Minister zdrowia nie wyklucza powrotu obostrzeń. "Taśma może pójść do tyłu albo się zatrzymać"

Jakieś restrykcje w poruszaniu się mogą zostać wprowadzone. W końcu celem jest dojście do takiego stanu, by w sposób możliwe bezpieczny - choć on nigdy nie będzie całkowicie bezpieczny - wrócić do nowej normalności - powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski.
Zobacz wideo

Rząd wprowadził już w życie dwa etapy luzowania obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa. Więcej osób może przebywać w sklepach, otwarto lasy i parki, a od 4 maja także galerie handlowe, hotele czy niektóre muzea. Nadal obowiązuje nakaz zasłaniania nosa i ust w przestrzeni publicznej.

W TVN24 minister zdrowia Łukasz Szumowski stwierdził jednak, że rząd może zastopować kolejne etapy luzowania obostrzeń. - To niemożliwe, by wrócić do tak dużego "zamrożenia", jakie wprowadziliśmy w poprzednich tygodniach. Taśma może jednak pójść do tyłu, a na pewno zatrzymać w przewijaniu do przodu. To znaczy, kolejny etap luzowania obostrzeń może zostać zamrożony – mówił Szumowski.

Jak dodał, być może "jakieś restrykcje w poruszaniu się mogą zostać wprowadzone".-  W końcu celem jest dojście do takiego stanu, by w sposób możliwe bezpieczny - choć on nigdy nie będzie całkowicie bezpieczny - wrócić do nowej normalności. Pójść do pracy, wyjść na ulicę – podkreślał szef resortu zdrowia.

"Testować na potęgę"

Szumowski kolejny raz zaapelował, aby robić większa liczbę testów. - W majówkę spadła ona niestety z 16 do 9 tys., a możliwości laboratoriów są przecież takie same. Tak dzieje się jednak również na świecie - w weekendy i święta liczba testów spada np. w Niemczech. Ruszmy do przodu, testujmy jak najwięcej, by wykonywać kilkanaście, a może i 20 tysięcy testów - powiedział. Dodał, że trudno mu odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w Polsce robi się mało testów na koronawirusa. - Nie mamy takiej analizy. Ministerstwo Zdrowia zapewnia ze swojej strony laboratoria, testy i karetki wymazowe. Apeluję o testowanie personelu medycznego, bo niestety ze szpitali spływa niewiele testów. W szpitalu każdy lekarz może zlecić test - przekonywał minister zdrowia. 

"Więcej chorych niż się pokazuje"

Minister w TVN24 był pytany, jaka może być rzeczywista skala zachorowań na COVID-19 w Polsce. - U nas podejrzewam, że nie jest to 40 tys., ale być może 20-30 tys. Tak jak zresztą na całym świecie: jest więcej osób z wirusem, niż się pokazuje w dodatnich testach. To jest oczywiste - powiedział minister.

Minister poinformował, że szacuje się, że obecnie w Polsce osoba zakażona zaraża kolejną jedną osobę. - To oznacza, że szybko wyłapujemy osoby chore, na tym polega kontrola epidemii. Te 16 tys. testów (w ciągu dnia - PAP), które było przed majówką, wyłapało raptem kilkaset (zakażonych) osób. Czyli naprawdę ta pula wirusa nie jest aż tak dramatycznie duża w Polsce -  powiedział Szumowski.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM