PiS chce utrudnić dostęp do legalnej aborcji. Wiceminister zdrowia ma "dobrą radę" dla pacjentek

- Może się zdarzyć tak, że wszyscy lekarze w szpitalu odmówią aborcji i kobieta zostanie pozostawiona sama sobie. A prawo do świadczenia jej się należy - mówiła w TOK FM mec. Katarzyna Przyborowska.
Zobacz wideo

W Sejmie trwają prace nad nowelą ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. We wtorek sejmowa komisja zdrowia pozytywnie zarekomendowała projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Do projektu przyjęto m.in. poprawkę znoszącą obowiązek wskazywania przez lekarza, w przypadku powołania się na klauzulę sumienia i odmowy wykonania świadczenia, innego lekarza lub podmiotu, który je zrealizuje. Sprawozdawcą projektu jest poseł PiS Bolesław Piecha, lekarz, ginekolog. Posłowie opozycji są oburzeni i zapowiadają złożenie poprawki, która odkręci te zmiany. Swojego niezadowolenia nie kryją też organizacje kobiece.

Jak wyjaśniała w TOK FM mec. Katarzyna Przyborowska z kancelarii Lege Artis, takie zmiany to wyraźny "krok wstecz". – A było kilka wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, z których wynikało, że procedura w takich kwestiach musi być jasna i przejrzysta. Polska się do tego nie stosuje. Przy wykreśleniu tych zapisów może zdarzyć się tak, że w danym szpitalu wszyscy lekarze odmówią pacjentce wykonania legalnej aborcji. I taka kobieta zostaje pozostawiona sama sobie. A przecież to jest świadczenie, do którego w myśl ustawy ma prawo – mówiła Przyborowska.

Przypomnijmy, w Polsce legalnie aborcji dokonać w trzech przypadkach: gdy ciąża pochodzi z gwałtu, gdy zagraża życiu lub zdrowiu kobiety lub gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

O te zmiany był pytany również w środę wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. - Według mojej wiedzy, taką informację o procedurze aborcji można uzyskać w wielu źródłach. Na przykład w internecie. Są też organizacje, które stawiają sobie za cel informowanie o tym. Jestem przekonany, że jeśli komuś zależy na uzyskaniu takich informacji, to nie będzie miał problemu, żeby je znaleźć – oświadczył wiceminister.

Z kolei mecenas Przyborowska przekonywała, że już teraz pacjentki mają spore problemy z uzyskaniem informacji o tym, gdzie mogą legalnie poddać się aborcji. – To zatrważające, w jak prosty sposób kobiety są manipulowane przez lekarzy, tylko po to, żeby minął określany czas na legalną aborcję. Ten 24. tydzień ciąży, żeby mogli umyć ręce. Lekarze nie mają zielonego pojęcia, jak się zachować wobec pacjentki, której badanie prenatalne wskazuje np. śmiertelną wadę płodu. W tym momencie lekarze panikują, nie wiedzą co zrobić, informują lub nie, że jest taka sytuacja, że trzeba zrobić kolejne badanie, porozmawiać z psychologiem czy, że musi zebrać się konsylium lekarskie, które może podjąć decyzję o przerwaniu ciąży. Tymczasem przepisy w tej sprawie są jasne i należy je stosować – podkreślała adwokatka.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM