"Zabawa w chowanego" to film homofobiczny? Sekielski: To niesprawiedliwe i krzywdzące

Mówienie, że film jest homofobiczny czy że my jesteśmy homofobami, to olbrzymie nadużycie. Nie zrobiliśmy filmu o tym, że homoseksualiści krzywdzą dzieci. Zarówno heteroseksualni, jak i homoseksualni księża do spółki biorą udział w zmowie milczenia - mówił w TOK FM Tomasz Sekielski.

W sobotę ukazał się nowy film braci Sekielskich "Zabawa w chowanego". Dokument opowiada o problemie molestowania seksualnego dzieci przez duchownych i przede wszystkim - tuszowania tego procederu przez kościelnych hierarchów. Agata Kowalska, prowadząca "Analizy" w TOK FM, oceniła, że nowe dzieło Sekielskich - choć szalenie istotne w kwestii demaskowania pedofilii wśród kleru - ma jednak homofobiczny wydźwięk. - Nie można łączyć orientacji seksualnej z zaburzeniami. Nagle w filmie pojawiają się prawicowi publicyści i ksiądz, którzy swobodnie żonglują określeniami "homolobby", "lawendowa mafia" czy "siejące spustoszenie środowisko homoseksualne". To jest bardzo krzywdzące połączenie dla tych z nas, którzy na co dzień spotykają się z określeniami, np. "tęczowa zaraza". Pogłębia to nienawiść i homofobię, a nie odnosi się do tematu filmu - powiedziała Kowalska.

Tomasz Sekielski, jeden z twórców filmu, odpierał te zarzuty. - Uważam, że takie stawianie sprawy jest niesprawiedliwe i krzywdzące. Mówienie, że film jest homofobiczny czy że my jesteśmy homofobami, to olbrzymie nadużycie. Jest mi niezmiernie przykro, gdy słyszę coś takiego - stwierdził Sekielski i dodał, że czuje się w tej chwili "publicznie wybatożony i napiętnowany". Wyjaśniał, że w filmie "Zabawa w chowanego" nikt nie stawia znaku równości między homoseksualizmem a pedofilią. - O "lawendowej mafii", takiej nieformalnej strukturze w instytucji Kościoła, Frederic Martel napisał książkę "Sodoma" - podkreślał Sekielski. 

Kowalska odpowiedziała, że w filmie padają takie określenia, ale nikt nie stara się ich komentować, nadać im kontekstu. - Wspominamy o tym, ponieważ częścią tej zmowy milczenia jest także istnienie takiej nieformalnej struktury. Ludzi, którzy mają tajemnice, którzy być może są szantażowani - mówił Sekielski. Zdaniem prowadzącej takie określenia są bardzo krzywdzące, a nie mają nic wspólnego z opowiadaną historią. - Przemoc wobec dzieci nie ma nic wspólnego z orientacją. To, że ksiądz molestuje chłopca, a nie dziewczynkę, nie świadczy o jego orientacji seksualnej - przekonywała Kowalska.

- Czy w tym filmie jest powiedziane, że ktokolwiek krzywdzi kogokolwiek ze względu na orientację seksualną? Nie. Jest mówienie o zmowie milczenia, której elementem jest także funkcjonowanie homolobby - odpierał zarzuty Sekielski i apelował, aby nie wmawiać mu, że zrobił film o tym, że "homoseksualiści krzywdzą dzieci". - Zarówno heteroseksualni, jak i homoseksualni księża do spółki biorą udział w zmowie milczenia - dodawał.

Sekielski podkreślał jednak również, że "istnieje nieformalna grupa w Kościele, która ukrywa pewne rzeczy, bo łączy ich tajemnica związana z ich orientacją seksualną". - O tym pisze zdeklarowany gej Martel. Badał to zjawisko i opisywał te mechanizmy. Gwarantuję pani, że są w polskim Kościele miejsca, gdzie karierę robiło się i robi ze względu na orientacje seksualną. Są miejsca, gdzie dochodziło do przemocy seksualnej w seminariach - wyjaśniał Tomasz Sekielski.  

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM