"Nie wracajmy do 'normalności' sprzed epidemii, bo ta 'normalność' była nienormalna"

- Tak jak Biebrza przez ostatnie dni stała w płomieniach, tak stanąć może też cała Polska, jeśli nie zmieni się system, w którym żyjemy. Musimy zmienić podejście do gospodarki - mówił w TOK FM Paweł Szypulski z Greenpeace Polska.
Zobacz wideo

W Dniu Ziemi aktywiści Greenpeace powiesili na budynku Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie wielki transparent z napisem: "Powrót do normalności = kryzys". Paweł Szypulski, członek tej organizacji, na antenie TOK FM podkreślał, że hasło było związane z frazą "normalność", którą premier Mateusz Morawiecki posługuje się wyjątkowo często. - Zaczął to obsesyjnie wręcz powtarzać podczas swojego expose, ale również ostatnio - nazywając proces wychodzenia z sytuacji kryzysowej związanej z pandemią koronawirusa - mówi o "nowej normalności" - wyjaśniał w rozmowie z Mikołajem Lizutem Szypulski.

Zdaniem gościa TOK FM, owa "normalność" sprzed kryzysu to nie było nic innego, jak: "spalanie milionów ton węgla, wycinanie lasów na wielką skalę, niesamowicie szybka ekspansja ferm przemysłowych", ale też huragany, susze i powodzie. - Do takiej "normalności" nie możemy wrócić - przekonywał aktywista Greenpeace. - Jesteśmy w momencie, w którym świat zmienia się na naszych oczach w sposób, którego nikt nie był w stanie przewidzieć jeszcze pół roku temu - podkreślał.

"Ta 'normalność' była nienormalna"

Aktywista wyjaśniał, że wiele państw świata zmaga się teraz z tym, jak wyjść z lockdownu gospodarczego spowodowanego epidemią. Niektóre z nich - jak mówił - "wspierają coraz bardziej brudne i szkodliwe przemysły, na przykład subsydiując linie lotnicze". Inne zaś - "na przykład Finlandia czy Słowacja wykorzystują te chwile, by próbować budować bezpieczniejszy świat, lepszy dla środowiska". - I my apelujemy o to, żebyśmy nie wracali do tej "normalności", która była wcześniej, ponieważ ta "normalność" była nienormalna. Ona była kryzysem, do którego przywykliśmy i który przestaliśmy dostrzegać - podkreślił Szypulski.

Pytany o to, jakie zmiany należy wprowadzić, aby zachować równowagę między pobudzeniem gospodarki a dbaniem o środowisko - Szypulski wskazał, że wzorem dla polskich władz mogłaby być na przykład Nowa Zelandia. Państwo to, jak wyjaśniał gość TOK FM, na ten rok przyjęło budżet, który "jest czymś zupełnie odmiennym od tego, o czym myślimy w naszej części świata". - Budżet, który nie stawia w centrum wzrostu PKB, tylko (…) inne cele, m.in. dbanie o wyciąganie dzieci z ubóstwa, dbanie o zdrowie obywateli i dbanie o środowisko. I tym celom podporządkowane są wydatki budżetowe - wyjaśniał Szypulski.

Tereny nad Biebrzą w ogniu

Zdaniem aktywisty nie chodzi o to, by rozpędzać gospodarkę coraz bardziej, tylko żeby gospodarka znowu zaczęła służyć ludziom. - Musimy mówić poważnie i działać poważnie na rzecz odejścia od modelu, który wpędził nas w te tarapaty - podkreślał gość TOK FM. I zaznaczał, że wyjście z kryzysu pandemii nie może wpędzić nas w jeszcze większy kryzys klimatyczny.

Z tym ostatnim już mamy poważny problem, o czym świadczą chociażby ostatnie pożary Biebrzańskiego Parku Narodowego. Cenny teren płonie już od kilku dni. Ogień strawił około ośmiu hektarów terenu. Szypulski przyznał, że dzień wcześniej był nad Biebrzą. - To jest niewyobrażalne, co tam się dzieje. Miałem wrażenie, jakbym występował w filmie katastroficznym. To jest tak epickie - mówił.

Zdaniem gościa TOK FM - tak jak Biebrza przez ostatnie dni stała w płomieniach, tak stanąć może cała Polska, jeśli nie zmieni się system, w którym żyjemy. - Musimy zmienić podejście do gospodarki, odejść od paliw kopalnych, odejść od węgla i to bardzo szybko. Ale też musimy przestać wycinać nasze lasy i przestać wspomagać chów przemysłowy w Polsce - wyliczał.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM