Jak Polacy spędzą tegoroczne wakacje? Oblężenie przeżywają domy na uboczu, caravaning i czarter jachtów

W tym roku wiele osób spędzi wakacje zupełnie inaczej, niż planowało. Do skutku nie dojdą wyjazdy zagraniczne, więc wypoczynek Polacy zorganizują sobie w kraju. Przynajmniej niektórzy zatroszczą się przy tym o izolację od innych.
Zobacz wideo

Dane w internecie pokazują, że rekordowa liczba osób wybierze w tym roku domki letniskowe, z dala od dużych miast. Jednym z wybieranych rozwiązań jest wynajem domku na uboczu. Jak mówił w rozmowie z reporterem TOK FM Mateusz Goliat z serwisu Noclegowo.pl, w ciągu roku zainteresowanie takimi ofertami wzrosło aż pięciokrotnie. Nie jest to jednak jedyna zmiana, którą widać w trendach.

- Zazwyczaj było tak, że ludzie wyszukiwali konkretne miejsce. Teraz jest troszeczkę inaczej. Teraz ludzie szukają ogólnie regionów, najlepiej takich właśnie spokojnych, jak Bieszczady, Mazury, Kaszuby - wyjaśniał rozmówca Tomasza Setty. 

Domki letniskowe, na uboczu, w oddaleniu od sąsiadów

Podobne spostrzeżenia ma Aleksandra Klonowska-Szałek z serwisu Slowhop.com, na którym znaleźć można zarówno domy do wynajęcia, jak i pokoje np. w pensjonatach. Serwis stawia na klimatyczne miejsca z dala od zgiełku miast. - My widzieliśmy już dawno, że turystyka typu "slow" bardzo fajnie funkcjonuje. Natomiast to, co się stało po zluzowaniu obostrzeń, zaskoczyło nas. Bo rzeczywiście, rezerwacje ruszyły dokładnie w momencie ogłoszenia, że turystyka będzie w drugiej fazie odmrażania. Dokładnie w tym momencie. W tej chwili notujemy takie statystyki odwiedzin na stronie, jakich się nie spodziewaliśmy - podkreśla, dodając, że dziennie ich serwis odwiedza nawet 40 tysięcy osób. - Rezerwacje płyną - cieszy się. 

Jak zaznacza, choć portal powstał w założeniu, że turystyka typu "slow" będzie uprawiana głównie przez mieszkańców dużych miast, obecnie odnosi wrażenie, że zdecydowanie zwiększyła się liczba osób nią zainteresowanych. - Ludzie zaczynają utożsamiać agroturystykę czy wyjazdy na wieś z możliwością złapania trochę zdrowia, ale w takim społecznym dystansie - tłumaczy.  

Dlatego, jak mówi, jako pierwsze "schodzą" domy na wynajem stojące samodzielnie gdzieś na wsi, przeważnie bez sąsiadów. Numerem "dwa" są natomiast pensjonaty stworzone na zasadzie "kameralnej" agroturystyki. - Powoli ludzie się przekonują, że mogą też tam jechać, że będzie tam bezpiecznie. Gospodarze piszą, że na początku ludzie przyjeżdżają do nich z tego miasta trochę wystraszeni, a potem, po paru godzinach, już jest luz i po prostu opalają się, chodzą po lasach, jedzą, piją i jest troszeczkę tak, jak dawniej. Wydaje mi się, że goście chyba znajdują tam po prostu dawną normalność - komentuje Klonowska-Szałek oraz dodaje, że połowa gospodarzy już nie ma wolnych miejsc na wakacje. - A mamy dopiero połowę maja. Tak jeszcze nigdy nie było.

Według badań, które twórcy portalu przeprowadzili wśród jego użytkowników, o 47 proc. więcej osób niż w zeszłym roku wybierze w tym sezonie wypoczynek w odosobnionym domku na wsi. 32 proc. więcej użytkowników ma natomiast zamiar skorzystać z usług "kameralnych" gospodarstw agroturystycznych. W tym roku czterokrotnie spadła też liczba osób, które zadeklarowały, że urlop spędzą na wakacjach all inclusive za granicą.

Kwaterodawcy nie przyjmą tak wielu osób, jak wcześniej

Według prezesa Polskiej Federacji Turystyki Wiejskiej "Gospodarstwa Gościnne" typowa agroturystyka znalazła się jednak w fazie pewnego zawieszenia. - Myśleliśmy, że zaraz po otwarciu możliwości przyjmowania gości wszyscy rzucą się na wieś, bo będą chcieli odtajać od tego siedzenia w blokach. Ale jak widać, samo uwolnienie ludzi z domów dało sporo, bo mogli pójść na spacer, pojechać na wycieczkę na rowerach - wymienia Wiesław Czerniec oraz dodaje: - Dzisiaj chyba ludzie nie mają jeszcze do końca zaufania do obiektów agroturystycznych. A my też otrzymaliśmy wytyczne, które musimy spełnić i spełniamy. Ale o tym trzeba turystów poinformować.

Jak zaznacza, sam - w sprawie domu na wynajem, który oferuje - otrzymuje na razie jedynie pojedyncze zapytania.

Prognozuje jednak, że zainteresowanie agroturystyką wkrótce się zwiększy, choć - jak podkreśla - kwaterodawcy na pewno nie przyjmą tak wielu osób, jak kiedyś. - Bo jak ktoś ma na piętrze cztery pokoje, to przyjmie ludzi do jednego. Albo wynajmie dla jednej rodziny całe piętro. To pewnie będzie pewien problem, cenowy także - ocenia i zaznacza, że jego zdaniem nie należy się spodziewać w tym sezonie szczególnych zniżek. - Koszty wynikające z rozporządzeń, z wymagań GIS-owskich spowodują wyższe koszty prowadzenia działalności - przewiduje.

Jego zdaniem widoczna będzie także pewna zmiana preferencji turystów. - Bo o ile dotychczas wiele osób odpoczywało w skupiskach, np. nad morzem, czy w górach to dzisiaj być może będą doceniane bardziej te obszary mniej popularne, oferujące przestrzeń w postaci tras rowerowych, szlaków pieszych. Ale także w atrakcje na terenach wiejskich, takie jak parki labiryntów, miniskanseny czy zagrody edukacyjne. Bo dzisiaj - nie ukrywajmy - sam nocleg nie wystarczy. Więc trzeba jak najszybciej uwolnić tego typu atrakcje, by turysta chciał do danego regionu przyjechać - podkreśla Czerniec, wskazując, że w sprawie "odmrożenia" tego typu atrakcji turystycznych wysłał już pismo do departamentu turystyki Ministerstwa Rozwoju.

Oblężenie caravaningu?

Według wspomnianego badania, przeprowadzonego wśród użytkowników slowhop.com, wraz z pandemią pojawiła się szansa zaistnienia na większą skalę nowego segmentu w turystyce: caravaningu. Chęć skorzystania z tej formy spędzenia wakacji zadeklarowało o 105 proc. osób więcej niż rok wcześniej.
- Można się zatrzymać gdziekolwiek i być na własnej przestrzeni. Tutaj jest ogromny wzrost zainteresowania. I to się u nas też bardzo rezerwuje, a wcześniej tak nie było - komentuje Aleksandra Klonowska-Szałek.

