"Bracia Sekielscy budzą nas z letargu". Ojciec Dawidowski o najsmutniejszych momentach "Zabawy w chowanego"

- Kościół jest powołany do tego, aby być głosem sumienia w świecie. I jeżeli tym głosem sumienia w świecie nie jest, to Bóg posługuje się innymi głosami, które są głosem sumienia i w tym wypadku budzą nas z letargu bracia Sekielscy - mówił w TOK FM ojciec Wiesław Dawidowski, prowincjał zakonu Augustianów, który komentował film "Zabawa w chowanego".
Zobacz wideo

W sobotę ukazał się nowy film braci Sekielskich "Zabawa w chowanego". Dokument opowiada o problemie molestowania seksualnego dzieci przez duchownych i przede wszystkim - tuszowania tego procederu przez kościelnych hierarchów. Jednym z głównych "bohaterów" filmu jest biskup diecezji kaliskiej - Edward Janiak. 

Prowadzący Sobotni Magazyn w TOK FM Tomasz Stawiszyński przyznał, że filmem "jest wstrząśnięty, ale nie jest zaskoczony". Podkreślał bowiem, że obraz Sekielskich pokazuje to, co wynikało z różnych innych filmów i publikacji opowiadających o problemie pedofilii w kościele - także za granicą. Najgorsze, zdaniem dziennikarza, jest to, że w Polsce owy proces tuszowania takich czynów przybrał tak systemowy charakter. - Tu mamy pewien naturalny środek polegający na tym, że jak gdzieś są zgłoszenia dotyczące tego, że ksiądz dokonuje takich czynów, to ani się go nie wyrzuca, ani nie powiadamia organów ścigania, choć jest to ścigane prawem karnym przestępstwo, tylko się go przenosi w kolejne miejsce. To jest najbardziej niezrozumiałe - skomentował Stawiszyński.

"Zabawa w chowanego". Najsmutniejsze momenty

Ojciec Wiesław Dawidowski, prowincjał zakonu Augustianów, który był gościem Sobotniego Magazynu przyznał, że dla niego najsmutniejsze w filmie były dwa momenty. Pierwszy to scena, w której jedna z sióstr urszulanek nie potrafi poradzić sobie z wiedzą, jaką posiada. Płacze, co jest - zdaniem duchownego - obrazem bezsilności i bezradności.  

- A drugi obraz bardzo smutny i niestety przemawiający na niekorzyść osoby duchownej, w tym wypadku księdza biskupa, to moment obcesowego potraktowania rodziców tych chłopców, już teraz dorosłych mężczyzn [którzy byli molestowani przez duchownego - red.] - mówił dalej gość TOK FM. - W takich sytuacjach myślę sobie, że to jest wynik braku takiej podstawowej kindersztuby duszpasterskiej albo braku wyobraźni, albo jakiegoś załamania nerwowego i wreszcie na końcu - wynik takiego złego stosowania pewnych norm prawnych, do których my - księża - się przyzwyczailiśmy, że być może wolno nam więcej. Otóż nie wolno - podsumował o. Dawidowski.

"Bracia Sekielscy budzą nas z letargu"

Gość TOK FM odniósł się też do samej działalności braci Sekielskich. Zauważył, że zarówno przed pierwszym filmem "Tylko nie mów nikomu", jak i teraz często zarzucano im, że celowo obnażają problemy Kościoła, by siać niepokój, zwłaszcza przed wyborami. - Kościół jest powołany do tego, aby być głosem sumienia w świecie. I jeżeli tym głosem sumienia w świecie nie jest, to Bóg posługuje się innymi głosami, które są głosem sumienia i w tym wypadku budzą nas z letargu bracia Sekielscy - stwierdził duchowny.

Film "Zabawa w chowanego" szybko spotkał się z reakcję Episkopatu. Niedługo po jego premierze abp Wojciech Polak - Delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży - wydał oświadczenie, w którym zapowiedział, że zwróci się do Stolicy Apostolskiej z wnioskiem o wszczęcie postępowania dotyczącego zaniechania wymaganego prawem działania.

Premiera filmu "Zabawa w chowanego" początkowo była planowana na 28 marca. Bracia Sekielscy ze względu na szalejącą w kraju epidemię koronawirusa zdecydowali się przełożyć ją na inny termin. Pieniądze na realizację dokumentu dziennikarze zebrali za pomocą publicznej zbiórki, podobnie jak w przypadku ich pierwszego filmu o pedofilii w Kościele "Tylko nie mów nikomu".

Tomasz Stawiszyński rozmawiał z o. Dawidowskim także o przyszłości polskiego Kościoła. Całej rozmowy możesz odsłuchać w Aplikacji TOK FM!

DOSTĘP PREMIUM