Jak Polacy chronią zwierzęta? "Dla wielu ta wiedza jest mocno powierzchowna"

- Potrzebujemy nowej ustawy o ochronie zwierząt. Ta z roku 1997, która jeszcze w poprzednim wieku była pewną nowością w polskim prawie - po tylu latach jednak się mocno zdezaktualizowała - mówił w TOK FM dr Michał Rudy - prawnik z Uniwersytetu SWPS.
Zobacz wideo

22 maja obchodzony jest Dzień Praw Zwierząt. Data ta nawiązuje do uchwalenia przez Sejm ustawy o ochronie zwierząt. Stało się to właśnie 22 maja 1997 roku. Jej pierwszy artykuł podkreśla, że zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą, a człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.

Dr Michał Rudy, prawnik z Uniwersytetu SWPS zajmujący się tematyką praw zwierząt przyznał w TOK FM, że w tej sprawie potrzebujemy już jednak nowej ustawy. - Ta z roku 1997, która jeszcze w poprzednim wieku była pewną nowością w polskim prawie - po tylu latach jednak się mocno zdezaktualizowała - powiedział. - Bardzo dużo poprawek do niej wnoszono w różnych trybach i przez to jest też trudna do stosowania.. (...) Poszczególne przepisy są albo niejednoznaczne, albo wręcz sprzeczne ze sobą - dodał.

Dopytywany przez red. Piotra Maślaka, czy jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, jakie prawa przysługują zwierzętom - ekspert przyznał, że tak - ale tylko w pewnej części, która na przykład angażuje się w różnego rodzaju stowarzyszenia i interesuje tą tematyką. - Natomiast w dużej części społeczeństwa ta wiedza jest mocno w dalszym ciągu jednak powierzchowna - stwierdził. 

A na ile niepowierzchowna jest w organach ścigania? Dr Rudy przyznał, że to zależy od danej komendy policji czy danego prokuratora. Jak mówił, zdarzają się osoby, które są wykwalifikowane w tym zakresie (ścigania przestępstw czy wykroczeń przeciwko zwierzętom), ale na takim ogólnym poziomie - zdaniem eksperta - "jest tu jeszcze dużo do zrobienia".

Trudna sytuacja w stadninie w Janowie

Prowadzący audycję pytał swojego gościa także o sytuację w stadninie koni w Janowie. Kilka dni temu, po interwencji posłanek Koalicji Obywatelskiej, media obiegły zdjęcia wskazujące na bardzo zły stan zwierząt. Polityczki mówiły, że konie stoją w nieczystościach, a stan ich kopyt pozostawia wiele do życzenia. 

- Nie jest to niestety pierwsza taka sytuacja. Chyba z rok temu podobna sprawa była opisywana też w państwowym gospodarstwie hodującym bydło - mówił. - Tutaj chyba troszkę powinno się zmienić podejście samego ministra rolnictwa i rozwoju wsi do kwestii prawnej ochrony zwierząt - skomentował gość TOK FM. Przyznał, że gdyby był prokuratorem i otrzymałby skargę w tej sprawie - podjąłby stosowane działania.

23-latek wtargnął do wybiegu dla misiów

Na koniec red. Maślak pytał prawnika o incydent z czwartku, który miał miejsce w Warszawie. 23-letni mężczyzna będący pod wpływem alkoholu wszedł na wybieg dla niedźwiedzi (od strony al. Solidarności). Musiała interweniować policja i straż pożarna. "23-latek został przewieziony do szpitala na badania, gdzie okazało się, że ma jedynie kilka otarć naskórka, dlatego został przewieziony na komendę" - pisał portal tvnwarszawa.pl.

Nie była to pierwsza taka sytuacja. Już w przeszłości zdarzało się, że ktoś wtargnął na wybieg, który jest łatwo dostępny. Dr Rudy zdziwił się, że niedźwiedzie wciąż znajdują się w tym miejscu. - Wydawało mi się, że to zostało zlikwidowane i niedźwiedzie nie są tam przetrzymywane - powiedział. - Już z 10 lat temu się mówiło, że to miejsce jest niedostosowane do dzikich zwierząt i bardzo niebezpieczne ze względu na popisy niektórych członków społeczeństwa - stwierdził.

 Całej rozmowy z prawnikiem możesz posłuchać w aplikacji TOK FM!

DOSTĘP PREMIUM