Potwierdza to także Joanna Woźnica z Polskiej Grupy Caravaningowej. - Zainteresowanie takimi wakacjami jest coraz większe. Wzrosło także pod tym kątem o połowę zainteresowanie rezerwacjami miejsc na polach kempingowych - podkreśla oraz dodaje, że najlepsze parcele - te z najładniejszymi widokami - w maju tak naprawdę nigdy nie cieszyły się, aż taką popularnością, jak teraz. - Obecnie i wypożyczalnie, i pola kempingowe zgłaszają nam, że sezon rozpoczął się ok. 1,5 miesiąca szybciej. Osoby, które zdają sobie sprawę z tego, że rezerwację trzeba robić szybko, już o to zadbały. Salony sprzedaży nigdy nie przeżywały takiego zainteresowania caravaningiem jak obecnie. Wielu dilerów musiało zwiększyć zamówienia, aby móc mu sprostać - zaznacza.

Sytuację wyjaśnia Monika Jeka z kempingu Alexa w nadmorskim Chłapowie. - Skutek pandemii jest taki, że coraz więcej gości, którzy zazwyczaj jeździli na południe Europy, teraz chcą spędzić wakacje w Polsce. Odbieramy mnóstwo telefonów, że "a trzymamy swoją przyczepę w Chorwacji, wzięlibyśmy drugą i przyjechalibyśmy do was". Tak, jak jechali na kemping do Chorwacji i tam spędzali miesiąc, tak teraz te wszystkie osoby spędzą wakacje w Polsce. Więc wzrost zainteresowania kempingami wzrósł głównie dlatego, że osoby jeżdżące na południe po prostu tam nie pojadą - uważa. 

Jeka zauważa także zainteresowanie caravaningiem wśród osób zupełnie "nowych" w tej dziedzinie. - W tym roku mieliśmy kilka osób zupełnie świeżych. Pojawiają się też telefony z pytaniami, jak to w ogóle wygląda. Jakby badają teren, nie robiąc jeszcze rezerwacji - mówi, zaznaczając jednak, że wzrost zainteresowania wśród osób nowych w jej ocenie nie jest jeszcze "jakiś spektakularny". Zwraca także uwagę na specyficzne podejście do caravaningu wielu niezwiązanych z nim do tej pory osób. - Dla nich to taka bardzo spontaniczna forma wypoczynku. W związku z tym te osoby świeżo zainteresowane się pojawią, tylko podchodzą do tego w taki sposób, że nie rezerwują, "jak nie tu, to tam". One będą się pojawiały już w sezonie wysokim na bieżąco - przewiduje. Może je jednak spotkać przykre rozczarowanie. - My przyjmiemy w tym roku mniejszą liczbę gości z uwagi na pandemię. A to spowoduje, że z automatu bardzo duża liczba gości się w tym roku na kemping nie dostanie. Osoby, które przyjadą spontanicznie, niestety mogą nie znaleźć dla siebie miejsca - dodaje. 

Nieco inne spostrzeżenia ma Magdalena Arcimowicz z drugiego końca Polski, z kempingu Camp 66 koło Karpacza, choć i ona wskazuje na zainteresowanie caravaningiem osób "nowych". - W środku tygodnia obecnie przyjeżdża do nas mniej osób niż w zeszłym roku, a w weekendy jest prawie tyle samo. Wiele osób przekłada też rezerwacje na "po pandemii" - przytacza oraz dodaje, że na razie zainteresowanie pobytem na kempingu trudno jej określić. - To jest takie falowe. Mam wrażenie, że to dużo zależy od tego, jakie są komunikaty wydawane gdzieś w telewizji i to zainteresowanie słabnie i rośnie co chwila. Na pewno rośnie w tym względzie, że pojawiają się nowe osoby, które np. planują kupić kampera albo przyczepę kempingową. Mam wrażenie, że to w tym kierunku się coś ruszyło - ocenia.  Ale jak przyznaje, po samych rezerwacjach jeszcze tego nie widać. Arcimowicz wskazuje także na pojawiające się co rusz pytania, które otrzymuje. - Zadają je ludzie, którzy nigdy nie byli na kempingu. Dzwonią, żeby się zapytać, np. o to gdzie będą stali jeśli przyjadą. Takich telefonów jest zdecydowanie więcej niż w latach ubiegłych - podkreśla oraz zaznacza, że najwięcej otrzymała ich zaraz po "odmrożeniu" obiektów noclegowych. 

Według Piotra Kordana z CargoGroup, która głównie sprzedaje przyczepy kempingowe oraz wynajmuje i sprzedaje kampery, choć ten rok i tak dobrze zapowiadał się pod kątem sprzedaży samochodów kempingowych, obecnie obserwować można duży wzrost zainteresowania taką formą wakacji. - Przyszła fala po zluzowaniu pierwszych obostrzeń. Dużo ludzi pisze, dzwoni. Poczta zawiesiła nam się na dwa dni, przyszło prawie 100 zapytań. Sprzedaż eksplodowała w ciągu ostatnich 10 dni. Są tacy państwo na przykład, którzy napisali, że nigdy w życiu nie byli nigdzie kamperem, ale teraz nie mają wyboru. To pewnie świadczy o tym, że wiele osób wcześniej nie rozważało takich wakacji, a teraz je w ten sposób spędzi - stwierdza. 

Według Piotra Kordana z CarGO! Rent a Camp, firmy która jest dilerem samochodów i przyczep kempingowych, a także prowadzi wynajem takich pojazdów, ostatni kwartał 2019 roku oraz początek 2020 zapowiadały dobry rok. Natomiast w momencie pojawienia się epidemii zainteresowanie właściwie zniknęło. Sytuację zmieniły dopiero pierwsze komunikaty o luzowaniu obostrzeń. Wówczas pojawiło się olbrzymie zainteresowanie zarówno wynajmem, jak i kupnem pojazdów kempingowych. - Obecnie obserwować można duży wzrost zainteresowania taką formą wakacji. Fala zapytań przyszła zaraz po zluzowaniu pierwszych obostrzeń. Dużo ludzi pisze, dzwoni. W ciągu dwóch dni  przyszło prawie 100 zapytań o wynajem. Z kolei sprzedaż eksplodowała w ciągu ostatnich 10 dni.  Niektórzy klienci otwarcie przyznają, że nigdy w życiu nie byli nigdzie kamperem, ale teraz nie mają wyboru. To pewnie świadczy o tym, że wiele osób wcześniej nie rozważało takich wakacji, a teraz je w ten sposób spędzi - stwierdza.

To, co wyróżnia ten rok to jego zdaniem także wielomiesięczne wynajmy samochodów i przyczep kempingowych. - Z rozmów z niektórymi naszymi klientami wynika, że będą z nich w tym czasie korzystać różne osoby z rodziny. Trzy tygodnie będzie jeździło nim jedno pokolenie, dwa tygodnie drugie i tak się chcą powymieniać - opowiada.

Caravaningu postanowili w tym roku spróbować po raz pierwszy też twórcy bloga "Ona i on w podróży".
- Mieliśmy tuż przed zamknięciem granic wyjechać za granicę, nie udało się, a bardzo już potrzebowaliśmy wakacji. Szukanie miejsca, gdzie będziemy mogli być odizolowani od innych, też miało swój wpływ na wybór właśnie kampera. Bo wiadomo, jak się wypożycza taki samochód, to ma się swój własny dom na kółkach i możemy się ulokować gdziekolwiek bez ludzi - opowiada Aleksandra Stępień. I choć razem z partnerem rozglądają się już za kolejnymi możliwościami wypożyczenia takiego samochodu, to przyznaje, że taka forma podróżowania ma też pewną wadę. - Jedynym minusem jest to, że trzeba mieć całkiem sporo pieniędzy na kaucję, bo jest ona dość wysoka. Trzeba na nią przeznaczyć około czterech tysięcy złotych - wyjaśnia.  

"Kwarantanna" na jeziorze. "Telefony się urywają"

Z powodu pandemii widać także zdecydowanie większe niż zazwyczaj zainteresowanie czarterem jachtów na Mazurach. - Ożywienie zaczęło się tak naprawdę po świętach wielkanocnych, natomiast od długiego weekendu majowego telefony się praktycznie urywają - podkreśla Paweł Szarpak z serwisu zajmującego się czarterem żaglówek zegluj.pl.

Jego zdaniem koniec maja może być "ostatnim dzwonkiem", by znaleźć jeszcze wolną łódkę na wakacje. To jednak nie tylko kwestia koronawirusa. Bo jak mówi, Polacy z roku na rok coraz wcześniej rezerwują jachty. - W tym roku tak naprawdę sezon rezerwacji zaczął się już jesienią i też sporo rezerwacji było jeszcze przed pandemią. Natomiast pandemia troszeczkę przytrzymała i w tej chwili ludzie już wprost mówią, że raczej nigdzie się nie wybiorą za granicę, więc chcieliby się zrelaksować w ten sposób, zapomnieć o tym wszystkim. W sumie jest to też dosyć bezpieczny sposób spędzenia czasu, bo jeżeli człowiek jest na środku jeziora, to raczej jest jak gdyby w kwarantannie. Widzę też, że dosyć powszechne staje się ozonowanie jachtów. Coraz więcej armatorów ma taką usługę w swojej ofercie - zaznacza. 

Jak dodaje, widoczne jest jednak zdecydowanie większe ożywienie niż we wcześniejszych latach. - Przez ostatnie dziesięć dni odbieram dwa-trzy razy więcej telefonów z pytaniami o możliwość rezerwacji niż zwykle - dodaje na potwierdzenie Szarpak.

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (31)
Wakacje. Jak Polacy spędzą tegoroczne wakacje? Oblężenie przeżywają domy na uboczu, caravaning i czarter jachtów
Zaloguj się
  • fruqo3

    Oceniono 14 razy 10

    No to o wakacjach na wodzie można zapomnieć.
    Banda narąbanych dzikusów łajbami bez patentów będzie siała pogrom na jeziorach.

  • janadamf

    Oceniono 13 razy 5

    A jak z rezerwacjami miejsc w szpitalach. Glupota nie ma granic zwlaszcza w kraju z jedna z 4 najgorszych sytuacji w Europie. Kwatery w dalszym ciagu wolne na cmentarzach. Nic dziwnego, ze PiS jest przy korycie.

  • magickiller

    Oceniono 7 razy 3

    Ten koronawirus to istne błogosławieństwo. Z tego co czytam, to ceny nieruchomości nie spadną, a prawdopodobnie wzrosną. W pensjonatach i hotelach nie ma już miejsc na wakacje. PKB mimo wszystko rośnie! To są istne cuda, to wszystko się dzieje pomimo upadku tysięcy małych firm, wzrostu bezrobocia i spadku zarobków Polaków. Polska zakrzywia prawa ekonomii, czekam aż zakrzywi czasoprzestrzeń.

  • element_antykapitalistyczny

    Oceniono 5 razy 3

    czyli nadal aż połowa gospodarzy nie ma klientów...

  • nie_z_rzeczownikami

    Oceniono 4 razy 2

    To niepojęte jak pewne gremia (od polityków począwszy po grupy lobbujące) usiłują wmówić mam gdzie będziemy spędzać wakacje.

  • hana_gd

    Oceniono 3 razy 1

    A ja słyszałam jeszcze tydzień temu że na Mazurach TRAGEDIA. I rzędy jachtów stoją i czekają. W weekendy zero ludzi - nawet z Warszawki.

  • pminko

    Oceniono 1 raz 1

    reklama pośredników

  • jacutin

    0

    Użyją na tych wakacjach pod strzechą jak pies w studni

  • wilchelmik

    0

    'ciągu roku zainteresowanie takimi ofertami wzrosło aż pięciokrotnie."

    W ciągu roku.
    Czyli wirus nie ma tu nic do rzeczy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX