Chaos i niepewność związane z otwarciem żłobków i przedszkoli. "W wytcznych brakuje ręki praktyka"

To jest jedna wielka niewiadoma. Funkcjonowanie w takiej niepewności i lękach jest najtrudniejsze - mówiła w TOK FM Beata Tkaczyk-Ozimek, współprowadząca punkt przedszkolny "Lolek" w Warszawie.
Zobacz wideo

Od środowego poranka można otwierać  żłobki i przedszkola. Przepisy dają taką możliwość, ale wiele samorządów nie zdecydowało się na taki krok z racji tego, że podległe im placówki nie są gotowe na przyjęcie dzieci w czasie pandemii koronawirusa. Tak postąpiły między innymi władze Warszawy, Gdańska czy Radomia. Na przykład w Bydgoszczy miejskie placówki są jeszcze zamknięte, gdy te prywatne już wznowiły działalność. Rząd pozwolił na powrót dzieci do żłobków i przedszkoli, ale pod specjalnym warunkami. W grupie może być tylko 12 dzieci, w uzasadnionych przypadkach o dwoje więcej; konieczna jest dezynfekcja zabawek i zapewnienie opiekunkom środków ochrony.

Jak wskazywała Beata Tkaczyk-Ozimek, współprowadząca punkt przedszkolny "Lolek" w Warszawie, jest jeszcze jedyna wytyczna, której w zasadzie żaden dyrektor placówki nie jest w stanie zagwarantować. – Chodzi o zachowanie odległości między dziećmi. To jest aktywność, one bawią się w grupie i ciężko je prosić o to, żeby zachowywały dystans. Problemem, szczególnie wśród młodszych dzieci - do trzeciego roku życia, jest na przykład zakrywanie nosa i usta w czasie kaszlu czy kichania. A co mają zrobić opiekunki, gdy dziecko będzie się chciało przytulić? Boimy się konsekwencji. Śmiem twierdzić, że w wytycznych brakuje ręki praktyka – mówiła w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u.

Rozmówczyni Piotra Maślaka żaliła się, że na razie więcej jest pytań niż odpowiedzi. – Mamy wytyczną, żeby usunąć z sali zabawki, których nie da się skutecznie dezynfekować. Nie napisano nic o kredkach, puzzlach, książkach czy piaskownicy. Po szczegóły odsyła się nas do stacji sanitarno-epidemiologicznych, a oni też mają wiele pracy i ciężko się tam dodzwonić. To jest jedna wielka niewiadoma. Funkcjonowanie w takiej niepewności i lękach jest najtrudniejsze – przekonywała Tkaczyk-Ozimek.

Jej zdaniem termin otwarcia placówek tuż po majówce było szaleństwem. – Przecież trzeba było zakupić płyny dezynfekujące, dystrybutory, wszystko zamontować. Na to się czeka. W kilka dni naprawdę trudno się zorganizować – mówiła.  Podkreślała, że dyrektorzy przedszkoli i żłobków żyją w chaosie informacyjnym. – Z jednej strony rząd pozwala nam otwierać placówki, z drugiej wiemy jakie zdanie ma prezydent Warszawy. To też dezorientuje rodziców. Wobec tego chaosu zrobiliśmy wśród nich ankietę na temat otwarcia. Wyszło z niej, że lepiej poczekać do 18 maja – poinformowała. 

Kto otworzył żłobki i przedszkola?

Na odłożenie otwarcia miejskich żłobków i przedszkoli decyduje się większość samorządów.

O otwarciu miejskich żłobków i przedszkoli 6 maja zdecydowały m.in. władze Zielonej Góry. W woj. świętokrzyskim - według danych kuratorium oświaty (za PAP) - w środę otwartych zostanie 29 przedszkoli. W województwie podlaskim od środy będą czynne dwa przedszkola miejskie w Wysokiem Mazowieckiem. W Małopolsce przedszkola i żłobek zostaną otwarte 6 maja w gminie Wieprz w powiecie wadowickim. Gmina zadeklarowała to na swojej stronie internetowej. 

W Częstochowie, jak podał we wtorek miejscowy magistrat, zostanie w środę otwarta tylko część niepublicznych żłobków i przedszkoli. Publiczne nie zostaną tam jeszcze uruchomione - najpierw muszą spełnić wytyczne sanitarne. Również w Olsztynie zostanie otwartych kilka prywatnych placówek. Z warmińsko-mazurskich przedszkoli prowadzonych przez samorządy zostaną otwarte te w gminie Pasłęk.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM