Wiceminister zdrowia zapowiada kolejny etap "luzowania" obostrzeń. Co z Polakami pracującymi w Niemczech i Czechach?

Wszystkie branże będą miały wypracowane protokoły sanitarne, czyli wytyczne, jak mają pracować po odmrożeniu. Wiadomo, że rzeczywistość będzie inna niż przed koronawirusem - mówił w TOK FM wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński i zapowiadał, że we wtorek powinniśmy poznać szczegóły.
Zobacz wideo

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w poniedziałek o 285 nowych potwierdzonych przypadkach zakażenia koronawirusem w Polsce i o śmierci 27 osób. Łącznie zakażenie wykryto u 11 902 osób, z których 562 zmarły. Jak mówił w TOK FM wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński "sytuacja na dziś jest na dość stabilnym poziomie". - Charakterystyka tej epidemii jest taka, że na jej początkowym etapie mamy duże przyrosty zakażeń, a mniej zgonów, potem ta relacja się zmienia i to tak wygląda na całym świecie - wyjaśniał wiceminister. 

Ogłosił, że wprowadzenie drugiego etapu luzowania obostrzeń jest planowe na wtorek. - Wiemy, że ten wirus wykluwa się między 5 a 13 dniem kontaktu. Widzimy, że to jest ten czas, że będziemy mogli stwierdzić, czy pierwszy etap odmrażania jakoś wpłynął na statystyki i czy kolejna runda luzowania jest do ogłoszenia - tłumaczył.

Drugi etap luzowania dotyczy przede wszystkim kwestii handlu, dostępu do usług hotelarskich czy otwarcia części instytucji kultury, jak galerie czy muzea. - Myślimy też, żeby włączyć do tego etapu dostępu do rehabilitacji. Pacjenci tego potrzebują. Wszystkie branże będą miały wypracowane protokoły sanitarne, czyli wytyczne, jak to ma wyglądać po odmrożeniu. Wiadomo, że rzeczywistość będzie inna niż przed koronawirusem. Ale to powinno zapewnić większe bezpieczeństwo i dać realne nadzieje, że nie dojdzie do istotnego wzrostu liczby zakażeń - przekonywał wiceminister i podkreślał, żeby zaczekać do wtorku ze szczegółowymi informacjami. 

Co z otwarciem granic?

Przemysław Iwańczyk pytał też swojego gościa o wprowadzenie kwarantanny dla powracających z zagranicy do odwołania. Mieszkańcy polsko-niemieckiego pogranicza protestują przeciwko obostrzeniom przy przekraczaniu granicy. Według nich uniemożliwiają one wielu ludziom pracę, a dzieciom naukę. Podobnie jest na granicy polsko-czeskiej. Cieszyński odpowiadał, że rząd dostrzega protesty, jednak najważniejsze jest w tej chwili "dbanie o zdrowie Polaków". - Jest wielce prawdopodobne, że koronawirus dotarł do nas z zagranicy. To oznacza, że ich zamknięcie, przyczyniło się w istotny sposób do ograniczenia transmisji wirusa. Wtedy to było racjonalne działanie - mówił Cieszyński.

Podkreślał jednocześnie, że wszystkie decyzje trzeba podejmować w kontekście zdrowotnym. - Trudno mówić, że jesteśmy po epidemii, ona nadal trwa. Natomiast w kwestii terenów przygranicznych, to osoby, które są dotknięte tym problemem muszą pamiętać, że rekomendacje zdrowotne są najważniejsze. Chodzi nie tylko o własne zdrowie, ale też o osoby, z którymi się stykamy. Rozwiązanie, nad którym pracujemy może uwzględniać nie tylko takie proste otwarcie granic, ale jakiś wariant pośredni, który zabezpieczy kwestie zdrowotne i z drugiej strony w maksymalnym stopniu umożliwi powrót do normalnego funkcjonowania - wyjaśniał Janusz Cieszyński. 

DOSTĘP PREMIUM