Adam Michnik: W TVP jeszcze usłyszymy, że Rafał Trzaskowski miał dziadka w Wehrmachcie, a babcię w NKWD

- W telewizji publicznej jeszcze usłyszymy, że Rafał Trzaskowski miał dziadka w Wehrmachcie, a babcię w NKWD. Że czyścił buty Stalinowi - mówił w audycji "A teraz na poważnie" Adam Michnik, odnosząc się do publikacji TVP na temat kandydata KO na prezydenta i samych wyborów prezydenckich.
Zobacz wideo

- Nie ma takiego kłamstwa, oszczerstwa, łobuzerstwa, przed którym by się cofnęła telewizja zwana kurwizją - stwierdził redaktor naczelny "Gazety Wyborczej". Jak dodał, jego zdaniem Rafał Trzaskowski jeszcze nie raz i nie dwa będzie tematem materiałów przygotowywanych przez TVP. - W telewizji publicznej jeszcze usłyszymy, że Rafał Trzaskowski miał dziadka w Wehrmachcie, a babcię w NKWD. Że czyścił buty Stalinowi - stwierdził. Przyznał też, że to, co obserwuje w telewizji kierowanej przez Jacka Kurskiego, kojarzy mu się z atmosferą roku 1968. 

Dziś jednak sytuacja jest o tyle inna, że dostrzegalny i wyraźny jest opór społeczny, nie tylko zresztą w sprawie mediów. - Chylę czoła przed odważnymi prawnikami, którzy nie bacząc na ryzyko, odważnie upominają się o konstytucję, o prawa, o godność ludzką i o godność swojego zawodu. Każdy, kto ma publiczny autorytet od prawicy do lewicy, jednym głosem upomina się o obronę wartości demokratycznych - wskazywał w rozmowie z Mikołajem Lizutem. 

Podkreślał też, że jego zdaniem wybory prezydenckie, które wedle zapowiedzi mają się odbyć 28 czerwca, będą najważniejszym głosowaniem po 1989 roku. - Jeżeli im [PiS-owi] się uda posunąć na bocznicę antyeuropejską, skorumpowaną, skłamaną ten pociąg, który się nazywa Polska, będziemy mieli regres cywilizacyjny 50 lat do tyłu. Najbliższe jest to oczywiście modelu putinowskiego. Taki putinizm po polsku. To będzie putinizm, który będzie marzył o to, żeby być Chinami, bo tam nie trzeba dbać o żadne pozory. Kontrolujemy rynek, na którym wolno się naszym bogacić, a jednocześnie trzymamy społeczeństwo za mordę. To jest, w moim przekonaniu, marzenie Kaczyńskiego - stwierdził Adam Michnik. 

Odniósł się również do kwestii sytuacji w radiowej Trójce, z której w ciągu kilku dni odeszło wielu zasłużonych i kojarzonych z tą stacją dziennikarzy. Ma to związek z aferą z wykasowaniem ostatniego notowania Listy Przebojów, które wygrała piosenka Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój" poświęcona wizycie Jarosława Kaczyńskiego na cmentarzu 10 kwietnia, gdy nekropolia dla wszystkich innych była zamknięta. 

- Pomyślałem, że ci, którzy wykasowali piosenkę Kazika, to chyba jakaś piąta kolumna Biedronia. Żeby tak podłożyć świnię PiS-owi, musieli za to wziąć niezłą kasę - ironizował Michnik. Jak dodał, że nie sądzi, by reakcja kierownictwa stacji była podyktowana zaleceniami z Nowogrodzkiej. - Nie sądzę, żeby Jarosław Kaczyński był takim ekspertem od piosenki współczesnej. Wydaje mi się, że tam nie było żadnej instrukcji. To tchórzostwo tych z niższego szczebla tej drabiny, wyprzedzanie tego, co może pomyśleć ktoś na Nowogrodzkiej, czy Czabański [Krzysztof Czabański jest przewodniczącym Rady Mediów Narodowych - red.], czy Kurski. Nie wierzę, że Kaczyński wydał polecenie, by piosenkę zdjąć z listy przebojów. Chociaż niewątpliwie on ponosi odpowiedzialność za budowę atmosfery strachu - stwierdził redaktor naczelny "Gazety Wyborczej".

O szansach Rafała Trzaskowskiego, o Małgorzacie Kidawie-Błońskiej i jej rezygnacji z udziału w wyborach, a także o tym, jak rozliczać PiS - posłuchaj całej rozmowy Mikołaja Lizuta z Adamem Michnikiem:

DOSTĘP PREMIUM