nie ma wątpliwości, jaki był cel rządzących, w tym zwłaszcza w zakresie ujawnienia przynależności sędziów przed laty do PZPR. - Chodzi o chęć propagandowego wykorzystania tych informacji. Bo teraz będzie można głośno podnosić, że w sądach cały czas pracują osoby związane z dawnym systemem komunistycznym - mówi sędzia Lebioda. I dodaje, że do tej pory te informacje wcale nie były tajne - były ujęte w aktach osobowych dotyczących kariery zawodowej przed 1989 rokiem. - Ale łatwiej jest uzyskać taką informację na podstawie oświadczenia sędziego, złożonego pod rygorem odpowiedzialności dyscyplinarnej, niż przeglądać akta osobowe tysięcy sędziów - tłumaczy.

Nie zgadza się z argumentem rządzących, że chodziło o transparentność. - Gdyby tak rzeczywiście było, to podobny obowiązek nałożono by nie tylko na sędziów i prokuratorów, ale również na innych funkcjonariuszy publicznych - tłumaczy Ryszard Lebioda.

Część sądów na razie oświadczenia ukryła

Informacje zniknęły ze stron niektórych sądów apelacyjnych w związku z wyciekiem do internetu danych osobowych z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. "(...) Publikacja oświadczeń złożonych w trybie art. 88a § 1 będzie dokonana niezwłocznie po analizie i ograniczeniu ewentualnych dalszych negatywnych skutków dla osób zobowiązanych do składania tych oświadczeń. Działania te są podejmowane, bowiem zakres danych, które uległy naruszeniu wraz z zestawem danych publikowanych w oświadczeniach, może stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa tych osób" - czytamy na stronach części sądów.

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM