Adwokat w sądzie bez telefonu, za to z kijem od szczotki? "2 metry odstępu od klienta? A jak mamy z nim rozmawiać?"

Chodzi m.in. o obowiązek przebywania w maseczkach czy przyłbicach na sali sądowej, zakaz wnoszenia na rozprawę telefonów komórkowych, na których można byłoby przenieść koronawirusa czy wyłączanie klimatyzacji. Do tego pojawiają się też propozycje, by sądy - tak jak prokuratura - pracowały na dwie zmiany.

Adwokaci krytykują wytyczne sanepidu i Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczące odmrażania sądów po pandemii. "Nieprzemyślane"

W przywracania działalności sądów z zachowaniem rygorów sanitarnych zarządzono, że sale rozpraw powinny być wietrzone jak najczęściej, najlepiej co godzinę. Nie ma za to mowy o włączaniu klimatyzacji, co może być problemem, bo część sal w sądach w ogóle nie ma okien. Sale - w założeniu - mają być również dezynfekowane: nie tylko pomiędzy poszczególnymi procesami, ale i po zeznaniach konkretnych świadków.

- Rozprawy są wyznaczane na konkretne godziny. Te obostrzenia spowodują, że wszystko będzie się przesuwać w czasie. Kolejne rozprawy będą się zaczynać później. Co to oznacza? Spiętrzenie liczby ludzi na sądowych korytarzach - mówią adwokaci, z którymi rozmawiamy. Rozumieją potrzebę działań prewencyjnych, ale - jak mówią - wszystko musi się odbywać "z głową".

Zastrzeżeń jest więcej - mówią o nich w rozmowie z nami adwokaci Magdalena Matusiak-Frącczak, Ewa Stępniak i Konrad Pogoda. Ich opinii można posłuchać w naszym podcaście:

Z klientem za pośrednictwem kija od szczotki

Mecenas Konrad Pogoda zwraca uwagę, że - zgodnie z wytycznymi - w sprawach karnych obrońca nie powinien siedzieć bliżej niż 2 metry od swojego klienta. - Przepisy gwarantują oskarżonemu możliwość stałego kontaktu i rozmowy ze swoim obrońcą. Nie wiem, jak mamy to robić - mówi adwokat.

Mecenas Ewa Stępniak żartuje, że może się okazać, że jedyną formą komunikacji z klientem będą "karteczki", jak w szkole. - Na jakimś kiju od szczotki będziemy przez te dwa metry podawać na kartce pytania do klienta, on nam będzie odpisywał i na tym kiju będzie nam taką kartkę podawał. Ja sobie tego nie wyobrażam - mówi pani mecenas.

Prawnicy zwracają też uwagę na to, o czym wcześniej mówili nam również sędziowie - na rozprawy, w trakcie których non stop trzeba być w maseczce. - Przecież są procesy, które trwają kilka godzin. Tak nie da się wytrzymać. Ja jestem w stanie wytrzymać w mojej masce antysmogowej maksymalnie dwie godziny - mówi Ewa Stępniak. Ma profesjonalną maskę, z filtrem. Jak mówi, teoretycznie adwokat będzie mógł poprosić sąd o zdjęcie maski czy przyłbicy. - Ale który sędzia się na to zgodzi? Przecież sędziowie wiedzą, że pełnomocnicy jeżdżą po różnych sądach, spotykają się z różnymi osobami, może ktoś jest zakażony. Myślę, że sąd może mieć obawy - mówi pani mecenas. - A w maseczkach nawet na świeżym powietrzu ciężko się oddycha. Co z rękawiczkami? Nie wyobrażam sobie siedzenia w nich przez jedną czy drugą rozprawę. Przecież w salach będzie gorąco - mówi inny z adwokatów.

Telefon tylko w szatni

Sprzeciw dużej grupy pełnomocników budzi też pomysł, by telefony komórkowe zostawiać w szatni. Nie można będzie z nimi wejść na salę rozpraw czy przemieszczać się po sądzie - z obawy o to, że na takim telefonie można przenieść koronawirusa. - Kwestia tego obowiązku bulwersuje mnie najbardziej. Mowy nie ma, abym się do tego obowiązku dostosowała - mówi mecenas Magdalena Matusiak-Frącczak z Łodzi. Jak tłumaczy, telefon to jej narzędzie pracy - gdy jest w sądzie, w ten sposób kontaktuje się z klientami czy z kancelarią. Poza tym, jak dodaje, adwokata chroni tajemnica adwokacka, a w telefonie mogą być informacje taką tajemnicą objęte. - Nie zrezygnuję z telefonu tylko dlatego, że jakiś urzędnik ma swoje widzimisię i z jakiegoś sobie tylko znanego powodu uważa, że telefon ma coś wspólnego z rozprzestrzenianiem się epidemii - dodaje adwokatka.

- Komórka służy mi także do zrobienia zdjęć aktom sprawy, którą prowadzę. I teraz nie będę mógł tego zrobić? To teraz mam akta przeglądać wyłącznie na miejscu, w sądzie? I to nie będzie większym ryzykiem? - pyta Konrad Pogoda.

Sąd na dwie zmiany

Adwokaci komentują też pomysł, by sądy pracowały na dwie zmiany. Tu na razie nie ma odgórnych wytycznych, ale nie jest tajemnicą, że część sądów rozważa taką możliwość. 

Przeciwko takiemu pomysłowi opowiedziała się już Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa i Prokuratury. Związek negatywnie ocenił pomysł bezwzględnego wprowadzenia dwuzmianowego trybu pracy, tj. I zmiana od 7.00 do 13.00, II zmiana od 14.00 do 20.00 (jak to już wprowadzono wcześniej w prokuraturze). 

Zdaniem adwokatów wprowadzenie dwuzmianowości spowoduje, że będą w sądzie non stop, od rana do wieczora. - W Lublinie coś podobnego już było, lata temu. I zdarzało się, że miałam rozprawę o ósmej rano, a potem wieczorem. I wychodziłam z sądu przed godziną 22. Nie chcę tego ponownie - mówi mecenas Ewa Stępniak. Jak dodaje, trzeba mieć czas na spotkania z klientami w kancelarii, na odwiedzanie ich w aresztach czy zakładach karnych, na pisanie pism procesowych. - Już nie mówiąc o życiu prywatnym - mówią nasi rozmówcy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Epidemia koronawirusa a odmrażanie sądów. Dwie zmiany, zero klimatyzacji i brak komórek
Zaloguj się
  • xt-s

    Oceniono 1 raz -1

    Oj, adwokat nie rozumie ani trochę, że nowa rzeczywistość stwarza nowe wyzwania edukacyjne. Niech on i jego klienci ucz a się języka migowego, a nie coś tam o telefonach albo smiertelnie bliskim zbliżaniu twarzy do ucha. Szeptać mu się zachciewa! Przecież koronawirus jest ważniejszy, niż jakaś tam tajemnica adwokacka i poufność. W końcu to nie min.Szumowski będzie oglądał nagrania z sądowej kary z jego rozmowy na migi z klientem. Zresztą ponoć (nie wiem, czy to nie mit...) grypsera ma swoją wersję migową.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX