"Obecny model pomocy potrzebującym jest sprzeczny z prawami człowieka i odbiera wolność. Ale też zwyczajnie zagraża życiu"

Zdaniem Mateusza Różańskiego z portalu Niepelnosprawni.pl, model opieki nad seniorami i osobami z niepełnosprawnościami, polegający na umieszczeniu ich w wielkich domach pomocy, społecznej zupełnie nie się nie sprawdził. Koronawirus pokazał, że to "zwyczajnie zagraża życiu" osobom wymagającym wsparcia.
Zobacz wideo

Na początku epidemii koronawirusa w Polsce to domy pomocy społecznej często stawały się ogniskami zachorowań. Nieraz oglądaliśmy sceny nagłych ewakuacji osób przebywających w takich DPS-ach albo dramatyczne apele o wsparcie. Pacjenci zarażali się w zastraszającym tempie, brakowało maseczek, fartuchów i przede wszystkim rąk do pracy. Taka sytuacja, jak wspomniał prowadzący "Połączenie" Jakub Janiszewski, miała miejsce nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.

- Niestety okazało się, że model zapewnienia wsparcia osobom, które go wymagają - zarówno seniorom, jak i osobom z różnymi niepełnosprawnościami - nie sprawdził się - potwierdził Mateusz Różański z portalu Niepelnosprawni.pl, gość "Połączenia". - Nie sprawdził się nie tylko dlatego, że jest sprzeczny z prawami człowieka, odbiera ludziom wolność i sprawia, że są ograniczeni, (…) ale też dlatego, że zwyczajnie zagraża ich życiu - dodał.

Wielkie instytucje się nie sprawdzają

Gość TOK FM podkreślał, że przedstawiciele organizacji pozarządowych w całej Europie od dawna nawołują do zmian i pewnej "deinstytucjonalizacji" opieki nad seniorami i niepełnosprawnymi. - To jest trudne słowo i trudny proces, ale on musi zostać przeprowadzony, jeśli chcemy sprawić, żeby osoby wymagające szczególnego wsparcia miały zapewnioną nie tylko opiekę, ale też możliwość realizacji swoich podstawowych praw, przede wszystkim prawa do godnego życia, ale też - co pokazał koronawirus - prawa do życia w ogóle - stwierdził Różański.

Zaznaczył, że takiego procesu nie da się przeprowadzić w rok, dwa czy nawet pięć lat. Do tego potrzeba dekady lub dwóch. Chodzi o - jak wyjaśniał - powolną ewolucję polegającą na odchodzeniu od wielkich instytucji na rzecz usług opartych o społeczności lokalne. - Te społeczności są tu kluczowe - podkreślił. - Nie chodzi o to, by stwarzać jakieś "azyle' dla tych osób, ale o to, by one mogły funkcjonować w tych społecznościach jak najbliżej - dopowiedział gość TOK FM.

Jako przykład takiego miejsca wskazał podkrakowską Farmę Życia. Jest to ośrodek pobytu stałego, pracy, terapii i rehabilitacji oraz rekreacji dla dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną i autyzmem. - Tam jest niewielka grupa osób, które mają zapewniony pobyt całodobowy, całodobowe wsparcie, różnego rodzaju aktywności i mieszkają w uroczej podkrakowskiej sielskiej wsi - opisywał Różański.

Działanie Farmy - jak dodał - pokazuje, że o osobach potrzebujących nie myśli się w kategoriach tego, jak najszybciej się ich pozbyć, ale jak zorganizować im życie wśród innych, pełnosprawnych osób. - I tu mowa właśnie o takich małych, kameralnych placówkach, w których jest kilka-kilkanaście osób, które mają zapewniony udział w zarządzaniu tą placówką. Nie są jakimś przedmiotem, ale podmiotem działań, ważnym graczem. Decydują o swoim życiu i otrzymują wsparcie - wyjaśniał gość TOK FM.

"Jest świadomość zmiany"

Co ważne, Różański zaznaczał, że w opiece nad potrzebującymi nie powinno się tworzyć odgórnych modeli, które nakazują działanie ośrodków wsparcia według ściśle określonych zasad, wszędzie takich samych. Bo - jak mówił - potrzeby osób starszych, a potrzeby młodszych, lecz niepełnosprawnych są zupełnie inne.

Pytany, czy wśród polskich władz krajowych bądź samorządowych pojawia się świadomość konieczności zmiany systemu w tym zakresie - rozmówca Jakuba Janiszewskiego odparł, że tak. - Więc ta świadomość jest, tylko trzeba z nią coś zrobić - podsumował.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM