Otwierają, ale się nie cieszą. Jak to dobrze, że moje dziecko przedszkole ma już za sobą [KOMENTARZ]

Kiedy w ostatnią środę słuchałam konferencji prasowej premiera i ministra zdrowia, chyba po raz pierwszy, słowa Mateusza Morawieckiego wywołały u mnie autentyczną radość. I wcale nie chodzi o to, że stęskniłam się za centrami handlowymi czy pilnie potrzebuję wizyty w muzeum. Byłam szczęśliwa, że moje dziecko jest już w wieku szkolnym. Że ma plan zajęć na najbliższy tydzień i może, mniej więcej, zaplanować sobie dzień. Że nie jestem w gronie tysięcy rodziców, którzy muszą sami zdecydować, czy ich dziecko pójdzie do przedszkola albo żłobka. W czasie epidemii rząd na nich zrzucił tę decyzję, a sam - za przeproszeniem - umył ręce.
Zobacz wideo

Przypominam - w Polsce formalnie wciąż obowiązuje stan epidemii. Dozwolone są zgromadzenia nie większe niż dwuosobowe. Powtórzmy: dwuosobowe. Rowerzyści i biegacze zakrywają usta i nos, sapiąc i zipiąc - nawet podczas biegania po pustej łące czy po użytkowanym jedynie przez samochody poboczu. Nie można iść do fryzjera, do niedawna był spory problem z wizytą u dentysty. Nawet szkoły działają w trybie online. I w tym wszystkim rząd mówi nagle: od 6 maja można otworzyć przedszkola i żłobki. 6 maja - czyli za tydzień. O bezpieczeństwo w praktyce mają zadbać organy założycielskie, czyli samorządy. Powodzenia.

W sumie nic nowego. Edukacja - choć decyzje zapadają odgórnie - wdrażana jest zawsze na poziomie samorządów. Nie pierwszy i nie ostatni raz to właśnie lokalne władze muszą głowić się, jak rozwiązać rebusy wyprodukowane w rządowych gabinetach. I taka też początkowo była moja refleksja: pewnie, najlepiej ogłosić, że dzieciaki wreszcie wrócą do przedszkoli i żłobków, a z całym bajzlem zostawić samorządy. Jakoś sobie poradzą, jak zwykle.

Ale prawda jest inna - tym razem nie tyle samorządy zostały zostawione same sobie. Odpowiedzialność spadła na rodziców. To oni stanęli przed dylematem - posłać dziecko do przedszkola czy zostawić je w domu i kolejne tygodnie walczyć w tandemie "domowe przedszkole" + "home office". Zastanawiam się tylko, jak premier - ojciec czwórki dzieci; jak minister zdrowia - pal licho, że lekarz, ale również ojciec czwórki dzieci - są w stanie postawić rodziców w takiej sytuacji?

Gdyby jeszcze przedstawiono jakąś rekomendację grona ekspertów, lekarzy epidemiologów, pediatrów - kogokolwiek, kto stwierdziłby: tak, dzieci mogą wrócić do placówek, tylko trzeba zorganizować to wszystko "tak i tak". A tu nic. Samorządy wszystko wymyślą, a my w zaleceniach napiszemy im, że trzeba dezynfekować klamki i klocki.

I stało się to, czego można było się spodziewać - samorządy gromko zawołały: nie otworzymy! Bo nikt nas nie zapytał o zdanie, bo nie ma wytycznych, bo zabraknie opiekunów, bo to niemożliwe. Nielogiczne i niemądre.

Ale to nie koniec. Żeby było zabawniej - dzień po "ceremonii" otwierania przedszkoli i żłobków wychodzi ten sam minister zdrowia i stwierdza, że nie ma obowiązku posyłania tam dzieci. Że w sumie to chodzi o to, żeby m.in. lekarze mieli gdzie zostawić swoje pociechy i mogli iść do pracy. A potem dodaje: "Jeżeli nie musicie posyłać dzieci do przedszkoli i żłobków, to rekomenduję by zostać w domu". I obiecuje, że będzie dla takich rodziców zasiłek.

I co ten biedny rodzic ma zrobić z taką wiedzą? Z mętlikiem, który rządzący hodują nam w głowach od tygodni? Ze świadomością, że obowiązek zakrywania ust i nosa wprowadziliśmy w szczycie epidemii i muszą się do niego stosować spacerowicze w lasach, ale w przedszkolach już maseczek nie będzie? Czy ktoś to przeanalizował? Są jakieś rekomendacje ekspertów? Czy po prostu chodzi o to, że brakuje personelu w szpitalach i za dużo pieniędzy idzie na zasiłek opiekuńczy?

Facebook eksplodował od dyskusji "puszczać czy nie puszczać do przedszkola". Rodzice wymieniają się argumentami, opowiadają, co kto gdzie słyszał, zastanawiają, kłócą. Czują, że zostali z tym sami.

Jestem mocno sceptyczna co do tego, jak działają szkoły w czasie epidemii. Nie mam przekonania, że nauka zdalna jest żywiołem zarówno nauczycieli jak i uczniów. Ale trzymam się kurczowo nadziei, że powrót do szkoły nie będzie powtórką z powrotu do przedszkola. Czyli: otwieramy, ale się nie cieszymy.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (22)
Czy puszczać dziecko do przedszkola, żłobka? Komentarz
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    Oceniono 5 razy 3

    Ten premier, ten minister wiedzą, że nie jest bezpiecznie, żeby dzieci do przedszkola szły. Nie teraz, nie z taką partyzantką, jaką nam "przygotowani na wirusa" oferują. Ale wybory muszą się odbyć i stąd to otwieranie przeszkoli, lasów, galerii. Stwarzanie pozorów, że niebezpieczeństwo zminimalizowane. Chyba mają nadzieję, że rodzice zatrzymają dzieci w domach, ale też odsuwają od siebie odpowiedzialność. W razie gdyby przedszkola stanęly w ogniu wirusa, winne byłyby samorządy, przedszkola i rodzice, bo to ich decyzja. My tylko rekomendowaliśmy...

  • xt-s

    Oceniono 2 razy 2

    Przecież nikt ci nie każe wysyłać!
    A ja (gdybym miał dziecko w wieku przedszkolnym) nie posyłałbym go nigdy. Bo nie tylko może się tam czymś zarazić, ale zginąć w wypadku samochodowym po drodze.

  • Oceniono 1 raz 1

    Czy ta pandemia w ogóle istnieje? Ja już jakiś czas temu przestałam nakręcać siebie i swoje otoczenie, bo oszaleć można. Żyje w mieście, gdzie umieralność na raka jest najwieksza w kraju (kochany Orlen ma siedzibę) i co? Po prostu żyje się, czasami przypominając sobie, że żadnych korzyści poza zatruwaniem organizmu z tej korporacji nie ma. Dziecka do przedszkola nie pośle, bo z góry jest info, że tylko dla pracujących, z pierwszeństwem dla pracowników służby zdrowia. A szkoda, bo przebywanie w swojej grupie rówieśniczej ma swoje zalety. Cały ten wirus wycisza się, bynajmniej w naszych glowach. Skoro mamy z nim żyć jeszcze długo, to po prostu żyjmy. Bez zbędnego bicia piany.

  • hipo krater

    Oceniono 5 razy 1

    Co z wami zrobil ten moralny karzeł? Zgubiliscie drogę chlopcy. To równia pochyła ...

  • xt-s

    Oceniono 5 razy 1

    Tylko pogratulować pani Bireckiej mentalności niewolnika. Jeśli ona może decydować o sobie samej i swoim dziecku, to tragedia, Dobrze dla niej byłoby tylko wtedy, gdyby rząd za nią zdecydował i karami, nakazami i zakazami wymusił, żeby tak zrobiła. Na przykład rząd ustali jej menu ja jutrzejszy obiad. Ma zrobić dokładnie to, co każą. Iść do sklepu, kupić kartofle, kapustę i kawałeczek słoniny (nie za duży, nie więcej, niż 20g na osobę) i jutro ugotować, a potem zjeść wraz ze swoimi dziećmi te kartofle z kapustą.
    Wtedy będzie w pełni szczęśliwa, że w dobie pandemii to nie ona sama musi decydować o swoim jadłospisie!

  • vomitus

    0

    W przedszkolu dzieci będą zarażać siebie i nauczycieli - to pewne. Trzeba odkażać zabawki, ubrania i inne sprzęty.
    Lekarze zarażają się, gdy zmieniają odzież - podobnie będzie w przedszkolach.
    Również nie można zgadzać się z wypowiedzią ministra Piontkowskiego, że zostanie zmniejszona odległość miedzy dziećmi piszącymi egzamin, bo to zaszkodzi naszym dzieciom. Przecież wirus nie wie, że jego "żywiciel" siedzi tyłem do innych dzieci. Przy kichnięciu, czy kaszlu swobodnie przemieści się na inną osobę - ucznia, nauczyciela . W jaki sposób można uniknąć zgromadzeń, jeżeli klasa jest sama w sobie tworzy skupisko dzieci.
    Sam lek. med. Sutkowski mówił, że trzeba zminimalizować ilość dzieci w szkołach. Chrońmy dzieci i nasze rodziny. Proszę podpiszcie petycje: zniesienie egzaminów ósmoklasisty petycje (...)/apeluj_o_zniesienie_egzaminow_omiolkasitsy_w_roku_szkolnym_20192020

  • schwarzeradler

    0

    Takie same problemy są nie tylko w Polsce nie dmuchajcie balona. U nas też niby mają być otwarte ale tylko dla tych co muszą, czyli są niezbędni w pracy. Do tego ma nie być posiłków więc jak dziecko ma wysiedzieć 8-9 godzin ? Zasiłek czy bezrobocie jest niższe niż pensja, ja wolal bym pracować niż siedzieć z dzieciakami ale żona musi pracować w opiece. I co mam zrobić , dodam że malo wierzę w pandemię a w naszej gminie nie ma zachorowań...

  • Andrzej Spyrka

    Oceniono 2 razy 0

    Kazdy rodzic ma rozum ktorym sie kieruje .

    Ja nie posle moich chlopakow do wylegarni

    koronawirusa za chiny ludowe .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX