Co zrobić, by w domach pomocy społecznej było bezpiecznie? Lublin znalazł sposób

Urzędnicy z Lublina wprowadzili odgórne procedury. Każdy pensjonariusz Domu Pomocy Społecznej, który wraca z pobytu w szpitalu - a takie osoby cały czas są - musi obowiązkowo przejść test. W szpitalu. Dodatkowo niezależnie od wyniku badania trafia na 14-dniową kwarantannę.
Zobacz wideo

Kwarantanna odbywa się w specjalnie wyznaczonych do tego miejscach na terenie domu opieki. Przez dwa tygodnie do pacjentów tam przebywających nie ma dostępu nikt poza specjalnie zabezpieczonym personelem. - Chodzi o to, by nie doszło do zakażenia innych podopiecznych - mówi wiceprezydent Lublina Monika Lipińska. Jak dodaje, to się sprawdza. Na razie w Lublinie nie było zachorowań na COVID-19, a w lubelskich DPS-ach mieszka około 500 osób.

Wojewoda lubelski zdecydował, że trzeba pójść jeszcze dalej. Od środy badani będą regularnie wszyscy pracownicy DPS-ów i zakładów opiekuńczo-leczniczych (ZOL) na terenie całej Lubelszczyzny. Pomóc w tym mają żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej - w ramach akcji profilaktycznej, jak określa ją wojewoda.

Minimalizowanie ryzyka zakażenia

- Rozpoczęliśmy od dwóch DPS-ów: w Ostrowie Lubelskim i w Lublinie oraz Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Janowie Lubelskim. Trzy ekipy Wojsk Obrony Terytorialnej pobierają wymazy i te próbki są badane - mówi wojewoda Lech Sprawka. - W ten sposób będziemy sprawdzali, czy wszyscy obsługujący te placówki mają wynik ujemny - tłumaczy. Jak dodaje, w sytuacji, gdyby okazało się, że ktoś ma jednak wynik dodatni, także pensjonariusze danej placówki zostaną poddani testom. Taka akcja profilaktyczna ma być prowadzona po kolei we wszystkich DPS-ach i ZOL-ach na Lubelszczyźnie. Chodzi o to, by zminimalizować ryzyko zakażenia.

Domy Opieki Społecznej i całodobowe zakłady opiekuńczo-lecznicze, w których przebywają osoby starsze, to miejsca szczególnie narażone na rozpanoszenie się koronawirusa. W wielu tego typu obiektach w całej Polsce dochodziło już do zakażenia kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu osób (personelu i podopiecznych). Choćby ostatnio w Chełmnie w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie zakażonych jest prawie 50 osób (głównie siostry zakonne). Inny przykład to DPS w Koleczkowie - 60 zakażonych.

O DPS-ach mówił na środowej konferencji prasowej minister zdrowia Łukasz Szumowski. - Dajemy rozwiązania finansowe, by ochronić osoby w DPS-ach i ZOL-ach. Proponujemy model funkcjonowania polegający na tygodniu pracy i tygodniu odpoczynku w domu. Przeznaczyliśmy na sam personel medyczny około 50 mln zł miesięcznie - powiedział szef resortu zdrowia. - Jeśli organy założycielskie wdrożą tego typu pracę, my będziemy przekazywali dodatki dla personelu za tę uciążliwość - tłumaczył Łukasz Szumowski.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM