Dlaczego celebryci stają się autorytetami w sprawie koronawirusa?

Ivan Komarenko, piosenkarz pop popularny kilkanaście lat temu, powrócił. Jednak nie z nową płytą, a z serią swoich przemyśleń. Kilka dni temu reklamował najgłośniejszy w Polsce ruch antyszczepionkowy, teraz ujawnił swoje poglądy na temat koronawirusa.
Zobacz wideo

Właściwie nie ma tu niczego nowego – zdaniem piosenkarza noszenie maseczek to terror, a pandemii winne jest WHO, firmy farmaceutyczne i Bill Gates. 

Bardziej interesujące jest zjawisko wynurzania się z medialnego niebytu takich postaci. Działają tu dwa mechanizmy. Po pierwsze: media podchwytują okazję licząc – słusznie zresztą – że niegdyś sławne nazwisko ściągnie uwagę odbiorców. Po drugie: pojawia się zjawisko polegające na tym, że dla wielu ludzi najbardziej wiarygodne są osoby, które nie mają pojęcia o czym mówią.

Tok rozumowania jest tu następujący: specjaliści (lekarze, epidemiolodzy), którzy od dawna zajmują się danym tematem są na pewno są przekupieni i uwikłani w jakieś brudne sprawki. Kto więc jest czysty i wiarygodny? Na przykład przebrzmiała gwiazda jednego przeboju, która nie ma pojęcia o medycynie, więc z pewnością nie uczestniczy w żadnym spisku. Głupie? Owszem, ale działa.

Po co w ogóle mówić o wymysłach pana Komarenko? Bo to nie pierwszy i pewnie nie ostatni przykład celebryty, który postanawia powrócić mówiąc rzeczy bezsensowne, ale atrakcyjne medialnie. Jeśli następnym razem trafimy na sensacyjny nagłówek o przemyśleniach kolejnej gwiazdy, nie klikajmy. Nie dowiemy się tam niczego mądrego.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM