Pospolite ruszenie w sprawie naprawy skrzynek na listy. W tle wysokie kary finansowe

Przy okazji dyskusji o wyborach korespondencyjnych trwa pospolite ruszenie w sprawie naprawy skrzynek na listy. Zarządzcom nieruchomości grożą kary za ich brak.
Zobacz wideo

Na warszawskiej Pradze-Północ odbywa się przegląd skrzynek pocztowych. Ulice Stalową, Szwedzką czy Strzelecką od Zamku Królewskiego dzielą trzy kilometry. 40 minut spaceru wystarczy, by w zaniedbanych kamienicach zobaczyć pogięte skrzynki z drzwiczkami bez zamków, a bywa, że bez drzwiczek. Zakład Gospodarowania Nieruchomościami na Pradze zapewnia, że 20 kwietnia polecił administracji zrobić przegląd, a ich fatalny stan tłumaczy wandalizmem. 

W Lublinie o skrzynki upomina się również Poczta Polska, która rozsyła do wspólnot mieszkaniowych wezwania do ich naprawy pod groźbą kar pieniężnych. - To są oczywiście ogromne koszty, ale jest też ryzyko, że nie znajdziemy chętnych do realizacji tego zadania - mówi Łukasz Bilik z Zarządu Nieruchomości Komunalnych w Lublinie. Podobne pisma dostają administracje w całym kraju. 

Jest też inne ryzyko. Skrzynki naprawione w tym tygodniu, już w przyszłym znów nie będą nadawały się do użytku. Za brak skrzynki na listy albo za taką, która nie spełnia wymogów, zarządcy budynku grozi nawet 10 tys. złotych kary.

Głosowanie korespondencyjne miałoby się odbyć za niecałe dwa tygodnie w niedzielę -10 maja. Ustawa o takiej formie głosowania ciągle jednak jest w Senacie.

DOSTĘP PREMIUM